Miuosh x Onar – Nowe Światło (2013), recenzja Marty Mrowiec

Nowe Światło budziło spore nadzieje. Miał to być projekt dwóch wielkich raperów, który miał stanowić najlepsze wydawnictwo 2013 roku. Właśnie miał… Niestety Nowe Światło to krążek zaledwie dobry, co w tym przypadku nie jest dużej wagi komplementem.

W momencie pojawiania się pierwszych informacji odnośnie tej warszawsko – katowickiej współpracy większość fanów na początku była zdziwiona, inna część  była ciekawa jej efektów. Ja zdecydowanie należałam do drugiej grupy. I tak powoli pompował się balon Nowego Światła, który pękł w dniu premiery (a nawet trochę wcześniej, gdyż każdy numer był publikowany co dzień aż do premiery) i większość nieco rozczarował. To tak jak z bańkami spekulacyjnymi, które robią dużo zamieszania a potem pękają i robią wiele szkód. Tutaj obyło się bez ogromnych szkód, jednak pozostał spory niedosyt i chęć na więcej. Po takim duecie oczekiwaliśmy dużo więcej.

Po tym jak Onar dorósł do rapu i wydał  Przemytnika emocji, o którym pisałam:

Onar wydał materiał, który trafia do słuchacza, gdyż mówi o kwestiach ważnych. Ponadto jest to dobrze zrobione. Onar przemycił emocje, jednak głównie nie te kolorowe i dobre. Poruszył tematy drażliwe i trudne, skłonił nas do refleksji od pierwszej do ostatniej minuty odsłuchu. Każda linijka jest elementem całej układanki, która pokazuje dojrzałego Onara. Dostaliśmy pakiet emocji od Onara, z którymi możemy się zmierzyć w jesienne wieczory. Dyskretnie, najlepiej jak umiemy… Nienachalnie.

Miuosh również wydał rewelacyjny album Prosto przed siebie, który zebrał bardzo dobre recenzje, i na którym sam raper pokazał w jakiej jest formie i tym samym postawił sobie wysoko poprzeczkę (czy do przejścia? nie wiem) W dodatku nagrał wiele dobrych featów i trzymał ten sam, dobry, równy i wysoki poziom. Wydawać by się mogło, że przy takich dwóch zawodnikach sprawa jest oczywista i świetny album jest tylko formalnością. Niestety Nowe Światło niczym Księżyc świeci wyłącznie światłem odbitym od swoich poprzedników.

18 października dostaliśmy Nowe Światło w całości. Nowe z nazwy, ponieważ Panowie nie pokazali nic nowego, a nawet skłoniłabym się do stwierdzenia, że zrobili dwa kroki w tył w swoich możliwościach. Zbiór 12 tracków (nie licząc pierwszego – Inflammatio i ostatniego – Offusciatio) to de facto 12 numerów o wszystkim i o niczym. To teksty dotyczące chełpienia się stażem i uzyskaną pozycją w rap grze oraz wszystkim dobrze znanych, stonowanych i utartych poglądów. To niewykorzystane potencjały koncepcyjne, jak chociażby w kawałku Jest wysoko, gdzie motyw lotu zabiły wersy typu

Jeśli chcesz lecieć z nami  nie bój nic / pieprzyć lęk wysokości trzeba żyć.

Cały numer ratuje bit, mocna bujający i energetyczny autorstwa Młodego GRO. O czym jeszcze nawijają Panowie? Kilka słów kawałek o miłości, temat banalny i oklepany w dodatku ujęty w prosty sposób, o pozycji w rap grze:

to nie moje pięć minut, to moje pięć godzin.

Jestem w idealnym miejscu słyszymy w kawałku W odpowiednim miejscu. I dalej w Kato x Wwa / Wwa x Kato:

Mamy parcie by to zrobić po swojemu, nie po cichu (…) Nie musisz mnie rozumieć żeby wiedzieć, że jestem dobry / bo z Miuoshem robię syf, za którym idziesz.

Szkoda, że Panowie nie pomyśleli o trochę bardziej życiowych tekstach ujęty w bardziej niekonwencjonalny sposób. Nie mówię tutaj, aby od razu stali się krasomówcami tworząc poetyckie teksty. Niemniej jednak warstwa liryczna Nowego Światła pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście mamy kilka dobrych wersów i ciekawie skrojonych linijek,  głównie refrenów. Jednak to wszystko wpisuje się w określenie „dobry album”.

Tak więc tekstowo nie ma rewelacji, jest poprawnie. Mimo to mamy wrażenie, że wszystko zostało napisane w pośpiechu, przez co jest niedopracowane, nieprzemyślane – byleby tylko album ukazał się w tym roku. W dodatku słuchacza męczą kłopoty Onara z oddechem, miejscami zwyczajnie nie nadąża i brakuje mu oddechu. I o ile na Przemytniku nie wysuwało się to na pierwszy plan, tak na Nowym Świetle to razi i wręcz przeszkadza. Miuosh z kolei pewnie czuje się na bitach i odnajduje się zarówno na wolniejszyc,h jak i szybkich podkładach. Co do bitów to jestem pewna, że zrobią niezłe zamieszanie na każdym koncercie i dadzą fajną energię. I to jest główny atut krążka. Mocne i bujające podkłady. I tak na szczególną uwagę zasługują numery wyprodukowane przez Eljota (genialny saksofon w Nie zamykaj mi drzwi, czy kawałek Sam), Światło Sherlocka, Jest wysoko wspomnianego Młodego Gro, czy Fejmhejter duetu Voskovy.

Warto również wspomnieć o gościach. Pezet w Jest wysoko, Włodi w Miało mnie tu nie być oraz skład JWP w kawałku Born sinner. Jak dla mnie każdy z nich wypadł lepiej niż gospodarze. Do tego na uwagę zasługuje również praca jaką wykonali sami DJe.  Odwalili kawał solidnej roboty, w niektórych momentach bardziej skupiamy się na skreczach niż na tym o czym nawijają Panowie.

Podczas, gdy debiutanci (jak chociażby Rover, Cira, Kękę) wydają albumy na bardzo wysokim poziomie, wydanie albumu, który możemy uznać za dobry czy poprawny to niestety za mało. Inne albumy zostawmy, ten jest dobry – idąc za jednym z wersów Onara – to wydaje się stanowić najlepsze podsumowanie. Uważam, że w przypadku takiego duetu dobry nie stanowi znaczącego komplementu, co mogę do znudzenia powtarzać. Oczekiwania, przynajmniej moje, były dużo większe. Szkoda niewykorzystanego potencjału ciekawych bitów, które zostały przyćmione przez monotematyczne wersy. Na albumie zwyczajnie brakuje emocji i przekazu, który wręcz kipiały z Przemytnika (pamiętacie rewelacyjne Wysypisko śmieci czy Miejsce w oparach absurdu )Razi miałkość, wtórność i powielanie tych samych schematów. Niestety same ksywki nie tworzą albumu, potrzeba czegoś więcej. Cóż pozostaje mi wrócić do Przemytnika emocji i Prosto przed siebie a nawet nieco wcześniej do Dorosłem do rapu i tam poszukać tych emocji. Obawiam się, że w podsumowaniach rocznych album może przejść bez echa. Po wielokrotnym przesłuchaniu Nowego Światła mam odczucia podobne jak po meczu naszej reprezentacji. Graliśmy dobrze, ale czegoś zabrakło, by wygrać.

blank-miuosh_onar-nowe-swiatlo-cover-72dpi

Czytaj również