Mery Spolsky zawładnęła krakowskim klubem Zet Pe Te, dając tym samym najlepszy koncert 2020 roku.
Redakcja AllAboutMusic.pl już niejednokrotnie brała udział w koncertach Mery Spolsky. Tym razem padło na mnie i nawet nie zdawałem sobie sprawy jaką radość mi to sprawi.
Na początku, jako support, grał Rat Kru, który rozruszał pełną salą klubu i skutecznie przygotował na wejście gwiazdy wieczoru. Sala pękała w szwach na wyprzedanym koncercie i ludzie deptali sobie po nogach, jednak nie przeszkodziło to nikomu świetnie się bawić. Co więcej, Mery z takim zaangażowaniem prowadziła całe wydarzenie, że w powietrzu czuć było jedynie pozytywny vajb.
W setliście nie zabrakło największych hitów, jak i kilka niespodzianek. Poza Bigotką, Mazowiecką Kiecką, Miło Było Pana Poznać itd, wszyscy mogli usłyszeć też takie smaczki jak Kosmiczna Dziewczyna, Wrzesień (Nie Zrób Mnie w Konia, Au!) czy Szafa Spolsky, podczas której sala rozbłysła setkami latarek.
Warto także wspomnieć o wielkim zaangażowaniu fanów artystki. Wszędzie gdzie się spojrzało, dojrzeć można było paski i czerwień. Nie można też pozostawić bez echa faktu, że wszyscy znali teksty piosenenk na pamieć i śpiewali razem z Mery. Po całym występie, gwiazda zaprosiła fanów na Meet&Greet przy sklepiku, gdzie można było porozmawiać z nią, zdobyć autograf i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Mery jest przemiłą i niezwykle serdeczną osobą, która ma w genach bycie performerką. Daje takie show, że człowiek zapomina na moment o wszystkich troskach i daje się porwać muzyce. Nie zostaje mi nic innego niż polecić Wam kupno biletów na kolejne koncerty Mery, ponieważ jest to niezapomniane przeżycie.

