Oni mogą być gwiazdami, Volume 2. Wywiad z Nellą Marczewski – uczestniczką The Voice of Poland 3

Nella podczas przesłuchania w ciemno zaśpiewała Good Luck. Tomson i Baron oraz Marek Piekarczyk odwrócili się podczas jej występu. Nella wybrała Marka, dlaczego? Tego między innymi dowiecie się z naszego wywiadu.

Nella jest zapalonym miłośnikiem wszelkiego rodzaju sztuki, która całkowicie zdominowała jej życie. Od dziecka angażowała się we wszelkiego rodzaju przedstawienia i występy. Zdobyła wyróżnienia w dziecięcych konkursach wokalnych, takich jak „Wygraj Sukces” i „Konkurs Piosenki Jacka Cygana”, a także drugie miejsce w konkursie Talenty Warszawy. Pojawiła się na deskach warszawskiego teatru Studio, ze szkolnym projektem „Rambo! Zagraj to jeszcze raz”. Jako ośmiolatka grała również przez rok w produkcji TVP „Plastelinek” i kilkakrotnie w „Teleranku”. Z teatrem pozostała związana jeszcze przez 7 lat w szkole aktorskiej im. Jana i Haliny Machulskich.

Marta Mrowiec: Kim jest Nella Marczewski?

Nella Marczewski: Nella Marczewski jest zagorzałym przeciwnikiem kary śmierci, ONRu i Młodzieży Wrzechpolskiej. Hipisem XXI wieku, trochę nowatorskim. Czasami mam wrażenie, że człowiekiem miłości, który jednak potrafi się zdenerwować i potem żałuje, że krzyczał. Jestem też osobą, która nie wierzy w ograniczenia. Jedyne ograniczenia jakie istnieją, zostały wymarudzone przez człowieka. Chociaż niektórzy twierdzą, że po prostu jestem marzycielem. Z pewnością:) To sprawia, że czasem zacierają mi się granice pomiędzy rzeczywistością a tworami mojej wyobraźni.

Haha po programie, pod swoim występem, w komentarzach przeczytałam o sobie zdanie: „Młoda i głupia”. Może i tak? Nie chce mi się dorastać, wydaje mi się, że w pewien sposób nadal jestem naiwnym , ciekawskim dzieciakiem. Noo i jestem z tych co lubią się bawić;)

Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…

Nella Marczewski: Haha, zawsze marzyłam o świecie równoległym do naszego, który byłby zrobiony cały z jedzenia. Chmurki z waty cukrowej, drzewa z czekolady, jeziora z oranżady itp. I makaron. Dużo makaronu. Kocham makaron. Tylko żeby nie tuczyło… Tak, oprócz tego od zawsze mnie ciągnęło i marzyłam o scenie, to marzenie ma tendencję rosnącą wraz ze mną, szaleję ze szczęścia kiedy się spełnia – kiedy jestem na scenie, kiedy przede mną są ludzie.

Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…

Nella Marczewski: Piekło.

Sergiusz Królak: Urodziłaś się w Szwecji. Jak trafiłaś do Polski? Czy tęsknisz za Szwecją?

Nella Marczewski: Wyjechałam ze Szwecji mając 3 latka, niewiele pamiętam z tak wczesnego dzieciństwa. Nie mam w rodzinie żadnego szweda, „krew” tylko polską. Szwedką się nie czuję. Mam jedynie obywatelstwo, co jest wygodne, bo nie potrzebuję np. wizy do Ameryki, no i jak posiałam gdzieś polski paszport, to zawsze miałam szwedzki w zanadrzu.

Natomiast często tam bywam, bo trochę rodziny i znajomych rodziny zostało. To bardzo piękny kraj, bardzo przyjazny.. ale, jak dla mnie, trochę nudny. Stacje benzynowe zamykają się o 22:00…

Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Nella Marczewski: Wystarczyło chyba, że się urodziłam. Cytując ABBĘ (haha przeuroczy zespół) : „Mother says I was singing before i could talk”. Zawsze fascynowało mnie wszystko co wydawało z siebie jakiś dźwięk – a to trzeba przejechać paznokciami po szybie czy tablicy w szkole, a to postukać kamykiem o kamyk, albo męczyć kieliszki i robić kółka mokrymi opuszkami palców. Pamiętam też, że kiedyś zrobiłam sobie prowizoryczną gitarę z pudełka i gumek recepturek. Gumki recepturki były extra! ;)

Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był? W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?

Nella Marczewski: O nieee! Najgorsze pytanie ze wszystkich. Ograniczać to wszystko. To tak jak pytanie o ulubiony film, czy książkę, ciężko się o tym myśli, bo mam wrażenie, że moja głowa eksploduje od natłoku wszystkiego. Patrz ile jest gatunków muzyki! I do każdego gatunku z minimum trzystu wspaniałych artystów, (może pomijając disco polo..). Jest muzyka filmowa, jazz, blues, soul, r’n’b i masa innych. A do każdego gatunku tylu muzyków: perkusiści, gitarzyści, bębniarze, saksofoniści, nawet DJe i wiele wiele innych! Nie wymienię ani jednego nazwiska, bo jest ich za dużo, każdy dla mnie wiele znaczy i nikogo nie mogę wyróżnić. No dobra, tylko jedno: SLASH. ale już milczę, bo jak się rozpiszę to kaplica, nigdy nie skończę.

