Olivia O’Brien – It’s Not That Deep EP (2017), recenzja Alicji Surmiak

2
207

Styczeń to dobry czas, by podsumować poprzedni rok pod względem muzycznym, a także nadrobić to, co zostało przez nas pominięte w jego trakcie. Mało było słychać o debiutującej dopiero Olivii O’Brien. Czy słusznie? Młoda wokalistka, znana przede wszystkim z piosenki i hate u i love u, którą wykonuje w duecie z gnash – stwierdziła, że to jeszcze jednak nie czas na cały album. Zebrała więc kilka piosenek, które znaliśmy już wcześniej, dodała dwie nowe i skleiła je w epkę, tytułując ją It’s Not That Deep.

Na tym minialbumie mało co zaskakuje, bo trzy z pięciu utworów zostały opublikowane już przedtem. Są nimi Empty, No Love oraz RIP. Każdy z nich potrafi czymś jednak przyciągnąć uwagę. W Empty na pierwszy plan wysuwa się tekst mający przekazać emocje:

I’m empty inside, I just don’t feel alive and I don’t wanna live but I’m too scared to die.

Muzycznie najsłabiej z tej trójki przedstawia się schematyczne, choć wpadające w ucho RIP. Wygrywa natomiast No Love, będące najlepszym nagraniem z epki. Ma ono w sobie większą głębię niż pozostałe, a i warstwa muzyczna jest tu najciekawsza – zwraca na siebie uwagę pianino i stłumiony na początku bit.

Nowe piosenki, które Olivia przygotowała na epkę przedstawiają się w porządku. Obracając się wciąż w popowych brzmieniach, piosenkarka proponuje nam je w lepszej jakości niż wcześniej. Tequilawine nie chce wyjść z głowy z powodu powtarzającej się frazy:

Pour tequila in my wine, now I’m feeling fine, I wanna waste your time like you wasted mine

W Fuck Feelings natomiast największą zaletą jest śpiew Olivii, która bawiąc się nim, używa go raz mocniej, a kiedy trzeba – delikatniej; niekiedy głośniej, niekiedy ciszej.

https://www.youtube.com/watch?v=MSrsGyMS3Fs

Słuchając jednak wydawnictwa O’Brien, słowo, które przychodzi mi na myśl to najczęściej to „przyzwoite” – i niestety nic więcej. Tych piosenek nie słucha się źle – wręcz przeciwnie, nie są bezmyślne, a przy tym zostają w głowie. To, co w nich przeszkadza to przede wszystkim schematyczność. Słuchając ich, ciężko jest oczekiwać jakiegoś zaskoczenia, dlatego tak miłą niespodzianką jest tu No Love. O wiele lepiej przedstawiają się teksty, które są pomysłowe i wyraziste. Liczę jednak, że z czasem wyrównają się one z muzyką – tak, by oba te aspekty wzajemnie się dopełniały.

2 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobra recenzja. Słucham często tej epki ale racja bardziej utożsamiam się z tekstami które częściej pojawiają się na instagramie, tumblr czy Twitterze jako opisy stanów itp niż piosenki na playlistach. Mam nadzieję że tak jak w recenzji wyrówna się, bo jest potencjał.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.