Cenię sobie zespoły, które idą w swoim kierunku. Nie patrzą na tendencje, listy sprzedaży, czy ilość polubień na portalach społecznościowych. Po prostu robią swoje i grają, jak chcą. Tak właśnie robi brytyjski zespół Metronomy, teraz mamy okazję posłuchać ich kolejnego albumu przepełnionego gorącym słońcem.
Lato, relaks i muzyka. To wszystko słychać właśnie na najnowszym albumie Metronomy. Brytyjscy muzycy znowu stworzyli dźwięki, które nie są wymagające wobec odbiorcy. Co więcej nie są też nowatorskie w perspektywie poprzednich albumów zespołu. Joseph Mount (wokalista zespołu) przyznał się, że chciał wrócić do dawnych brzmień, a dokładniej, że jego wyznacznikiem przy tworzeniu wydawnictwa Summer 8 był drugi album formacji, czyli Nights Out. I to słychać.
Muzycy rozpieścili swoich fanów prezentując im 10 świetnych utworów. Stworzyły one bardzo ciekawą, spójną i konsekwentną całość. Ale niestety nie zadbano o innowacyjność, która kiedyś była niesamowicie ważna w muzyce Metronomy. Bez wyjątku każda kompozycja to nic innego, jak charakterystyczne dla zespołu dźwięki. To wszystko już słyszeliśmy. To jest największym minusem całej produkcji.
Znowu razem. Metronomy przywitali się z nami w dźwiękach oldschoolowego rocka. Album otwiera bowiem kompozycja Back Together, która od razu pobudza do tańca. Zdecydowane uderzenia w struny sprawdzają się idealnie jako preludium do całego dzieła. W tym utworze czuć tę energię dawnego rocka. Tak samo, jak w utworze Miami Logic, który dla mnie jest absolutnym faworytem z całego albumu. Dźwięk tłuczonego szkła to wszystko czego brakowało mi w kolejnych utworach zespołu. Ogromnym sukcesem okazał się duet z utalentowaną Robyn. Piosenka Hang me Out to Dry stała się miejscem małej wariacji zespołu. W tym utworze postawili na surową elektronikę, która pozwoliła wyzwolić nową siłę z ich muzyki. Jestem na tak!
Cały album przepełniony jest typowymi dźwiękami dla Metronomy. Co więcej momentami ta muzyka staję się zbyt przewidywalna i monotonna. Na szczęście w tym wszystkim udało się stworzyć charakterystyczne dla zespołu kompozycje , które nie utraciły świeżości. Mowa głównie o pierwszym singlu, czyli o utworze Old School. Jak sam tytuł wskazuje, ta pozycja to przypomnienie dawnych dobrych brzmień z zachowaniem dobrego dystansu. To samo można powiedzieć o kompozycji Night Owl. Genialny utwór z lekko zabrudzonym syntezatorem.
Nie czuję się zawiedziony. Przyznam się, że spodziewałem się takiego efektu. Metronomy tworzą rewelacyjni muzycy, którzy mają wielki talent. Niestety chęć pozyskania podobnej muzyki do starszego albumu narodziła pewną powtarzalność. Wierzę jednak, że zespół tworzą wspaniali muzycy i jeszcze nie raz pokażą nam, co siedzi w ich kreatywnych duszach.

