Warszawianka Olga Barej na castingu X Factor wykonała utwór Cryin’ Aerosmith. Jurorzy byli jednogłośni: 3 razy TAK. Przeczytajcie co nam o sobie opowiedziała.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim jest Olga Barej?
- Olga Barej: Jestem otwartą, ciekawą świata i ludzi osobą o wielkiej wrażliwości. Odpowiedzialną, ale żyjącą dla wrażeń i inspiracji. Opanowaną indywidualistką z gitarą. Reprezentuję silne rodzinne geny, mam wielki szacunek dla ludzi i tradycji, także muzycznej. Urodziłam się w Warszawie, tu są moje korzenie i tu całe życie gonię za swoimi marzeniami. Od lat sama dbam o siebie, swój rozwój i karierę. Jeżeli coś robię, poświęcam się temu w 100 %. Jestem delikatną osobą, ale w muzyce jestem silna. Moim potencjałem jest charakterystyczny głos i osobowość, one są ze sobą nierozerwalnie związane.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to… ?
- Olga Barej: Pracowałabym jako pani inżynier ochrony środowiska i budowała gazociągi… ;) Albo jeździła po świecie i pisała relacje z podróży do przewodników turystycznych. Przez ostatnie kilka lat podróżowałam dużo, próbując odnaleźć siebie. Pracowałam w branży organizacji imprez i obserwowałam występy gwiazd zza sceny, nosiłam im owoce do garderoby, parzyłam herbatę, skrycie marząc o tym, żeby sama móc kiedyś wystąpić na takim koncercie czy festiwalu. Cieszyłam się z możliwości bycia w takim artystycznym otoczeniu, miałam „bliżej do gwiazd”. Kiedy nie dostałam na stałe pracy w agencji koncertowej, postanowiłam to zmienić i zacząć własną muzyczną karierę. Nie posiadam wyjątkowych showbiznesowych znajomości, do wszystkiego doszłam sama, bo miałam taki pomysł i chciałam go realizować. Chciałam realizować się poprzez muzykę.
Marta Mrowiec: Kiedy byłaś małą dziewczynką to marzyłaś o…?
- Olga Barej: Marzyłam o byciu dziennikarką muzyczną! Razem z siostrą nagrywałyśmy nasze „audycje” na kasety, nuciłyśmy po polsku zmyślone piosenki i z wielkim zaangażowaniem śpiewałyśmy po angielsku, kalecząc ten język i kompletnie nie wiedząc, o czym śpiewamy. Oczywiście, jak każda mała artystka robiłam sobie fryzurę na cebulę i śpiewałam do szczotki przed publicznością – swoją całą kolekcją miśków i zabawek. Moje marzenie o byciu panią piosenkarką spełnia się właśnie teraz. A radiowe audycje muzyczne nadal są moim marzeniem, może przy okazji X Factor w końcu się i ono spełni.
Marta Mrowiec: Dokończ zdanie. Życie bez muzyki…
- Olga Barej: Byłoby ciche. Nie wyobrażam sobie nie słyszeć, nie czuć muzyki. Przecież nawet głuchoniemi czują rytm i wibracje.
Marta Mrowiec: Skąd muzyka w Twoim życiu?
- Olga Barej: Z domu. Już jako dziecko miałam bardzo dobry słuch i poczucie rytmu. Ojciec z zamiłowania jest gitarzystą, w domu zawsze było dużo instrumentów. Przez 20 lat grał na imprezach, często zabierał mnie na próby, a jako nastolatka zaczęłam występować z jego zespołem. Kiedy miałam lat 15, postanowiłam iść za głosem przeznaczenia, wybrałam liceum z klasą artystyczną. Mama odradzała mi ten pomysł na życie, a już na pewno wyjście za mąż „za grajka”. Miałam nie myśleć o muzyce, tylko wkuwać chemię… Ja jednak zawsze otaczałam się muzykami, artystami i ludźmi o podobnej wrażliwości. Tak pozostało do dziś, muzyka po prostu naturalnie w moim życiu istnieje.
Marta Mrowiec: Jeżeli mogłabyś wybrać jednego artystę, z którym mogłabyś stworzyć duet to kto by to był? (obojętnie czy żyjący, czy nie)
- Olga Barej: Ray Charles, najpierw długo byśmy rozmawiali, a potem on grałby dla mnie na fortepianie, a ja bym śpiewała.
Marta Mrowiec: W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
- Olga Barej: Najlepiej czuje się w lirycznych balladach z gatunku soul, w muzyce etnicznej i latino, szczególnie bossa novie. Miłość do muzyki latynoskiej, szczególnie brazylijskiej pozostała mi z moich podróży. Dobrze czuję się też w energetycznych kawałkach w stylu funky. No i rockowy ogień to mój żywioł, dlatego często wybieram utwory z klasyki rocka, takich wykonawców jak Aerosmith czy Lenny Kravitz.
https://www.youtube.com/watch?v=Ux8cJJ3PaIc
Marta Mrowiec: Kto Cię inspiruje?
