Trasa koncertowa Bal u Rafała trwa w najlepsze. W najbliższych dniach Ralph Kamiński wraz z My Best Band In The World wystąpią w Gdańsku, następnie w Bydgoszczy i Toruniu. Moje prognozy na nadchodzące wydarzenia są jak najbardziej optymistyczne – sądząc po tym, czego doświadczyłam podczas pierwszego z dwóch koncertów muzyka w Krakowie.
Bal u Rafała to jak dotąd mój ulubiony album Ralpha, dlatego tego koncertu zdecydowanie nie mogłam się doczekać. 9 grudnia krakowski Klub Studio był niemalże pełny. Pośród licznych fanów_ek Ralpha Kamińskiego szczególnie wyróżniali się ci i te ubrani_e podobnie jak sam artysta – w garnitur.
Pięknie oświetloną scenę zdobiły różnej wielkości gwiazdy. Stłoczoną publiczność przywitał dostojny głos Piotra Fronczewskiego, a zaraz potem na scenie pojawił się Ralph wraz z My Best Band In The World. Jako, że podczas trasy promowany jest najnowszy album muzyka, tego wieczoru mieliśmy okazję posłuchać większości utworów z Balu u Rafała. Duchy i Małe Serce okazały się być dobrym wyborem na otwarcie występu. Podczas występu publiczność czekały liczne niespodzianki. Do posłuchania Krystyny zaprosił nas głos samej babci artysty, co, moim zdaniem, było absolutnie urocze i wzruszające.
Fragmenty koncertów Ralpha miałam okazję już wcześniej oglądać m.in. na Tik-Toku, dlatego nie zdziwiła mnie specjalnie ułożona choreografia taneczna (a szkoda, wolałabym mieć niespodziankę!). Byłam jednak pod wielkim wrażeniem tego, jak dobrze została przemyślana i jak efektownie Ralph, wraz z dwoma towarzyszącymi mu muzykami i tancerzami poruszają się po scenie. Szczególnie zapadło mi w pamięć wykonanie kawałków Już nie ma dzikich plaż – z repertuaru Ireny Santor, a także Pies i Ale mi smutno.
Kosmiczne Energie – jeden z hitów albumu Młodość (2019) śpiewała niemalże cała publiczność. Widać było, że i artysta cieszy się i czuje fantastycznie. Wtedy to bal zamienił się w prawdziwą imprezę, a jej gospodarz zszedł ze sceny i bawił się wraz z gośćmi. Tak żywą i energetyczną wersję tej piosenki usłyszałam po raz pierwszy. Entuzjazm nie opadł i podczas wykonu kolejnego kawałka (na który cały wieczór czekałam) – tytułowego Balu u Rafała.
Podczas koncertu nie zabrakło również utworów Latka i Planeta i ja. Gdy przyszedł czas na bis, Ralph radośnie powrócił na scenę śpiewając Autobusy. Artysta przyznał, że podczas koncertu bawił się wybitnie dobrze, ku czemu nikt nie miał żadnych wątpliwości. Znalazł również czas na rozmowę z fanami i przyjęcie kilku prezentów. Wraz z zespołem zaśpiewali (wbrew pozorom) podnoszące na duchu Pięć minut łez. Na sam koniec wybór Ralpha padł na 2009 – najpopularniejszy w streamingu kawałek muzyka, co, jak się okazało, zdziwiło samego artystę. Całe Studio wspólnie śpiewało „Nasz piękny rok…” Tego wieczoru Ralph niemalże nie mógł się z nami pożegnać…

