Nowe notowanie Oficjalnej Listy Sprzedaży tym razem obfituje w niespodzianki. Hozier przebojem awansował na miejsce drugie, Dawid Podsiadło z debiutanckim Comfort & Happiness pokazuje się na liście po raz setny. Oprócz tego osiem nowości, z czego aż połowa to składanki.
Pitbull – Dale (2015), recenzja Beaty Prętnickiej
Nieważne jak o Tobie mówią, ważne by mówili. Słowa Marilyn Monroe moglibyśmy dopasować dzisiaj właściwie do każdej gwiazdy-skandalistki. Taką taktykę zdaje się też stosować Pitbull. Nie boję się zastosować stwierdzenia, że jest właściwie wszędzie: u Jennifer Lopez czy też u innych artystów, przede wszystkim na featuringach. W zeszłym roku raper wydał Globalization. W tym zaskoczył nas hiszpańskojęzycznym Dale. No, właśnie i tutaj wypadałoby postawić znak zapytania.
Fink ponownie w Polsce
Brytyjski wokalista Fink od ponad roku przebywa w trasie koncertowej promującej jego ostatni album. Zdążył przemierzyć już nie tylko Stany Zjednoczone i wiele państw Europy, ale także i Polskę. I to nie raz.
All About Music Poleca: 31.07. – 06.08. (Tydzień 35)
Kolejny czwartek, a więc kolejna porcja albumów godne Waszej uwagi. Tym razem mamy dla Was aż dziewięć propozycji! Jesteśmy przekonani, że każdy z Was znajdzie coś dla siebie. Miłego słuchania.
Let It Roll Open Air 2015 – dzień drugi (31.08), relacja Joanny Gulewicz
Dziś otwierają się bramy Main Stage a ilość koncertów rośnie na tyle szybko, że będę musiała nieco przyśpieszyć tę narrację a i tak niestety nie wszystko uda mi się tutaj zawrzeć, zwłaszcza że moim osobistym faworytem jest Factory Stage, którą opanowały dziś projekty Blackoutowe. Zaczynamy.
Etherwood
Wieczór zaczynam oczywiście od Etherwooda. Mimo, że znam go głównie z wygładzonych, liquid funkowych brzmień i stonowanych sekcji wokalnych, pojawia się tu sporo elektryzujących, dynamicznych beatów, stanowiących doskonały podkład dla pląsania pod sceną. Czy jest jednak ktoś z nas, kto tak naprawdę z niecierpliwością nie wyczekiwał kawałka Hold Your Breath? Chyba nie, bo kiedy już zaczyna wybrzmiewać wszyscy stajemy oczarowani i zahipnotyzowani tym gładkim dźwiękiem i rozkołysaną, przestrzenną melodyką.
DC Breaks
Noc jest zimna. Po szoku termicznym wywołanym około 15-stopniową różnicą temperatur doskonale sprawdza się aerobik na świeżym powietrzu i występ DC Breaks. To już kolejny z rzędu występ Brytyjczyków, w którym mam okazję brać udział. Jak zwykle jest pełen dynamiki i ruchu. Nie mogło oczywiście zabraknąć remixu klasyków i kawałka Voodoo People. Publika szaleje. Jesteśmy strumieniem energii gotowym wybuchnąć w każdej chwili.
Black Sun Empire
Żeby podtrzymać ten energetyczny, wybuchowy nastrój wraz z częścią widowni przenosimy się na Factory Stage, bo właśnie na scenę wchodzą panowie z Black Sun Empire. Jest rytmicznie, darkstepowo i niepokojąco. Niefortunnie na Main Stage tuż obok nas za chwilę ma pojawić się Wilkinson. Naprawdę żałuję, że ich występy zgrywają się w czasie ale dla mnie obowiązkowym punktem programu jest BSE i oczywiście się nie rozczarowuję – panowie jak zawsze doskonali!
State of Mind, Misanthrop, Counterstrike
Pałeczkę przejmują State of Mind i Misanthrop. Trzeba powiedzieć, że to godni następcy. Jest energetycznie, technicznie i szybko. Wszyscy zapominamy o tym, że temperatura sięga jakichś 13-tu stopni. Jesteśmy oceanem atomów w ruchu, których pęd wyznacza dziki rytm d’n’b.
Na koniec wisienka na torcie, czyli rewelacyjny Counterstrike. Na ten koncert czekałam już od dość dawna i z całą pewnością się nie zawiodłam. Mimo, że dzień zaczął się już w pełni (kiedy minął ten czas między północą a 5 rano?), muzyka jest ciemna, agresywna i niepokojąca. Dominują ciężkie beaty, połamane takty i gniewna, poskręcana melodyka. Jest idealnie!


