Mela Koteluk wystąpiła w toruńskiej Od Nowie. Przeczytajcie naszą relację i obejrzyjcie nasze zdjęcia

Koncert Meli Koteluk był jednym z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych wydarzeń kulturalnym w Toruniu. Nic więc dziwnego, że przyciągnął bardzo wielu jej sympatyków. Przeczytajcie naszą krótką relację z koncertu i obejrzyjcie zdjęcia naszego redakcyjnego kolegi Jakuba Molina.

Mela Koteluk pojawiła się w Toruniu nie po raz pierwszy. Był to jednak jej premierowy pełny występ w tym mieście i pierwszy promujący płytę Migracje. To właśnie temu krążkowi poświęcona jest najnowsza trasa wokalistki, a Toruń był jej ostatnim przystankiem w tym roku kalendarzowym. Migracje to płyta odważna, obok utworów stonowanych i spokojnych, otrzymujemy przepiękne żywiołowe kompozycje, które eksplodują niezwykła energią. Wokalistka nie zapomniała również o charakterystycznych, często bajkowych tekstach, z których jest nam dobrze znana. Łączy ze sobą realizm i abstrakcję, idealnie je sobą kontrastuje, a poprzez metafory otrzymujemy gamę różnobarwnych historii.

Koncert rozpoczął się kompozycją Dlaczego drzewa nic nie mówią. To właśnie ten utwór pozwolił nam poznać bliżej Melę za czasów jej początków i pierwszej płyty Spadochron. Wokalistka mimo promocji nowego krążka zdecydowała się zaprezentować nam również swoje starsze utwory. Dzięki temu otrzymaliśmy przeplatankę utworów premierowych i tych z czasów Spadochronu czy maxi singla Wielkie Nieba/To Trop. Przeplatankę utworów lekko melancholijnych i tych bardzo żywiołowych, jednak zawsze zaśpiewanych i zagranych z należytą starannością. Prawie dwugodzinny koncert potwierdził tylko moje wcześniejsze założenia, że Migracje to jedna z najlepszych płyt tego roku w Polsce. Brzmi ona dobrze zarówno na CD, jak i w wersji koncertowej, w nieco zmienionych aranżach, dostosowanych do akustyki koncertowej.

Wypełniona po brzegi Od Nowa entuzjastycznie przyjęła wokalistkę. Cała sala śpiewała z wokalistką jej największe przeboje, poruszała się i tańczyła.  Największe poruszenie wystąpiło oczywiście podczas Melodii ulotnej, chwilami publiczność śpiewała prawie głośniej od samej Meli. Toruniowi do gustu przypadły też Spadochron, Fastrygi czy tytułowe Migracje. To właśnie przy pierwszym z wymienionych utworów, wokalistka pozwoliła nam zaśpiewać refren podczas nieco stonowanego dźwięku instrumentów. Zaskoczeniem były także Żurawie origami, najnowszy singiel wokalistki, który na żywo brzmi jeszcze lepiej niż w wersji audio.

Z mojej perspektywy, bardzo przypadły mi do gustu spokojniejsze kompozycje. W takich utworach jak Działać bez działania, Stale płynę czy Stan dusz, Mela wypada bardzo spokojnie, subtelnie a zarazem bardzo kobieco. Nie sposób też zapomnieć o Pobitych garach, w których Mela najpierw śpiewa piosenkę, po czym daje się w niej zaprezentować wszystkim członkom jej zespołu podczas solówek.A trzeba przyznać, że zespół ma wspaniały. Doskonały bas Kornela Jasińskiego, charakterystyczne ukulele i gitary pana Krzysztofa Jasińskiego czy chórek znakomitej (!) Oli Chludek to tylko przykłady.

Może i Mela przyjechała do nas pod koniec roku, ale już teraz można uznać to za jedno z ważniejszych wydarzeń kulturalnych 2014 roku w Toruniu. Na takie wokalistki warto czekać długo, na takie kompozycje nawet i wieczność. Mamy nadzieję, że nas teraz czytasz i wrócisz tu w przyszłym roku!

A poniżej zdjęcia Jakuba Molina.

[/su_row]

Czytaj również