Czy jest to faktycznie „coś pięknego”? Miley Cyrus – Something Beautiful, 2025 (recenzja)

Inne recenzje

Miley Cyrus, przez wielu określana mianem muzycznego kameleona, powraca z albumem, który z pełną świadomością nazwała „czymś pięknym”. Something Beautiful łączy elementy popu, soft rocka oraz chwilami zabiera nas w neo-psychodeliczną podróż, od której trudno się oderwać. To z pewnością najbardziej eksperymentalne wydawnictwo od czasu Miley Cyrus & Her Dead Petz z 2015 roku — projektu, w którym artystka całkowicie porzuciła komercję na rzecz bardziej artystycznej wizji.

Dziewiąty już album Miley to balans między potencjałem komercyjnym a ambitnym brzmieniem, które w dzisiejszym popie jest rzadkością. Płyta ukazała się nakładem wytwórni Columbia, z którą Cyrus podpisała kontrakt w 2021 roku po premierze Plastic Hearts. Pierwszym efektem tej współpracy był Endless Summer Vacation, kojarzony głównie z międzynarodowym hitem Flowers. Columbia dała artystce pełną swobodę twórczą, co wyraźnie słychać na nowym krążku.

Za produkcję Something Beautiful odpowiadają m.in. Maxx Morando — obecny partner Miley, znany ze współpracy przy Handstand czy coverze Psycho Killer — oraz Shawn Everett, który wspomagał ją przy utworze Used To Be Young.

Prelude, zaprezentowane jako pierwsza zapowiedź albumu, wzbudziło ogromne zainteresowanie. Enigmatyczny monolog połączony z oniryczną warstwą dźwiękową zwiastował eksperymentalny charakter nadchodzącej płyty. Orkiestrowe zakończenie nadało kompozycji podniosły, niemal patetyczny ton.

Something Beautiful, pierwszy oficjalny singiel, zaskoczył potężnym wokalem Miley. Rozpoczyna się w delikatnej, jazzowej aurze, by potem uderzyć gitarowo-perkusyjną mocą i skręcić ku rockowym brzmieniom. Choć nie odniósł spektakularnego sukcesu na listach przebojów, zyskał uznanie słuchaczy — także tych, którzy na co dzień nie śledzą kariery Cyrus.

End of The World kieruje się ku taneczno-popowym rejonom, oferując żywiołowy hymn przywodzący na myśl utwory szwedzkiej grupy ABBA. Z kolei More to Lose, ostatni singiel przed premierą albumu, wprowadza nas w bardziej refleksyjny nastrój. Emocjonalna ballada z wyraźnie słyszalnym saksofonem nadaje utworowi wyjątkowy klimat.

Zróżnicowanie brzmieniowe utrudniało przewidzenie, jak będzie prezentować się całość. Kluczową rolę odgrywają tu rozbudowane aranżacje i bogactwo instrumentów. Utwory często rozwijają się stopniowo, wciągając słuchacza w niemal transowe melodie. Przykładem może być Walk of Fame, duet z Brittany Howard. Choć jego fundamentem jest muzyka pop, finał zaskakuje funkująco-dyskotekowym klimatem, podbitym hipnotycznym refrenem „You’ll live forever”. Głos Brittany wnosi mroczniejsze akcenty, idealnie wpisując się w charakter utworu.

Nietypowym gościem na albumie okazała się Naomi Campbell. Choć jej udział w utworze Every Girl You’ve Ever Loved jest raczej subtelny, wnosi on wyjątkową energię, która przypomina klimat legendarnego Vogue Madonny. Obecność ikony popu jest tutaj wyraźnie wyczuwalna, stanowiąc jednocześnie hołd dla jej ogromnego wpływu na świat muzyki.

Pretend You’re God przywołuje ducha Her Dead Petz — to intymna mieszanka ambientu, psychodelii i alternatywnego popu. Surowa aranżacja podkreśla emocjonalną ekspresję wokalu, pozwalając odbiorcy na chwilę wytchnienia po intensywniejszych utworach.

Reborn rozpoczyna się mroczniej — w pierwszych sekundach słychać chóralne wokalizy przypominające śpiew zakonników. Hipnotyczna atmosfera szybko ustępuje miejsca pulsującemu bitowi, który prowadzi nas z powrotem w popowe rejony.

Na płycie znalazło się także miejsce dla czysto komercyjnego kawałka Easy Lover, siostrzanego brzmieniowo do End of The World. Choć ich struktura jest bardziej przewidywalna, oferują one solidny wokal i dawkę beztroskiej zabawy.

Całość domyka Give Me Love, utwór inspirowany rekreacją obrazu Hieronima Boscha, przedstawiającego miłość jako drogę prowadzącą zarówno do zbawienia, jak i zguby. Piosenka staje się alegoryczną opowieścią o potędze uczucia — sile zarówno wyzwalającej, jak i niszczącej.

Miley tak mówiła o swoim najnowszym dziele:

Moim pomysłem było stworzenie The Wall, ale z lepszą garderobą, bardziej pełne przepychu i nasycone popkulturą.

Choć nie jest to wierne odtworzenie koncepcji legendarnego albumu Pink Floyd, inspiracja jest wyraźna — mamy do czynienia z przemyślanym, wielowarstwowym projektem, który sięga po szeroką wizję artystyczną.

Something Beautiful to pop wyrafinowany, pop wysokiej jakości — taki, jakiego dziś wyjątkowo brakuje. W świecie zdominowanym przez algorytmy, TikToka i muzyczne fast foody, album Miley Cyrus jawi się jako twórczy manifest: odważny, osobisty i prawdziwie… piękny.

Miley Cyrus - Something Beautiful
  • Data premiery: 30 05 2025
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również