OIO – OIO (2021), recenzja Julii Stankowskiej

Inne recenzje

W albumie grupy OIO, w skład której wchodzą młodzi raperzy: Oki, Young Igi i Otsochodzi, od momentu ogłoszenia pokładano wielkie nadzieje. Nic dziwnego, w końcu trzech przebojowych przedstawicieli polskiej sceny trapowej postanowiło połączyć swoje siły, by stworzyć coś nowego. Już pierwszy singiel pt. Moonwalk zapowiadał coś świeżego, niespotykanego w polskiej branży muzycznej. Jednak czy owoc współpracy Okiego, Young Igiego i Otsochodzi spełnił pokładane w nim oczekiwania? Moim zdaniem, zdecydowanie tak, chociaż myślę, że finalny efekt nieco odbiega od tego, czego oczekiwali słuchacze. Co oczywiście nie jest równoznaczne z tym, że trio zawiodło swoich fanów.

Album otwiera kawałek Biggie – dość przyjemny utwór o chwytliwym, wpadającym w ucho refrenie. Szczególnie podoba mi się zwrotka Otsochodzi, raper już na początku wydawnictwa popisał się swoim unikalnym flow. Nietypowy bit w Biggie jest zapowiedzią różnorodności, jaką znajdziemy w dalszej części albumu. Podobne odczucia żywię wobec singla Moonwalk, który jest naprawdę przyjemnym, świeżym brzmieniowo kawałkiem o oryginalnym flow. Obydwa utwory są zdecydowanie dobrym początkiem, zachęcającym do przesłuchania OIO w całości.

Podzielony to piosenka o wartościach artystów, jedna ze spokojniejszych na albumie. Pomimo potencjału, tekst kawałka wciąż nie jest zbyt odkrywczy. Początkowo przyjemny refren, z czasem staje się monotonny, a wręcz irytujący. Podobnie jak piosenka pt. Potłuczone Szkła,  jest dość przeciętna i zdecydowanie nie nazwałabym go moim faworytem.

Jednym lepszych kawałków na OIO jest Jak To Ma Być. Cudowny, przyjemny gitarowy bit od @atutowego świetnie komponuje się z dość spokojnymi głosami artystów. Szczególnie przypadł mi do gustu refren – chwytliwy do tego stopnia, że po przesłuchaniu tego utworu po raz pierwszy, nuciłam go pod nosem aż przez cały dzień. Jak To Ma Być to chillowa piosenka, idealna do słuchania podczas relaksu.

Kolejnym ulubieńcem jest utwór Amerykańskie Teledyski, który już kilka dni po premierze płyty OIO, stał się internetowym viralem. Świetny refren Okiego wraz z lekkim bitem od @atutowego tworzą naprawdę dobry, wpadający w ucho kawałek. W swoich zwrotkach, artyści poruszają ciekawy, choć przyziemny temat w sposób na tyle lekki, że piosenka bez problemu może się stać nostalgicznym pewniakiem na każdej imprezie. Co ciekawe, w stosunku do innych kawałków, Amerykańskie Teledyski nie jest specjalnie przekombinowany, co czyni go wyjątkowym i urokliwym.

Będąc przy ulubieńcach, nie sposób zapomnieć o piosence Worki W Tłum – chyba najpopularniejszej spośród innych utworów z OIO i zdecydowanie najbardziej viralowej. „Sobota wieczór, humor gitówa (co?) / Humor gitówa / Nie będę trzeźwy, nie wierzę w cuda (co?) / Nie wierzę w cuda” to wersy znane chyba większości młodych ludzi, korzystających z social mediów. Prosty, niezbyt ambitny tekst wraz ze świetnym bitem tworzą duży potencjał imprezowy. Worki W Tłum to typowy bangerowy kawałek, nagrany pod koncerty czy festiwale. To zdecydowanie must have każdej wakacyjnej imprezy!

Morze Łez i Transparentny to miłe i przyjemne dla ucha piosenki. Pierwsza z nich to klasyczny kawałek w stylu „nie miałem – teraz mam” o dość przeciętnym tekście. Szczególnie podobają mi się zwrotki, posiadające naprawdę ciekawy, motywujący do działania vibe. Podobnie jak Morze Łez, Transparentny to dość przeciętny kawałek, którego najmocniejszą częścią jest chwytliwy refren oraz zwrotka Otsochodzi, idealnie wpasowująca się w całość utworu i tworząca miłą dla ucha synergię z chłopakami.

Jednym z najbardziej oryginalnych kawałków na OIO jest MVP – zdecydowanie najbardziej oldschoolowy utwór na płycie. W MVP Otsochodzi powraca do starszych brzmień ze swoich pierwszych albumów, Young Igi i Oki zaskakująco dobrze odnajdują się na bicie wyprodukowanym przez CatchUpa, Semi0ra i Phunk’illa.

