Nick Cave & The Bad Seeds – Lovely Creatures (2017), recenzja Katarzyny Turowicz

0
201

Mniejsze lub większe podsumowania czy wydawanie złożonych kompilacji już od pewnego czasu na rynku muzycznym są stale funkcjonującym zjawiskiem. Czasami służą rzeczywistemu przyjrzeniu się swoim dokonaniom na przestrzeni dekad, częściej przybierają formę odcinania kuponów od czasów świetności. Zespół Nick Cave & The Bad Seeds najlepszych lat jeszcze nie ma za sobą – potwierdzają to wydane w ostatnim czasie doskonałe płyty tej grupy, a imponująca dyskografia to godziny niezwykłej muzyki. Na półki sklepów muzycznych właśnie trafił najnowszy album kompilacyjny formacji zatytułowany Lovely Creatures.

Rok 2014 przyniósł grupie Nick Cave & The Bad Seeds wiele powodów do świętowania – 30 lat istnienia, wydany rok wcześniej i znakomicie przyjęty album Push the Sky Away, a to przecież nie oznaczało końca tworzenia oraz dalszego funkcjonowania na rynku muzycznym. I choć nikt nie mógł przewidzieć wydarzeń poprzedzających premierę płyty Skeleton Tree, to formacja Nick Cave & The Bad Seeds rozpoczęła przygotowania do stworzenia i wydania największego w historii zespołu albumu kompilacyjnego. Z powodu tragedii, jaka spotkała lidera formacji, datę premiery składanki postanowiono przesunąć. Właśnie otrzymaliśmy najnowszą kompilację zespołu. 5 maja ukazało się najnowsze wydawnictwo formacji zatytułowane Lovely Creatures.

Z gąszczy tracklist piętnastu studyjnych albumów formacji, Nick Cave oraz pozostały skład formacji we współpracy z wieloletnim członkiem grupy – Mickiem Harvey’em – wybrali 21 utworów, które finalnie weszły w skład podstawowej wersji wydawnictwa Lovely Creatures. Kompilacja obejmuje materiał wydany w latach 1984-2014, czyli od debiutanckiej płyty From Her to Eternity po album Push the Sky Away. Utwór Loverman pochodzący z płyty Let Love In z 1994 roku, który otwiera to wydawnictwo, wprowadza w nielinearną, daleką od porządku chronologicznego konstrukcję tej kompilacji. Obok tych najpopularniejszych utworów jak We No Who U R czy People Ain’t No Good pojawiają się też te mniej albo w ogóle nieznane jak Deanna z albumu Tender Prey z 1988 roku czy Tupelo z płyty The Firstborn Is Dead z 1985 roku. Na Lovely Creatures nie mogło także zabraknąć kultowego i jedynego w dorobku grupy utworu, który odniósł prawdziwy sukces komercyjny i wyrzucił formację w przestrzeń szerszego grona słuchaczy. Mowa oczywiście o nagranym we współpracy z Kylie Minogue utworze Where The Wild Roses Grow.

Tworzenie tej kompilacji pozwoliło członkom grupy ponownie zmierzyć się z tym materiałem. Lovely Creatures w pewnym stopniu przypomina wyselekcjonowane w zawartości przepastne archiwum. Skondensowanie wszystkich obnażonych na przestrzeni ostatnich trzech dekad emocji w ramach jednego wydawnictwa jest wielkim zadaniem. Ta sztuka udała się grupie Nick Cave & The Bad Seeds. Muzycy nie poszli najmniej wymagającą linią wyboru najlepiej znanych utworów formacji, ale włączyli również te mniej popularne, które być może rzadziej wybrzmiewały w głośnikach słuchaczy lub nie gościły na setlistach tras koncertowych. Kompilacja Lovely Creatures nosi znamiona autobiografii zespołu – tej nieoczywistej w formie, niedopowiedzianej w treści.  Z tak zróżnicowanej treści kolejnych albumów, wielu godzin muzyki, ogromnej liczby utworów, muzycy wyselekcjonowali te, które – ich zdaniem – opisują ich najpełniej. Członkowie formacji wybrali te dźwięki i słowa najwierniej oddające ich przeszłość, historię. Bez możliwości dopowiedzenia czy uzupełnienia.

Wydawnictwo Lovely Creatures to również duże streszczenie, skrypt tego, co formacja Nick Cave & The Bad Seeds stworzyła w ciągu ostatnich trzydziestu lat swojej działalności. Wiarygodny i pewny, bo ułożony przez samych muzyków. W ich kolejności, według tylko im znanego klucza. Na podsumowania i ostateczne oceny jeszcze nie czas.