Rockowa Anna Wyszkoni jako Cizia

Anna Wyszkoni zaprezentowała kolejny wyrazisty singiel z nadchodzącej płyty. Artystka pokazała się w nowej rockowej odsłonie. Słuchaliście już nowej muzyki artystki?

Nowa piosenka nosi tytuł Cizia. Jej tekst odnosi się do stawiania granic, zrywania z pozorami oraz odzyskiwania pewności siebie.

Cizia nie gryzie się w język. To rockowy manifest kobiety, która przestała tracić czas na facetów zakochanych przede wszystkim… w sobie.

Pyskata, pewna siebie i bezczelnie szczera mówi „dość” narcystycznym uwodzicielom, wiecznie niezdecydowanym mistrzom pustych deklaracji i emocjonalnego chaosu oraz tym, którzy są przekonani, że cały świat powinien kręcić się wokół ich ego

Opowiada o koncepcji zawartej w nowej piosence wokalistka.

Wyszkoni obchodzi w tym roku 30-lecie swojej kariery. Nadchodząca płyta ma być zwieńczeniem tego okrągłego jubileuszu. Oprócz Cizi artystka opublikowała w ostatnich miesiącach również takie single jak Piosenka młodych spadochroniarzy, Obłęd i Smuteczek.

Dziś mija rok bez Ozziego Osbournea. Tak wspominają go najbliżsi

Książe CiemnościOzzy Osbourne odszedł dokładnie rok temu. 22 lipca 2025 cały świat muzyki obiegła niespodziewana informacja o jego śmierci, mimo że zaledwie dwa tygodnie wcześniej wraz z całym zespołem Black Sabbath grali ostatni koncert w swoim rodzinnym Birmingham. Nikt wtedy nie przypuszczał, że będzie to także ostatnia szansa, by zobaczyć Ozziego.

Ozzy Osbourne wykreował potężną część historii rocka i muzyki metalowej. Jego postać uznawana była za jedną z najbardziej kontrowersyjnych, ale i znaczących dla całego muzycznego świata. Słyną ze specyficznego stylu bycia, nie koniecznie przejmując się odbiorem i opinią na swój temat. Do ostatnich dni pozostawał jednak przy swoim charakterystycznym poczuciu humoru i podejściu do kontaktów z innymi, nie tracąc przy tym uroku i wrażliwości. Droga Ozziego zarówno z zespołem Black Sabbath, jak i własną rodziną bywała kręta i wyboista, ale żadne jego zachowania nie przeważyły nad tym, jakim był człowiekiem. W pierwszą rocznicę jego śmierci głos zabrała Kelly Osbourne oraz Sharon. Na wspomnienie kolegi z zespołu zdecydował się także Bill Ward – perkusista Black Sabbath.

Jako pierwsza swój najbardziej osobisty wpis opublikowała córka, Kelly Osbourne. W swoim wpisie na instagramie zdecydowała się umieścić wiadomość o tym, jak wyglądał rok bez obecności Ozziego. Wyznała też, że tęskni za tym, jaką osobą była przed odejściem Ozziego, a rok bez Ozziego nauczył ją wiele o żałobie i jej etapach.

Rocznica śmierci Ozziego przywołała także inne wspomnienie. Tym razem chodzi o post Kelly z okazji Dnia Ojca, gdzie razem z galerią ich wspólnych zdjęć, Kelly podzieliła się ostatnim SMS-em, jaki dostała od swojego ojca:

Wiesz co, kiedy czuję się źle i nieszczęśliwy, wystarczy, że obejrzę filmik, który mi wysłałaś, z małym Sidem w wannie, i wtedy czuję się tak szczęśliwy i to wszystko po prostu znika. Naprawdę. Chciałbym, żebyście oboje już tu byli. Naprawdę was oboje kocham i chcę tylko, żebyście oboje byli szczęśliwi. A jeśli kiedykolwiek będziecie czegoś ode mnie potrzebować, wystarczy, że poprosicie. Postanowiłem, że czasy koncertów minęły, bo o wiele bardziej potrzebuję zdrowia. Nie wiem, jak sobie poradzę w Anglii bez widywania się z rodziną. Wszyscy jesteście dla mnie całym światem. Ale jestem pewien, że jakoś sobie poradzimy. Niech Bóg was błogosławi. Kocham cię, tata 