Sergiusz Królak: Grasz w dwóch całkiem różniących się od siebie zespołach: rockowo/jazzowo/bluesowo/funkowym Fuzzjon oraz hardrockowo/grunge’owym Atropine. Jesteś wszechstronna, czy szukasz dopiero swojego gatunku?

Nella Marczewski: Nie jestem monomuzyczna. Lubię bawić się w życiu , więc też lubię się bawić tym co w nim robię. A robię muzę. Ludziom czasami się wydaje, że wszystko już było, co można w branży muzycznej zrobić. Kilka lat temu też im się tak wydawało, bo kto spodziewał się Dubstepu? Co będzie później?

Chciałabym zrobić coś ponad. Chyba jak każdy – coś czego nie było, i nie mówię o wypinaniu tyłka do kamery, bo odnoszę wrażenie, że co druga śpiewająca, bądź „śpiewająca” uważa, że to coś czego nie było. Potwornie mnie to drażni.

Ale co do zespołów.. nie zawsze jest się w jakimś składzie wyłącznie ze względu na muzykę haha;) Tutaj musi pasować o wiele więcej puzzelków.

Sergiusz Królak: Oprócz śpiewania, interesujesz się aktorstwem. Występowałaś w warszawskim teatrze Studio ze szkolnym projektem „Rambo! Zagraj to jeszcze raz”. Później uczyłaś się w prestiżowej szkole im. Jana i Haliny Machulskich. Czy gdybyś musiała dokonać wyboru, w którą stronę artystyczną iść, to co byś wybrała?

Nella Marczewski: To się łączy ;) Można grać śpiewając i zamieniać koncerty w spektakle. Chodzi o kreowanie swojej rzeczywistości, na wiele sposobów, jeśli systematycznie, codziennie będę budowała i wierzyła w swoją rzeczywistość, wierzę w to, że kiedyś w końcu się w niej obudzę. Sztuka to najprostszy środek do osiągnięcia tego celu. Gdybym miała odpowiednie umiejętności mogłabym malować, czy pisać książki, jednak dla mnie muzyka i teatr wzięły górę z powodu ekspresji. Zresztą w tym też jest dużo pisania, żeby uniknąć lania wody.

Chodzi po prostu o magię sceny, to potwornie wciąga i jest czymś nienamacalnie pięknym. Dla mnie pięknym do bólu, dla obydwu stron: nadawcy i odbiorcy.

Sergiusz Królak: Przed udziałem w „The Voice” próbowałaś swoich sił w trzeciej edycji The X Factor. Jednak nie dostałaś się do odcinków na żywo. Czy The Voice of Poland traktujesz jako drugą szansę na podbicie rynku muzycznego?

Nella Marczewski: Ludzie dużo mówią o tym, jeśli jakaś osoba przewija się w różnych programach, zwykle jest to źle odbierane. „Ona się wszędzie pcha”, „Nie jest wystarczająco dobra, skoro jej nie chcą” i takie tam. Ale mnie to sprawia frajdę, głównie o to mi chodzi, to są naprawdę wspaniałe chwile:) Zresztą to ja jestem na scenie w swoim żywiole, a nie przed komputerem, znudzona smarowaniem kolejnego jadowitego komentarza :D

Sergiusz Królak: Porównując oba programy, który według Ciebie jest bardziej prestiżowy i miarodajny?

Nella Marczewski: Hahahaha teraz mogę już to powiedzieć – X Factor się nie umywa ;D Wiem, że ma dużo wyższą oglądalność, ale „od kuchni” Voice jest niedościgniony. To bardzo bardzo bardzo szczery program, Marek naprawdę poświęca w naszej sprawie dużo czasu, a wybory jurorów to tylko i wyłącznie ich widzimisie, bez ściemy. To co mi się również podoba to punkt w regulaminie, pod którym podpisywali się uczestnicy mówiący o tym, że w programie trzeba dawać z siebie 100% swoich artystycznych możliwości. Czyli wyklucza się pajacowanie. Voice ma naprawdę wysoki poziom, zresztą widać kolosalną różnicę przy reszcie programów.

Marta Mrowiec: Dlaczego zdecydowałeś się na udział w The Voice of Poland? Czego oczekujesz po udziale w programie?

Nella Marczewski: Chciałabym, żeby muzyczna machina poszła w ruch. Ostatnio mam smutne dni, a to naprawdę daje mi dużo szczęścia:)

Marta Mrowiec: Dlaczego chciałaś trafić do drużyny Marka Piekarczyka?

Nella Marczewski: Rock 'n’ Roll! Marek, tak samo jak ja, reprezentuje człowieka Romantyzmu: „Miej serce i patrzaj w serce!” (Mickiewicz). Dużo rzeczy robi na wyczucie i jest bardzo czuły na człowieka, też potrafi go wyczuć. Nie ma zbędnego kombinowania i brania na logikę, tam gdzie nie jest to potrzebne. Jak serducho go zawoła to idzie za jego głosem, myślę, że tutaj trafił swój na swego:)

Ponadto jest zabawny i niezwykle kochany, a w momentach, w których trzeba konkretny, dla mnie to bardzo istotne cechy.

Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?

Nella Marczewski: HA! Pytanie powinno brzmieć: co zmienię w waszym? ;)

Więcej o Nelli dowiecie się z jej Facebookowego profilu: Nella Marczewski

All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów.

Przepytywana: Nella Marczewski

Przepytujący: Marta Mrowiec, Sergiusz Królak

oni-moga-byc-gwiazdami-volume-2

Czytaj również