Nieprywatna prywata i muzyczny chaos. Mery Spolsky – Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj (audiobook), 2021 recenzja

Skandal nie jedno ma imię, a jednym z nich jest Marysia Żak. Jeszcze na wczesnym etapie zapowiedzi książki, Mery Spolsky podzieliła ludzi kontrowersyjnym tytułem, który może zadać cios osobom z problemami psychicznymi. Szybko jednak okazało się, że nazwa dzieło artystki jest na tyle przewrotne co ona sama, a cios w duszę i w serce zadaje tylko sobie. I dziś, przecierając nowe szlaki w dorobku artystycznym, Mery Spolsky prezentuje na wskroś wyjątkowy i oryginalny audiobook, w którym szerzy się od trapowych i undergroundowych dźwięków.

Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj audiobook | Audioteka

Książka o wdzięcznym tytule – Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj, to kropla w morzu sytuacji codziennych, które pojawiają się w egzystencji każdego Jana Kowalskiego. Specyficzny ton nadaje przewrotny sposób ujęcia „codzienności” przez Mery Spolsky. I w ten sposób zwykłe rzeczy stają się niezwykłe, a życie przewraca się do góry nogami. Raz jest radość, raz są łzy. Dawkowanie emocji – nic bardziej mylnego. Artystka wrzuca nas na głęboką wodę i mówi – to wciąż za mało. Lektura jest podróżą po: relacjach interpersonalnych, walkach z samą sobą – na wielu płaszczyznach – rozprawach społecznych i wewnętrznych. Jednak pokręcony świat Marysi Żak nie może być tak banalny.

I dlatego Mery Spolsky wręcza przyszłej partnerce swojego partnera instrukcję. Instrukcję dotyczącą obsługi absztyfikanta – tylko po to, żeby za chwilę powiedzieć: „ale zanim to stanie się, życzę Ci by nie było Cię, ale zanim to stanie się, życzę Ci by nigdy Cię nie poznał”. Opłakuje, strumieniem zbliżonym do strumienia Niagary, śmierć mamy by następnie oczyścić emocje i stwierdzić, że kopnięcie w kalendarz w sumie ją uspokaja – „Gdy wiem, że i dla mnie mości się tam legowisko, to oddycham z ulgą. I wszelkie smutki odchodzą. Codzienność zaczyna wydawać się banalna i wręcz śmieszna, a zapłakane poduszki, rękawy pełne glutów i stos białych chusteczek – kompletnie nie mają sensu”. Zazdrości Dui Lipie dosłownie wszystkiego – tylko po to, żeby docenić to co ma. Paradoks pogania paradoks, ale w tym paradoksie jest jakiś sens i logika.

A paradoks na domiar dobrego został zamknięty w oprawie muzycznej. Oprawie stworzonej przez niezawodnego No Echoes. Jest trochę trapu i dyskotekowego szału, w którym mienią się cekiny. Muzyka podbija dramaturgię, rozpacz, żart, humor i wyznania miłości. Jednym słowem – wszystko uderza ze zdwojoną siłą. A produkcja muzyczna do recytacji czy raczej opowiadań, które niekiedy trwają po dziesięć minut, to nie lada wyzwanie, żeby utrzymać słuchacza w zainteresowaniu. Stąd też pojawiają się liczne sztuczki, które nie wytrącają, ale chwytają i zaciągają w nieznane meandry audiobookowej przygody.

Mery Spolsky – Trapowe Opowiadanie (fragment audiobooka "Jestem Marysia i  chyba się zabiję dzisiaj") Lyrics | Genius Lyrics

Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj w wersji muzycznej nie mieści się w ramach czegoś „standardowego” czy „normalnego”. Mazowiecka Kiecka kręci się przy dźwiękach mocnego basu, elektroniki, trapu i rave’u. Mery Spolsky uderza w klimaty podziemia hiphopu i nawija jak pokręcona. Żongluje gatunkami muzycznymi jak doświadczony kuglarz i uciera nosa w najmniej spodziewanym momencie. Kiedy bomba ma wybuchnąć, następuje wolta i zwolnienie tempa. Wyciszona recytacja zastępuje głośne krzyki i przychodzi zmiana humoru.

Mery do audiobooka podchodzi trochę wokalnie, trochę aktorsko. I to się udaje. Wyważony złoty środek jest receptą na sukces, w którym Marysia może się pławić i chwalić. Dobra narracja i genialna interpretacja własnych tekstów doprowadza do gęsiej skórki. Kiedy trzeba, to artystka się wydrze, kiedy trzeba to zapłacze, a kiedy najdzie jej ochota na figlarność czy sentymentalność, to po prostu taka będzie. Mery dostosuje swój głos do każdej okazji i zrobi to w taki sposób, w jaki nikt się nie spodziewa. Muzyka jej tylko pomaga, a ze zwykłych recytacji tworzy się niezwykła magia.

To trochę taki audiobook, o który Polska się biła. Nikt nie prosił, a każdy potrzebował. I gdyby stworzyć podobny, choć minimalnie zbliżony twór do Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj w wersji audiobook, i włożyć tam tak silną, emocjonalną narrację, to czytelnictwo w naszym kraju wzrosłoby o sto procent. Bo takiej przygody nie doświadcza się na co dzień. A doznania są jeszcze większe kiedy założymy słuchawki, a w dłoń weźmiemy książkę. Apogeum sięga zenitu, następuje wybuch, jak w Czarnobylu, i później nie ma już nic. Tylko arcydzieło w czystej postaci.

Czytaj również

Skandal nie jedno ma imię, a jednym z nich jest Marysia Żak. Jeszcze na wczesnym etapie zapowiedzi książki, Mery Spolsky podzieliła ludzi kontrowersyjnym tytułem, który może zadać cios osobom z problemami psychicznymi. Szybko jednak okazało się, że nazwa dzieło artystki jest na tyle przewrotne...Nieprywatna prywata i muzyczny chaos. Mery Spolsky - Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj (audiobook), 2021 recenzja