Przypadkiem i 5AM zdecydowanie wchodzą w skład mojego top5 piosenek z OIO. Pierwsza z nich posiada niesamowity, unikalny vibe. Szczególnie przypadła mi do gustu refren i zwrotka Otsochodzi. Przypadkiem ma nietypowy, ciekawy bit, który, w przeciwieństwie do niektórych rapowych piosenek, nie nudzi się po wielu odsłuchach. Energiczny początek zwrotki Okiego, nieco przyćmiewa wejście Young Igiego – najmniej wyróżniające się i będące najsłabszą częścią piosenki.

5AM jest przede wszystkim popisowym numerem producenta @atutowego. To klimatyczny, ciekawy wokalnie kawałek. Tekst tego utworu jest zdecydowanie najbardziej ambitny spośród wszystkich na albumie – mówi o zakładaniu masek i wartościach tworzących „dobrego człowieka”.

Ostatnimi kawałkami na płycie są: Trendsetting, WMTB i Paleta Barw. Ten pierwszy jest swego rodzaju eksperymentem – chwytliwy refren Igiego, szalona zabawa flowem w wykonaniu Okiego i tekstowe nawiązania do innych artystów sceny rapowej to naprawdę wybuchowa mieszanka. WMTB jest z kolei najbardziej energicznym utworem na OIO, w którym Igi pokazuje pazurki, a Oki swoją energią mógłby zasilić całą stolicę. Piosenka momentami jest mocno wulgarna, co nie do końca mi odpowiada, jednak WMTB w całości jest naprawdę jednym z mocniejszych kawałków na płycie.

OIO zamyka Paleta Barw, która jest doskonałym zakończeniem albumu. Kawałek sam w sobie nie jest jakiś wybitny, ale fajnie podsumowuje podejście do życia, muzyki i otoczenia reprezentowane przez chłopaków.

Na OIO nie znajdziemy refleksyjnych tekstów. Młodzi artyści znacznie bardziej skupili się na samej zabawie muzyką niż na warstwie lirycznej utworów. Mimo to, w albumie grupy OIO nie zabrakło przemyśleń chłopaków, ich lekki upust możemy znaleźć między całkowitą rapową braggą a chillowymi numerami. Dlatego właśnie na albumie znalazło się miejsce dla utworów, takich jak 5AM, jak i dla viralowego Worki W Tłum. Niewątpliwie, różnorodność na OIO jest całkiem duża, jednak jako całość, album wciąż pozostaje spójny, co w dużej mierze jest zasługą @atutowego, odpowiedzialnego na większość bitów na krążku. Myślę, że jest to także wpływ samych raperów tworzących niezwykle zgrane trio. Szczególnie zauważalna jest „muzyczna chemia” pomiędzy Okim a Young Igim, dostrzegalna na przestrzeni wszystkich piętnastu kawałków. Otsochodzi pozostaje delikatnie na uboczu, dając jednak cudowne popisy jak w Przypadkiem.

OIO to jeden z tych albumów, których nie sposób przesłuchać tylko jeden raz. To jedna z tych płyt, po które, czasem nawet nie do końca świadomie, sięga się po raz drugi, trzeci, piąty i dziesiąty. Oczywiście, na OIO, jak i na każdym innym albumie, znajdują się też słabsze kawałki, jednak myślę, że warto przesłuchać nowego krążka wybuchowego trio – choćby z ciekawości. Jeśli jednak nie zdecydujecie się posłuchać OIO na Spotify, nie bądźcie zaskoczeni słysząc Worki W Tłum na większości letnich imprez!

OIO - OIO
  • Data premiery: 06 05 2021
  • Single: Moonwalk, WMTB, Worki W Tłum, Przypadkiem
Najlepsze utwory: Jak To Ma Być, Worki W Tłum, Amerykańskie Teledyski, Przypadkiem, 5AM
Najsłabsze utwory: Potłuczone Szkła, Morze Łez, Transparentny


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Julia Stankowska
Julia Stankowska
Studentka dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, od małego kochająca muzykę i taniec. Na co dzień słucha głównie popu i żeńskiego rapu.

Czytaj również

W albumie grupy OIO, w skład której wchodzą młodzi raperzy: Oki, Young Igi i Otsochodzi, od momentu ogłoszenia pokładano wielkie nadzieje. Nic dziwnego, w końcu trzech przebojowych przedstawicieli polskiej sceny trapowej postanowiło połączyć swoje siły, by stworzyć coś nowego. Już pierwszy singiel pt. Moonwalk...OIO - OIO (2021), recenzja Julii Stankowskiej