Sukcesami samych The Bee Gees można by obdzielić kilka innych zespołów, ale sława australijskiego popu (i pokrewnych gatunków) od nich dopiero się zaczęła… Kolejna przeboje z półkuli południowej pojawiły się jeszcze w latach 70.
Co ciekawe, w drugim obok „Gorączki” sławnym filmie z Johnem Travoltą, „Grease” z 1978 r. również nie zabrakło Australijki urodzonej w Wielkiej Brytanii. Jego partnerka Olivia Newton-John (ur. 28 września 1948 r. w Cambridge) była już wtedy wielokrotnie nagradzaną wokalistką country-popu i easy listening, m.in. w 1974 r. wystąpiła w brytyjskich barwach na Eurowizji, przegrywając tylko z ABBĄ. W gruncie rzeczy wielu ludzi do dziś zastanawia się, jakim cudem zaangażowano ją do roli nastoletniej Sandy… Filmu oraz duety z Travoltą „You’re the One That I Want” i „Summer Nights” potwierdziły gwiazdorską pozycję uroczej Olivii. W kolejnych latach nagrała kolejny filmowy przebój – „Xanadu”, w którym akompaniowała jej formacja Electric Light Orchestra, a w 1981 r. gościła przez 10 tygodni na szczycie Billboardu z piosenką „Physical”. Wideo do niej często jest określane jako najmniej seksowny teledysk do piosenki o seksie :) Zresztą… zobaczcie i sami oceńcie.
W latach 70. duże znaczenie zyskała australijska scena pub rockowa. Z tych kręgów wywodzi się jedna z najpopularniejszych formacji hard rockowych w historii – AC/DC. Założyli ją w 1973 r. pochodzący ze Szkocji bracia Angus i Malcolm Young. Najstarszy z braci, George, występował we wspominanych przeze mnie 3 tygodnie temu The Easybeats, a po ich rozpadzie wraz z kolegą z zespołu Harrym Vandą założył nowofalowe Flash & the Pan. (Żeby było jeszcze ciekawiej, George Young i Vanda byli autorami największych przebojów innej australijskiej gwiazdy późnych lata 70. Johna Paula Younga, najbardziej pamiętanego z piosenki z filmu „Roztańczony buntownik” – „Love Is in the Air”. W tym wypadku to jednak przypadkowa zbieżność nazwisk). Nazwę (skrót od „prąd zmienny/prąd stały”) wzięto z pokrywy odkurzacza, chociaż nie brakowało tłumaczeń typu „transwestyta”, a nawet „Antychryst/śmierć dla Chrystusa”. Niestety 19 lutego 1980 r. wokalista uważanej już za pionierów heavy metalu i mającej na koncie kilka udanych płyt (przede wszystkim „Highway to Hell”) grupy Bon Scott zapił się na śmierć. Pozostali muzycy nie załamali się, zwerbowali nowego frontmena Briana Johnsona i już rok później wypuścili na świat płytę nagraną w hołdzie dla kolegi. „Back to Black” rozeszło się w nakładzie około 50 mln egzemplarzy – większy nakład w historii osiągnął jedynie „Thriller” Michaela Jacksona. Z każdą kolejną dekadą AC/DC wchodzili do studia coraz rzadziej, jednak każdy ich album był dużym wydarzeniem. Pomagały w tym spektakularne trasy koncertowe. Biegający z gitarą w szkolnym mundurku Angus Young to już wręcz ikona rocka.
http://www.youtube.com/watch?v=OLVTaN0Tz08
W latach 80. Australia szybko zaadoptowała święcącą triumfy na całym świecie „nową falę”. Astronomiczny sukces odniosła formacja Men at Work, która zbiła jeszcze większy kapitał na swojej egzotyce niż swego czasu Rolf Harris (patrz pierwszy odcinek cyklu). W 1983 r. uhonorowano ją Grammy dla najlepszego debiutanta. Dużym przebojem było nie tylko tłuczone do dziś w polskich stacjach radiowych „Down Under”, ale też inne single z „Business As Usual” – „Who Can It Be Now?”, „Overkill”, „It’s a Mistake”. Brytyjski New Romantic z sukcesami naśladowały grupy Icehouse, Real Life i Pseudo Echo. Bardziej gitarowe oblicze ówczesnej muzyki młodzieżowej prezentowali liryczni Crowded House (więcej o nich napiszę w odcinku o Nowej Zelandii) oraz politycznie zaangażowani Midnight Oil, którzy oprócz doskonale wszystkim znanego „Beds Are Burning” mieli w dorobku m.in. piosenkę o swojskim tytule „Kosciuszko”. Ich wokalista Peter Garrett obecnie jest w Australii… ministrem oświaty.
http://www.youtube.com/watch?v=D6zBjYIyz-0
Spokojnie, do Kylie Minogue też dojdziemy, ale za tydzień pożegnamy się z krajem ludzi i potworów, czyli Islandią :)