Rodzina Osbourne’ów stale pielęgnuje pamięć o Ozzy’m. Mimo, że jego stan zdrowia długo przed odejściem nie ulegał żadnej poprawie, nieustannie dało się zauważyć wsparcie i miłość, jaką okazywali mu najbliźsi. Sharon Osbourne długo zwlekała z udzieleniem pierwszego wywiadu po śmierci męża. Zdecydowała się na to dopiero w grudniu 2025, pięć miesięcy po odejściu Ozziego. Sharon z każdą swoją wypowiedzią podkreśla, że mimo upływu czasu, nadal odczuwa ogromną pustkę żyjąc bez Ozziego.

Najbliżsi z zespołu, czyli rodzina sceniczna, również nie unika okazji do wspomnień o artyście. W pierwszą rocznicę głos zabrał także perkusista BS i wieloletni przyjaciel Ozziego. Bill Ward w przejmujący sposób przyznał, że tęskni za Ozzym każdego dnia.

Tęsknię za nim jak diabli. Był jednym z moich najlepszych przyjaciół. […] Ozzy był dla mnie jak brat. Gdybyśmy robili ten program kilka miesięcy temu, to wypłakałbym sobie oczy. Myślę, że jestem teraz w takim miejscu, że popłaczę się dopiero po audycji, ale robię, co w mojej mocy, żeby przez to przejść i nie ryczeć, aby móc powiedzieć o nim piękne słowa. […] Tęsknię za nim każdego dnia, kochałem go, gdy żył, i kocham go teraz 

– przyznał muzyk

22 lipca, w hołdzie Ozziemu Osbourne’owi został okrzyknięty dniem Jego pamięci. Z tej okazji dziś, w Birmingham przez cały dzień odbywały się uroczystości upamiętniające muzyka, w których udział wzięło tysiące fanów. Informacje o pierwszym oficjalnym Ozzy Day przekazał syn – Jack Osbourne.

Największe koncerty i festiwale, które czekają nas jeszcze w 2026 roku

Choć za nami już spora część koncertowego sezonu, druga połowa 2026 roku wciąż zapowiada się imponująco. Do Polski przyjadą światowe gwiazdy popu, rockowe legendy oraz artyści, którzy od lat wyznaczają kierunki na scenie muzyki elektronicznej. W kalendarzu nie brakuje zarówno stadionowych widowisk, jak i kameralniejszych koncertów, dlatego każdy miłośnik muzyki znajdzie coś dla siebie.

Jeżeli nie udało Ci się kupić biletów podczas oficjalnej sprzedaży, nie wszystko stracone. Wiele osób, które z różnych powodów nie mogą pojawić się na wydarzeniu, wystawia swoje wejściówki właśnie z dopiskiem „Sprzedam bilet na koncert”. Takie oferty można znaleźć na AleBilet, gdzie użytkownicy sprzedają i kupują bilety na koncerty, festiwale oraz inne wydarzenia.

The Weeknd – After Hours Til Dawn Tour

Gdzie? PGE Narodowy, Warszawa
Kiedy? 4 i 5 sierpnia 2026

Niewielu artystów potrafi dziś przyciągać publiczność na stadionach z taką łatwością jak The Weeknd. Kanadyjski wokalista od lat dominuje światowe listy przebojów, a jego koncerty są dopracowanymi w każdym detalu widowiskami. Warszawskie przystanki trasy After Hours Til Dawn Tour zapowiadają się jako jedne z największych muzycznych wydarzeń tego roku. Fani mogą liczyć na największe przeboje, imponującą scenografię i spektakularną oprawę świetlną.