- Olga Barej: Inspiruje mnie Pani India Arie, niesamowicie uduchowiona ciemnoskóra wokalistka, o przepięknej barwie głosu, akompaniująca sobie na gitarze. Następnie, Miss Jill Scott, absolutna mistrzyni, jeśli chodzi o połączenie soulowego feelingu ze śpiewem klasycznym. Z polskich wokalistek, Anna Maria Jopek – delikatna, jazzująca i etniczna oraz Kayah, silna i niezniszczalna.
Marta Mrowiec: Którego z jurorów cenisz i lubisz najbardziej?
- Olga Barej: Każdego z nich cenię za coś innego. Czesia miałam okazję poznać, szanuję go za twórczość muzyczną i szczere podejście do uczestników. Kuba Wojewódzki to mistrz słownych zasadzek. Piosenki Tatiany z czasów Blue Cafe zdarzyło mi się nie raz śpiewać, uważam, że jest bardzo ciekawą wokalistką.
Marta Mrowiec: Dlaczego zdecydowałaś się na udział właśnie w X Factorze (mając do wyboru dwa inne programy)?
- Olga Barej: W tamtych programach miałabym szansę, gdybym pojawiła się na castingu z autorską muzyką i własnym zespołem. A zespołu, na razie, nie posiadam. Do X Factor przyszłam z ciekawości, szukałam furtki dla siebie, uważam, że ten program to dobre miejsce, zarówno dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z muzyką, jak też dla takich, które mają już świadomość tego, co chcą robić.
Łukasz Mantiuk: Czy to pierwszy Twój taki sukces w karierze muzycznej (awans do TOP 15), czy masz już na koncie jakieś wygrane, konkursy, wyróżnienia?
- Olga Barej: W 2010 wygrałam „Szansę na Sukces” z Andrzejem Lampertem i zespołem PIN. Jestem dumna z występu na deskach Sali Kongresowej w finale „Szansy na Sukces”, gdzie przede mną śpiewali moi idole, tacy jak Angie Stone czy Bobby McFerrin. Ostatnim moim sukcesem jest spontaniczny udział w jam session w Barcelonie, z muzykami, którzy jak się później okazało, grali z Erykah Badu i The Roots. Dwa lata temu brałam udział w Bitwie na Głosy, w drużynie Nataszy Urbańskiej. Wielogodzinne próby wokalne i choreograficzne pod okiem Nataszy i Janusza Józefowicza, nauczyły mnie pokory, pracowitości i zachowania na scenie. Praca z nimi była dla mnie sukcesem, bo zawsze marzyłam o tym, żeby śpiewać w Buffo w musicalu. Występy przygotowane przez Nataszę były dopracowane pod każdym kątem, każdy występ naszej bitwowej drużyny to były mini-spektakl. Wzięłam udział w kilku festiwalach piosenki, m.in. Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Malwy 2010, gdzie zdobyłam wyróżnienie, Ogólnopolskim Konkursie Piosenki Kabaretowej 2011, gdzie zajęłam trzecie miejsce i konkursie wokalnym Piosenka jest Dobra na Wszystko 2012, gdzie również zajęłam trzecie miejsce. Jako dziecko i nastolatka występowałam z chórem „Lutnia”, dzięki panu dyrygentowi Romualdowi Głowackiemu nie tylko rozwinęłam mój głos, ale też zwiedziłam kawał Europy. Występowaliśmy m.in. w Moskwie i Atenach, zdobywając prestiżowe nagrody. Później z chórem z liceum jeździliśmy po ogólnopolskich festiwalach, kosząc wszystkie złote statuetki. W czasie studiów śpiewałam w kameralnym chórze a capella, mieliśmy w repertuarze największe dzieła Chopina, wykonywane wokalnie, tak jak w latach 70-tych zrobili to Novi Singers. Ten projekt cieszył się sporym uznaniem i dużo koncertowaliśmy.
Marta Mrowiec: Czego oczekujesz po udziale w programie?
- Olga Barej: Zabawy, szansy, możliwości, nowych perspektyw. Mam nadzieję, że będę mieć to szczęście i spotkam na swojej drodze ludzi z podobną energią, z którymi będę mogła podzielić się swoimi muzycznymi pomysłami i stworzyć własny zespół. A pomysłów mam sporo…
Łukasz Mantiuk: Pierwsza Twoja myśl po tym, jak zobaczyliście, że Waszym trenerem będzie Czesław?
- Olga Barej: Byłam już tak zmęczona, że pomyślałam: O! Czesław.
Marta Mrowiec: Jeśli byś wygrała to…?
- Olga Barej: …album bym nagrała ;)
Więcej na temat Olgi Barej znajdziecie na jej facebookowym profilu: Olga Barej.




