Gdy prawie rok temu Knock Out Productions ogłosiło, że Nightwish odwiedzi nasz kraj decyzja zapadła szybko – wiedziałam, że nie może mnie tam zabraknąć! Czas minął szybko, a występ fińskiego zespołu w krakowskiej Tauron Arenie już za nami. W \zeszłą sobotę halę zapełniło blisko 16 tysięcy fanów z różnych zakątków kraju. Czy było warto? Odpowiedź jest prosta; zdecydowanie tak!
W ramach swojego 20-lecia, legendarna grupa zdecydowała się na wydanie albumu kompilacyjnego Decades. Wraz z datą premiery, rozpoczęła się również ogólnoświatowa trasa koncertowa. Na ich mapie nie mogło zabraknąć Polski, w której zespół cieszy się rzeszą oddanych fanów.
Jako support wystąpił młody zespół Beast In Black, który towarzyszy Nightwish’owi podczas całej europejskiej części trasy. Założony zaledwie 3 lata temu w Helsinkach band zapewnił przybyłym solidną dawkę energicznego power metalu i rozgrzał publiczność, oczekującą swoich idoli. Na szczególną uwagę zasługuje wykonanie Ghost In The Rain, podczas którego widownia rozbłysła setkami nastrojowych latarek. Po występie Nightwish’a fani mogli spotkać się z muzykami Beast In Black, bowiem członkowie grupy zdecydowali się na organizację otwartego dla wszystkich spotkania, podczas którego można było zdobyć autografy i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z artystami.
Punktualnie o 21:00 na scenie pojawił się Troy Donockley, który odegrał intro, w postaci utworu Swanheart. Zaraz potem na scenie pojawili się długo wyczekiwani muzycy. Koncert rozpoczął się od Dark Chest Of Wonders, następnie muzycy wykonali jeden z największych przebojów zespołu – I Wish I Had An Angel. Nie mogło również zabraknąć takich kawałków jak 10th Man Down, Come Over Me czy pochodzącego z ostatniego albumu studyjnego Elan. Dech w piersi zaparło mi wykonanie ślicznej ballady Dead Boy’s Poem. Warto również zwrócić uwagę na pojawienie się w setliście Elvenjig – mimo że piosenka liczy sobie 20 lat, dopiero podczas tej trasy została wykonana na żywo. Na szczęście nie zabrakło też Elvenpath, piosenki, którą darzę szczególnym sentymentem. Piękne okazało się również wykonanie Last Ride Of The Day czy The Carpenter. Nie można pominąć milczeniem także pełnego gniewu, żalu i smutku The Kinslayer – utworu, poświęconego masakrze w szkole Columbine High School.
Oprócz doskonałej muzyki, warto zwrócić uwagę na dopracowaną w najmniejszych szczegółach warstwę wizualną. Dzięki efektom specjalnym, muzycy zdawali się unosić w powietrzu na tle pięknie przygotowanych grafik. Nie zabrakło również elementów pirotechniki – mogliśmy podziwiać fajerwerki, miotacze ognia, a przy pożegnaniu się z fanami pojawiło się również konfetti. Ostatnimi kawałkami zagranymi w Krakowie były Nemo, Slaying The Dreamer oraz zamykające koncert Ghost Love Score.
Koncert już za nami, jednak jestem przekonana, że nigdy nie wyprę go z pamięci. Nightwish zaprezentował polskiej widowni przekrój swoich najpiękniejszych dzieł, które Tuomas Holopainen skomponował na przestrzeni dwóch dekad. To właśnie klawiszowiec stoi na czele grupy, tworząc nie tylko wspaniałe, pełne nawiązań do literatury i sztuki teksty, ale również komponując muzykę. Zaangażowany w swoje dzieło, poświęcił mu całe życie. Świetnie wypadła również obecna wokalistka, Holenderka Floor Jansen. Obdarzona pięknym wokalem kobieta, doskonale radzi sobie ze wszystkimi kompozycjami.
Było wspaniale. Każdemu, kto rozważa wybranie się na koncert tego zespołu – zdecydowanie warto! Dawka niezapomnianych wspomnień gwarantowana.