Scorpions

  • Gdzie?
    • PreZero Arena, Gliwice – 23 lipca 2026
    • Atlas Arena, Łódź – 25 lipca 2026

Scorpions niezmiennie udowadniają, że rock nie zna wieku. Zespół od ponad sześciu dekad gromadzi tłumy na całym świecie, a utwory takie jak „Wind of Change”, „Still Loving You” czy „Rock You Like a Hurricane” na stałe zapisały się w historii muzyki. Ich koncerty to przede wszystkim klasyczne gitarowe brzmienie, doświadczenie i energia, której mogłoby pozazdrościć wiele młodszych zespołów.

Sunrise Festival 2026

Gdzie? Lotnisko Kołobrzeg Podczele (Bagicz), Kołobrzeg
Kiedy? 30 lipca – 2 sierpnia 2026

Dla fanów muzyki elektronicznej koniec lipca oznacza jedno – Sunrise Festival. To wydarzenie od lat znajduje się w ścisłej czołówce największych festiwali EDM w tej części Europy. Kilka scen, międzynarodowy line-up, widowiskowa produkcja i tysiące uczestników tworzą atmosferę, która każdego roku przyciąga do Kołobrzegu miłośników klubowych brzmień z całego kraju.

Korn

Gdzie? TAURON Arena Kraków
Kiedy? 17 listopada 2026

Powrót Korn do Polski to jedna z najważniejszych wiadomości dla fanów cięższego grania. Grupa od ponad 30 lat pozostaje ikoną nu metalu i ma na koncie utwory, które ukształtowały całe pokolenie słuchaczy. Podczas koncertu w Krakowie można spodziewać się zarówno kultowych kompozycji, takich jak „Blind” czy „Freak on a Leash”, jak i nowszego materiału. Jedno jest pewne – mocnych riffów i intensywnej atmosfery z pewnością nie zabraknie.

Parov Stelar

Gdzie? Letnia Scena Progresji, Warszawa
Kiedy? 25 lipca 2026

Parov Stelar od lat udowadnia, że swing i elektronika mogą tworzyć zaskakująco udane połączenie. Austriacki producent wypracował własny, rozpoznawalny styl, a jego koncerty wyróżniają się taneczną energią i świetnym kontaktem z publicznością. To propozycja dla wszystkich, którzy szukają czegoś więcej niż klasycznego koncertu.

Charlie Puth

Gdzie? Letnia Scena Progresji, Warszawa
Kiedy? 30 lipca 2026

Charlie Puth należy do grona artystów, którzy równie dobrze odnajdują się jako wokaliści, autorzy tekstów i producenci. Publiczność pokochała go za takie utwory jak „Attention”, „See You Again” czy „We Don’t Talk Anymore”, a koncerty są okazją, by usłyszeć te przeboje w nowych, koncertowych aranżacjach.

Calum Scott

Gdzie? Opera Leśna, Sopot
Kiedy? 1 sierpnia 2026

Calum Scott zdobył popularność dzięki emocjonalnym balladom i charakterystycznemu głosowi, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Występ w Operze Leśnej będzie dobrą okazją, aby usłyszeć na żywo zarówno największe hity, jak i materiał z nowszych wydawnictw. Kameralna atmosfera sopockiego amfiteatru doskonale wpisuje się w charakter jego twórczości.

Anyma

Gdzie? Stocznia Cesarska, Gdańsk
Kiedy? 7 i 8 sierpnia 2026

Koncerty Anymy trudno porównywać z typowymi występami DJ-skimi. To multimedialne spektakle, w których muzyka współgra z futurystycznymi wizualizacjami i efektami świetlnymi. Dla wielu fanów melodic techno są to jedne z najbardziej dopracowanych wydarzeń audiowizualnych na świecie, dlatego gdańskie koncerty już teraz wzbudzają ogromne zainteresowanie.

