Jesienne wieczory można spędzać na kanapie z kubkiem gorącej herbaty i ciekawą lekturą. Albo Inaczej – można też wybrać się na koncert, który dostarczy ogromnej dawki pozytywnej energii na cały nadchodzący tydzień. Ja tak zrobiłam w ubiegłą niedzielę i to była jedna z lepszych decyzji w ostatnim czasie.

Ekipa Albo Inaczej po raz pierwszy przybyła do Trójmiasta. Chyba nie muszę nikomu uświadamiać, jak bardzo to był wyczekiwany koncert przez gdańską publiczność, być może dlatego zgromadziła się tak licznie. Mieli przyjechać w składzie: Krystyna Prońko, Justyna Święs, Rosalie.,Te-Tris, Ten Typ Mes, Emil Blef, Ralph Kamiński, Eldo, NumerRaz oraz Krzysztof Zalewski. I prawie tak było, z wyjątkiem ostatniego panna z wymienionych, który się rozchorował. Na szczęście nie ma tego złego, bo zastąpił go równie znakomity Igor Walaszek.
Nie będę ukrywać swojego entuzjazmu, bo to jedna z moich ulubionych inicjatyw na rynku muzycznym. Przede wszystkim cenię ich za niecodzienny pomysł, który tchnął nowe życie w nieco zakurzone kawałki. Ciekawe jest też to, że łamią wszelkie reguły i łączą to, co pozornie mogłoby do siebie nie pasować. Mam tutaj na myśli to, że na jednej scenie wspólnie występują artyści z przeróżnych światów – od kultowych artystów znanych od lat przez twórców młodego pokolenia aż do odległego gatunku, jakim jest rap. I o dziwo taka mieszanka sprawdza się znakomicie! W te kilkadziesiąt minut przeprowadzili nas przez całą szerokość naszej sceny muzycznej, dając masę pozytywnej energii.
Uliczny rap zyskał odrobinę ogłady, a całość nabrała pewnego rodzaju elegancji. Osobiście, nie jestem szczególną fanką tego gatunku muzycznego, jednak w takim wydaniu trafia do mnie bardzo mocno. Dlatego również cieszy mnie fakt, że obok nowych przearanżowanych wersji mogliśmy usłyszeć, jak brzmią oryginały.
Jako pierwsza na scenę wkroczyła Krystyna Prońko i wykonała swoją wersję utworu pt. Oszuści. Chwilę potem Ten Typ Mes i Emil Blef pokazali, jak to brzmi w ich wykonaniu. Pani Krystyna znów wróciła na scenę tym razem po to, by zabrać nas do swojego muzycznego świata i zaśpiewała swój największy przebój – Jesteś lekiem na całe zło. I tak aż do samego końca przeplatały się hip-hopowe szlagiery z nowymi aranżacjami.
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Justyna Święs wykonaniem piosenki Gdyby miało nie być jutra. Na albumie Albo Inaczej to Mrozu zaśpiewał ten utwór. Jednak z uwagi na to, że nie było go na trójmiejskim koncercie, przypadło zrobić to Justynie i wyszło świetnie. Oczywiście nie zabrakło też Czerwonej Sukienki, a także pojawił się mały dodatek w formie duetu z Tym Typem Mesem – piosenka pt. Odporność.
Ralph Kamiński wytworzył bardzo przyjemną wręcz kameralną atmosferę swoim emocjonalnym wykonaniem Chodź ze mną, a chwilę później mieliśmy okazję usłyszeć jak brzmi oryginał w wykonaniu Eldo. Igo z kolei oczarował swoim Mówią Mi oraz Sznurowadłami, które zwykle wykonuje Fismoll. Z uwagi na to, że Krzysiu Zalewski się rozchorował usłyszeliśmy tylko pierwotną wersję przeboju pt. Chwila z repertuaru NumerRaz.
Absolutnie wyjątkowym momentem był wspólny występ Rosalie. i Te-Trisa. Było to najlepsze podsumowanie wieczoru, jakie mogło się zdarzyć. Największym zaskoczeniem okazały się być partie freestylowe wykonywane przez Te-Trisa. Niemożliwym jest, by powtórzyć wszystkie wątki przez niego wspomniane, ale jedno zdanie bardzo zapadło mi w pamięć: „Muzyka ma milion znaczeń, a jedno z nich to Albo Inaczej”. Na sam koniec pozostawię Was właśnie z tą refleksją, bo jest idealnym zwieńczeniem minionego niedzielnego wieczoru.

