Bywa tak, że ktoś wydaje nową płytę i nie występuje w moim mieście. Dlatego czasami podróżuję. Owocem mojej ostatniej podróży był Włocławek i koncert cudownej Natalii Kukulskiej.

Natalia Kukulska rozpoczęła swoją przygodę z elementami elektroniki już za czasów Sexi Flexi. Potem był świetny Ósmy plan, a dziś mamy okazję usłyszeć Halo tu Ziemia. Z każdą kolejną płytą udowadnia, że swoją pozycję ugruntowała lata temu. Teraz czas na prezentacje swoich nowych obliczy, eksperymentowanie głosem i brzmieniem, aż w końcu prezentacja utworów, które są nowatorskie i całkowicie odmienne od tego co było wcześniej.
Taka też jest ta trasa koncertowa i drugi jej przystanek, Włocławek, na którym dane mi było uczestniczyć. Już od pierwszej piosenki Halo tu ziemia, mogliśmy wyczuć co zaprezentuje nam na scenie. A działo się na prawdę dużo. Bogate instrumentale oparte o elektroniczne brzmienie połączone z perkusją, łączą się tu z naprawdę dobrym wokalem Natalii. Raz ten głos jest naturalny, raz częściowo modulowany przez inny mikrofon. Wszystko jednak dobrze współgra i ma się cały czas niedosyt, co pokaże nam w kolejnych utworach.
Koncerty promują oczywiście płytę Halo tu Ziemia, więc dane nam było usłyszeć takie piosenki jak Pod włos, Lunatyk (wokalistka zdradziła, że piosenka o włos i nie znalazłaby się na krążku) czy jeden z moich ulubionych utworów na płycie, To za mało. Wspaniale na żywo brzmi również Kobieta, w refrenie której Natalia daje całkowity popis wokalny! Co jednak ciekawe, artystka nie zapomniała o anglojęzycznych utworach czyli Marching Band czy bardzo eksperymentalnego Let’s Get Down. Brzmi w nich dziko, a zmieniając co chwilę stylizacje daje nam do zrozumienia, że to jak się prezentuje i pokazuje widzowi, też jest dla nie bardzo ważne. To jednak, że trasa promuje nową płytę, nie oznacza jednak, że nie usłyszeliśmy starszych utworów. Przekornie, artystka wraz ze swoim świetnym zespołem przygotowała całkiem nowe aranżacje, które współgrały z założeniem całej trasy. Najbardziej zaskakujące okazało się Pół na pół, które w oryginale śpiewa z Bartkiem Królikiem, a w którym na koncercie śpiewa Archie Shevsky. Całkowicie zaskoczyło mnie również nowe wykonanie Sexi Flexi, kompozycji filmowej Wierność jest nudna, dzikiego Miau i naprawdę odważnej elektronicznej interpretacji W biegu.
To co jednak najbardziej mnie zaskoczyło to światła. Dużo świateł, będących wszędzie i tworzących tym samym show współgrające z koncertem. Wielkie brawa za to, bo naprawdę to było coś.
Trasa Natalii dopiero się rozpoczęła i na pewno nie zakończy się na koncertach w tym roku. Jeśli macie okazję się na niego udać, to zapraszam, bo na pewno będziecie zadowoleni!