Który koncert wybierzesz?

Najbliższe miesiące pokazują, że 2026 rok jeszcze długo nie powiedział ostatniego słowa. Niezależnie od tego, czy bliżej Ci do rockowych klasyków, stadionowego popu czy elektronicznych festiwali, przed nami wiele wydarzeń, które warto wpisać do kalendarza.

Jeśli wybrany koncert jest już wyprzedany, warto regularnie sprawdzać oferty dostępne na AleBilet. Często pojawiają się tam bilety wystawiane przez osoby, które z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w wydarzeniu, dzięki czemu można zdobyć wejściówki nawet na najbardziej oblegane koncerty.

Meksyk ulicą marzeń! „Street of Dreams” od U2 ma już milion na liczniku

Najnowszy singiel od U2 po tygodniu od premiery ma już ponad milion! Czy to była premiera roku? Jeszcze ciężko to określić, bo przed nami jeszcze sporo muzycznych nowości i równie głośnych premier. Pewien jest jednak fakt, że Street of Dreams zrobiło furorę w sieci, a cierpliwość w oczekiwaniu na premierę się opłaciła!

Minął już dokładnie tydzień od premiery singla Street of Dreams U2, wraz z teledyskiem. Fani już od pierwszych chwil po premierze zabrali się za nabijanie pokaźnych liczb odsłuchów w sieci. Nowość od tak legendarnego zespołu to zawsze wielkie wydarzenie, ale tym razem wyjątkowości całej sytuacji dodawało coś jeszcze. Klip do Street of Dreams był współtworzony przez statystów, czyli fanów U2 – będąc w ten sposób okazją jedną na milion, by móc wystąpić w takim projekcie.

Realizacja klipu do Street od Dreams to wycieczka po historii Meksyku. Nagrania odbywały się w samym centrum Meksyku, ale pojawiają się też kadry z Plaza de Santo Domingo i ulic República de Brasil oraz República de Bolivia. Sam kultowy już autobus pokryty jest grafitti autorstwa meksykańskiego artysty Chavisa Mármola.

Impreza na dachu autobusu w teledysku do Street of Dreams osiągnęła historyczny wynik, który stale rośnie. Meksyk stał się prawdziwą ulicą marzeń, a pozytywna energia zaraża już od pierwszych sekund. Klip pokazuje jeszcze więcej wyjątkowych kadrów, które dopełniają cały przekaz utworu. Street of Dreams to kolejny singiel promujący album, który ma pojawić się w drugiej połowie roku. Patrząc na to, jak U2 non stop zaskakuje, w kierunku nowego albumu wydarzy się jeszcze sporo zaskakujących zwrotów akcji. Fani legendarnej grupy na pewno nie odmówiliby kolejnych występów przy boku U2 i zdobytych milionów.

Twenty One Pilots oraz MIRAI zawładnęli Ostrawą. Relacja z 1. dnia Colours of Ostrava

Colours of Ostrava to festiwal, do którego bardzo lubię wracać nie tylko ze względu na lineup. Wyjątkowy klimat wydarzenia, organizowanego na terenie huty Dolní Vítkovice, oraz liczba przygotowanych atrakcji sprawiają, że nie sposób się tam nudzić. Przez cztery dni uczestnicy mogą cieszyć się koncertami, panelami kulturalnymi, atrakcjami w strefach partnerów, a przede wszystkim świetną zabawą. Festiwal odbywa się zaledwie 30 minut od polskiej granicy z Czechami i oferuje lineup porównywalny z największymi polskimi wydarzeniami muzycznymi. Ma jednak coś, czego trudno szukać gdzie indziej – wyjątkową duszę, wyczuwalną na każdym kroku. To właśnie w niej zakochałam się trzy lata temu, gdy po raz pierwszy odwiedziłam Colours of Ostrava.

