Przed rokiem grali w niedużym gdyńskim klubie. Dziś zaliczają trzy koncerty w większych polskich miastach i miejscówkach. Brytyjski duet Oh Wonder nie należy może do najgorętszych nazwisk tej jesieni, ale w kategorii najbardziej urokliwy pop tandem nie ma sobie równych. Przekonałam się o tym podczas ich ostatniego polskiego przystanku.
Ciężko powiedzieć, bym była wielką fanką muzyki prezentowanej przez Josephine Gucht i Anthony’ego Westa. Ich łączące indie pop z elektroniką brzmienie niezbyt sprawdza się jako te, które chciałabym słuchać w domu. Co innego na koncertach, kiedy prościej docenić jego atuty i dać się porwać zabawie. Nie inaczej więc było w Poznaniu, gdzie Oh Wonder wystąpili piątkowego wieczoru. Frekwencja na hali MP2 na pewno mogła być większa, ale nie sposób było nie zauważyć, iż duet ma w naszym kraju naprawdę wielu wiernych fanów, którzy głośno reagują na każde jego słowo i przeżywają każdy kolejny utwór.
Piosenek, które Josephine i Anthony wykonali, było całkiem sporo, choć cały koncert zamknął się w niecałe półtorej godziny. Duet na koncie ma dwa studyjne albumy, lecz numery z tego pierwszego zdominowały całe wydarzenie. Usłyszeliśmy więc m.in. All We Do, Drive, Midnight Moon, Lose It It oraz Technicolour Beat. Do reprezentantów tegorocznego wydawnictwa duetu należały takie kompozycje jak Heart Strings, High on Humans, Waste oraz zostawione prawie na sam koniec Ultralife. Każda piosenka wykonywana była z podobnym zaangażowaniem. Koncert Oh Wonder okazał się być równym wydarzeniem z dwoma sporymi niespodziankami. Jedną z nich była gościnna obecność brata Jospehine, który popisał się grą na saksofonie. Drugą zaś sama wokalistka (obdarzona dziewczęcym, krystalicznym głosem!), która całkiem nieźle opanowała parę zwrotów w języku polskim, czym chętnie pochwaliła się podczas koncertu. Występ brytyjskiego duetu to niezła propozycja na miły wieczór przy niezbyt wymagającej muzyce.


