MENU

    „Nieskrępowany lot miłości i wolności” czyli Sorry Boys w Warszawie. Relacja Marty Umiejewskiej

    Magiczny. Piękny. Wyczekany. Tymi przymiotnikami Bela Komoszyńska z zespołu Sorry Boys opisywała środowy wieczór w Warszawie, kiedy po miesiącach pandemii wreszcie mogła zagrać koncert w swoim mieście. Ale zagrać koncert to w jej przypadku mało powiedziane – było to raczej spotkanie z fanami, wymiana dobrej energii, ustne przekazywanie historii, a nawet metafizyczne połączenie dusz. Ci, którzy mieli to szczęście, żeby usłyszeć Sorry Boys na żywo na pewno się zgodzą, że w przypadku tego zespołu nie są to zbyt duże słowa.

    Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i ludzie grający na instrumentach muzycznych

    Bela na scenie zachwyca swoim tańcem, elokwencją, umiejętnością utrzymania uwagi słuchaczy i tworzenia niezwykłej atmosfery, a przede wszystkim oczywiście swoim głosem. Nawet gdy śpiewa po angielsku, jej emocjonalne interpretacje piosenek trafiają do każdego, niezależnie od tego, czy zna lub rozumie on teksty. Dojrzałość tej artystki potwierdza fakt, że Izabela nie boi się zwolnić czasem nieco tempa bądź wykonać bardziej mrocznego utworu, do którego nie tak łatwo się pobujać czy rytmicznie klaskać. Świadomie bądź podświadomie wie bowiem, że to, czego brakowało nam najbardziej w czasie lockdownu, to były nie tyle ekstatyczne doznania, co fizyczne poczucie wspólnoty, które wynika z dzielonych doświadczeń i emocji – tych dobrych i tych złych.

    Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i stoi
    fot. Radek Zawadzki

    Ostatnio opublikowane