Początkowo planowałam spędzić na festiwalu wszystkie cztery dni. Miałam już nawet dokładnie rozpisany plan – wiedziałam, na czyje koncerty pójdę i liczyłam, że znajdę też czas, by trochę pozwiedzać samą Ostrawę. Wszystko zmienił jednak występ headlinera pierwszego dnia. Po koncercie przez resztę festiwalu leżałam w łóżku z gorączką i zdartym gardłem. Nie żałuję ani trochę, bo odpowiada za to jeden z moich ukochanych zespołów – Twenty One Pilots. Ostatecznie zamiast czterech dni spędziłam na Colours tylko jeden dzień. Ale to, co udało mi się zobaczyć jest moje.

Pierwszy dzień upłynął mi przede wszystkim na wyczekiwaniu na gwiazdę wieczoru, czyli Twenty One Pilots. Przy okazji udało mi się zobaczyć koncert czeskiego zespołu MIRAI, a także polski akcent na głównej scenie festiwalu – Piotrka Paduszyńskiego. Muzyk przez kilka dni Colours of Ostrava występował na głównej scenie, a jego występ mogłam usłyszeć przed MIRAI.

MIRAI to jeden z najpopularniejszych – o ile nie najpopularniejszy – czeskich zespołów popowych, działający na scenie od 2014 roku. Przyznam, że wcześniej ich nie znałam, ale po tym koncercie błyskawicznie trafili na moją playlistę. Urzekły mnie chwytliwe aranżacje, melodyjność języka czeskiego – którego co prawda nie rozumiem, ale często można domyślić się, o czym śpiewają – oraz energia, jaką zespół zarażał publiczność. Warto również wspomnieć, że muzycy ogłosili swój pierwszy stadionowy koncert. W przyszłym roku wystąpią na praskim stadionie Eden, a wydarzenie już teraz cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród czeskich fanów.

Podczas koncertu nie zabrakło również polskich akcentów, które rodzima część publiczności przyjęła z dużym entuzjazmem. Pierwszym z nich było pojawienie się na telebimie Tribbsa podczas wykonywania utworu Dokola. Drugim był już bardziej czeski akcent, jednak równie entuzjastycznie zareagowała na niego cała festiwalowa publiczność – na ekranach pojawiła się Ewa Farna w trakcie utworu Vzpomeneš si?Co ciekawe, właśnie na Colours of Ostrava po raz pierwszy usłyszałam Ewę Farną na żywo. Mam przeczucie, że stanie się ona stałym elementem tego festiwalu i przy każdej kolejnej wizycie będę miała okazję zobaczyć ją na jednej z jego scen.

Zespół zaprosił na scenę zarówno swoich fanów, jak i fanów Twenty One Pilots, próbując rozgrzać publiczność przed występem gwiazdy wieczoru. Mieli za zadanie grać na różnych instrumentach lub tańczyć, a nawet śpiewać. Dziewczyna wytypowana do tej ostatniej roli wyraźnie czuła się zakłopotana całą sytuacją i nie do końca wiedziała, co ona ma robić. Wsparcie wokalisty, Miraia Navrátila jej trochę pomogło, ale było widać, że nie ogarniała rzeczywistości.

Od MIRAI było czuć ogromne zaangażowanie, staranność o każdy szczegół, bijącą radość i dopracowane show. Bo tak – to było show! Scenografia nawiązująca do domu z lat 60. XX wieku, efektowna pirotechnika, a także… wokalista płynący przez tłum na materacu sprawiły, że koncert zapadł mi w pamięć na długo. Nie dało się też nie zauważyć, jak wiele znaczył dla zespołu występ na Colours of Ostrava. Ich wdzięczność i wzruszenie były widoczne na każdym kroku. Tym bardziej jestem ciekawa, czym zaskoczą publiczność podczas przyszłorocznego koncertu na stadionie Eden.

