Ta płyta z pewnością należy do najbardziej wyczekiwanych albumów tej jesieni. Na drugi, w pełni solowy album Muńka Staszczyka przyszło nam czekać aż dziewięć lat. Pytanie brzmi – czy było warto?
Ciężko powiedzieć czy w kraju nad Wisłą żyje choć jedna osoba, która w życiu nie spotkała się z twórczością Muńka Staszczyka. Lider legendarnego T. Love działa na scenie od niemal czterdziestu lat, a przez ten czas zdążył opublikować blisko dwadzieścia albumów w różnych formacjach i nawiązać współpracę z niezliczoną ilością artystów. 18 października miała miejsce premiera jego najnowszego albumu, który jest pierwszym od 2010 roku krążkiem podpisanym nazwiskiem artysty.
Płyta Syn Miasta to zbiór 10 utworów, w których zawiera się cała esencja twórczości Muńka. Dla przykładu, otwierający utwór Wszyscy umarli swoją surowością oraz prostotą przekazu przypomina mi wczesne nagrania Staszczyka z T. Love Alternative. Pozostając przy tym kawałku, żadną nowością nie jest Muniek śpiewający o umieraniu, wszak w dyskografii T. Love nie brakuje takich utworów jak Poeci umierają czy Deadstar, to dopiero teraz, kiedy Ziggy był już prawie po drugiej stronie, słowa o śmierci wypowiedziane z jego ust nabrały zupełnie nowego znaczenia.
Drugą pozycję na płycie zajmuje reinterpretacja szlagieru z repertuaru Marka Grechuty, a mianowicie Krajobraz z wilgą i ludzie. W nowej wersji, utwór Grechuty został postawiony w zupełnie innym świetle – tym razem zamiast trwającego trzy minuty czterdzieści sekund, prostego kawałka dostaliśmy sześciominutową, pełną patosu ucztę dla zmysłów. Zastanawia mnie tylko która aranżacja podoba mi się bardziej, chociaż obie stoją na bardzo wysokim poziomie.
W następnej kompozycji, czyli Ta piosenka nie jest dla ciebie słychać inspirację takimi twórcami jak Johnny Cash czy Bob Dylan, którzy inspirują Muńka od lat. Najbardziej klarownym przykładem będzie album Old Is Gold, gdzie T. Love dali upust swojej miłości do bluesowych brzmień.
Żeby nie było tak kolorowo, warto wspomnieć o dwóch utworach, bez których płyta wcale by nie straciła na wartości artystycznej. Mowa o Edith Piaf (Artyści muszą…) oraz Zakurzone tynki w Petersburgu. Moim zdaniem te dwie piosenki odbiegają poziomem od reszty płyty, a pod koniec odsłuchu ciężko będzie przypomnieć sobie ich brzmienie.
Następnie mamy segment złożony z dwóch kawałków, które zostały stworzone przy dużym udziale młodszych kolegów Muńka. Mowa oczywiście o przebojowej Poli, w której udzielił się Dawid Podsiadło oraz o moim faworycie – utworze Szwy, gdzie przy aranżacji i pisaniu tekstu gospodarzowi pomógł Błażej Król. Szwy brzmią jakby były wyciągnięte z ostatniej płyty Błażeja, co jest olbrzymim plusem, bo przecież Nieumiarkowania to album wybitny.
Płytę zamykają dwie akustyczne piosenki. Pierwsza to Bo życie jest…, skomponowana przez Wojciecha Waglewskiego, która (analogicznie do powyższej sytuacji) oddaje ducha dokonań Wojtka i jego zespołu Voo Voo. Druga z piosenek nosi tytuł Kłamstwo. Jest to sześciominutowy walczyk opowiadający o wadach współczesnego, zakłamanego świata. Ciężko mi wyobrazić sobie lepsze umiejscowienie tego kawałka, niż zakończenie całego albumu.
Syn Miasta to album, który w ogólnym rozrachunku wypada całkiem nieźle. Warto sięgnąć po tę płytę, chociażby dla tych kilku utworów, które zasługują na specjalne wyróżnienie. Należą do nich z pewnością Wszyscy umarli, Pola, Krajobraz z wilgą i ludzie czy Szwy. Na płycie znajduje się tak różnorodny materiał, że każdy znajdzie na niej coś dla siebie.
- Data premiery: 18 10 2019
- Single: Pola, Krajobraz z wilgą i ludzie
