Po niecałych 4 latach od wydania w 2018 roku krążka Simulation Theory, przyszła pora na kolejne dziecko w dorobku, którym jest Will Of The People. Jak większość płyt wydawanych przez znanych muzyków w ostatnich latach, również ten tworzony był m.in w czasach lockdownów. Jak wiadomo, Muse, to zdecydowanie zwolennicy mocniejszego grania i brzmienia. Nie znaczy to jednak, że nie mają na koncie nieco spokojniejszych kawałków, a nawet płyt. Najnowszy album jest właśnie takim zlepkiem, a w zasadzie przekrojem stylistycznym tego, czym raczyli nas przez swoją karierę. Oczywiście, pomimo ogromnego doświadczenia scenicznego, jak i twórczego, nie brakuje tu inspiracji innymi wielkimi muzycznymi markami.
Na Will Of The People znalazło się 10 kompozycji, z czego aż połowa była singlami promującymi. Motywem przewodnim tekstów jest strach. W zasadzie, można by rzec, że życie i otaczający nas w ostatnich latach świat dostarczał tematów na kolejne utwory. Usłyszymy o protestach, klęskach żywiołowych, śmierci z powodu pandemii, wojnach i można by tak dalej wymieniać. Jak widać, życie pisze nie tylko dobre scenariusze filmowe, ale również można je przelać na warstwę tekstową, która ubogacona zostaje o muzykę. Materiał na album nagrywany był w studiach w Los Angeles oraz w Londynie.
Różnorodność i ilość utworów sprawia, że jest on bardzo przyjemny do słuchania, a już na pewno dla fanów rockowego brzmienia. Ale nie tylko rockowego, bo mamy je chyba w każdej odmianie, zarówno lżejszej, jak i hard rock, dużo alternatywy. Pojawia się wiele syntezatorów, różnych „udziwnień” wokalnych, a także ciekawe koncepcje na niektóre z piosenek. W świecie muzyki było już tak wiele kompozycji, że naprawdę ciężko jest być wciąż oryginalnym i niczego od nikogo nie zaczerpnąć. Właśnie od tych zaczerpnięć, a w zasadzie inspiracji chciałbym zacząć mówiąc o materiale. Ciężko jest się nie pokusić o stwierdzenie, że Liberation jest mocno nasiąknięte twórczością genialnego zespołu Queen. Czyż nie słychać tego samego schematu jak w Bohemian Rhapsody? Słychać. Czy jest to złe? Otóż nie, bo zostało to mimo wszystko zagrane na swój oryginalny sposób. Wiadomo, mamy powtarzający się motyw z pianinem, potem narastające napięcie do utworu, gdzie pojawiają się operowe chórki. Wypisz wymaluj muzyka Queen. Jednak jest w tym coś innego, na swój sposób wyjątkowego. Jak dla mnie bomba. Won’t Stand Down z kolei przypomina z początku bardzo znaczną część utworów Imagine Dragons. Później przechodzi w mocne rockowe granie, momentami nawet grunge’owe i hardrockowe.
Co tu dużo mówić, Muse na tym albumie pokazało cały swój kunszt. Zresztą jak sami muzycy mówią, taki był zamysł wytwórni, żeby zrobić z tego płytę z największymi przebojami. Muzycy poszli w innym kierunku i zrobili krążek z utworami w stylach, z których są najbardziej znani. Do tego oddali swego rodzaju hołd innym, większym muzykom, jak grupa Queen, poprzez inspirację ich twórczością. Pomimo małych niedociągnięć w postaci słabszych utworów jestem pozytywnie zaskoczony. Mnie się to wszystko ładnie skład w całość i podoba. Spora część utworów na pewno trafi na którąś z moich playlist. Panowie pokazali jak za pomocą mocniejszych brzmień można również mówić, a w zasadzie w tym wypadku śpiewać o poważnych tematach. Niekiedy o śmierci, stracie bliskich, katastrofach i konfliktach. Od strony warstwy muzycznej i wokalnej majstersztyk. Ta zabawa formą, niekiedy zmieszczenie kilku styli w jednej kompozycji, solówki przechodzące brzmieniem przez gatunki, od metalowej, przez tapping po power metalową. Na pewno Was nie zdziwi, jeśli powiem, że sam album polecam do wysłuchania i udania się zarazem na muzyczną ucztę.
- Data premiery: 26 08 2022
- Single: You Make Me Feel Like It's Halloween, Won't Stand Down, Compliance, Will Of The People , Kill or Be Killed