O 22:30 rozpoczął się koncert headlinera wieczoru. Emocje, które mi towarzyszyły, trudno opisać słowami. Tyler Joseph i Josh Dun przenieśli na festiwalową scenę cały świat Twenty One Pilots, serwując widowisko pełne ognia, fajerwerków i efektownych elementów scenicznych. Każdy, kto był na ich czerwcowym koncercie w Łodzi, z pewnością wie, o czym mówię. Największą zmianą w porównaniu z poprzednimi występami okazała się setlista. Znalazło się w niej znacznie więcej utworów z najnowszego albumu The Breach, natomiast z Clancy wybrzmiało jedynie Overcompensate.

Koncert został podzielony na akty poświęcone kolejno albumom Clancy/The Breach, Trench oraz Blurryface. Choć ze względu na festiwalowy format występ był krótszy niż koncerty w ramach trasy, nie stracił nic ze swojej intensywności. Wręcz przeciwnie – po raz kolejny udowodnił, dlaczego Twenty One Pilots doskonale odnajdują się zarówno w roli headlinerów największych festiwali, jak i zespołu, który z równą łatwością wypełnia hale oraz stadiony.

Podczas festiwalowego występu zespół mocno stawiał na budowanie bliskości z publicznością. Kilkukrotnie można było zobaczyć Tylera stojącego na platformach unoszonych nad tłumem, podczas gdy tysiące fanów śpiewały z nim największe przeboje Twenty One Pilots. Jednym z najbardziej spektakularnych momentów koncertu był tradycyjny już Drum Show Josha Duna. Perkusista wspiął się na konstrukcję telebimu i właśnie tam wykonał efektowe solo wywołujące ogromny entuzjazm publiczności. Za to Tyler postanowił wykonać utwór Ride… z diabelskiego koła znajdującego się na terenie festiwalu. Najwyraźniej nie miał czasu na zwiedzanie całego terenu, więc musiał wykorzystać okazję. Przynajmniej przez kilka minut zawładnął festiwalem jego z najwyższego punktu!

Zespół zakończył koncert utworem Trees, który po raz kolejny stał się okazją do bezpośredniego kontaktu z fanami. Muzycy zeszli do tłumu i wspólnie z publicznością wykonywali utwór, grając na pojedynczych bębnach, podczas gdy w tle unosiło się confetti symbolizujące zakończenie widowiska. Takiej euforii nie czułam od ostatniego koncertu Twenty One Pilots. Energia tego wieczoru była jednak tak ogromna, że jej konsekwencją było kilka dni spędzonych w domu na regeneracji.

Jedynym elementem koncertu, który nie do końca przypadł mi do gustu, było włączenie do setlisty coverów – Stolen Dance zespołu Milky Chance oraz Believe Cher. Osobiście zamieniłabym je na jeden z utworów Pilotów, których numery sprawdziłyby się idealnie na festiwalowe widowisko. Żeby nie było, że narzekam na covery, to Seven Nation Army zawsze mnie raduje, a że chłopaki dostali zgodę od Jacka White’a na wykonanie tej kultowej rockowej pozycji, to tym bardziej warto posłuchać. 

Colours of Ostrava po raz kolejny udowodniło, że jest jednym z najważniejszych i najbardziej wyjątkowych festiwali w tej części Europy. Nie chodzi tu wyłącznie o imponujący lineup, ale przede wszystkim o atmosferę, różnorodność wydarzeń oraz niezwykłą przestrzeń huty Dolní Vítkovice, która nadaje temu miejscu niepowtarzalny charakter. 

Kolejna edycja festiwalu odbędzie się w dniach 21–24 lipca 2027 roku i już teraz wiem, że będę chciała wrócić tam na pełne cztery dni. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się zrealizować cały festiwalowy plan… chyba że headliner pierwszego dnia ponownie spowoduje u mnie pokoncertową kilkudniową gorączkę…