Trzecia rocznica wygrania siódmej edycji amerykańskiego X Factora, a zarazem trzeci album studyjny. Matt Cardle zaprezentował swoim fanom swoją najnowszą płytę – Porcelain, na której znalazło się dziesięć utworów.
Trzeba przyznać, że z roku na rok wokalista brzmi coraz ciekawiej, a jego repertuar – znacznie dojrzalej. Na albumie Porcelain, który miał premierę 28 października 2013 roku, nie znajdziemy już banalnych aranżacji popowych, których pełno było na debiutanckim krążku Letters (2011), czy The Fire (2012). Już sama okładka intryguje – widać na niej twarz wokalisty oraz podkreślenie jego błękitnych oczu, pełnych tajemnicy, a zarazem spokoju i bezpieczeństwa. Podobnie jest z zawartością płyty – jest i mrocznie, radośnie, a czasem – melancholijnie.
Nowy materiał wokalisty otwiera wolne, momentami liryczne In Chains, zaciekawiające już od pierwszego dźwięku perkusji. W dalszej części krążka jest tylko lepiej – możemy usłyszeć dwa single promujące wydawnictwo, czyli utwór Loving You, nagrany z gościnnym udziałem Melanie C, oraz rewelacyjny When You Were My Girl. Obie propozycje uruchamiają wszysktie kończyny i wprawiają je w bliżej niesprecyzowane pląsy. Do pozytywnej części Porcelain dołączyłbym także takie kompozycje, jak Hit My Heart, który na początku przypominał mroczne klimaty zespołów fun. i Bastille, a z czasem przeobraził się w typowo radiową propozycję, pełną gitar, basów i perkusji.
Trzeci album Matta to jednak nie tylko szybkie, pop-rockowe numery, świetnie wpasowujące się w ramówkę stacji radiowych. To także spokojniejsze, przyjemne utwory, takie jak wzruszające Not Over You (w którym wokalista brzmiał momentami jak… Michael Jackson z czasów płyty Bad) czy Mouth To Mouth, z delikatnymi brzmieniami gitary w tle oraz dodającą dramatyzmu perkusją. Zaletą obu z nich jest ogromna emocjonalność w głosie Cardle’a oraz pewnego rodzaju dramaturgia, niepozostawiająca słuchacza obojętnym zarówno na warstwę muzyczną, jak i tekstową.
Na płycie nie zabrakło również nudniejszych propozycji: bezbarwnego i banalnego instrumentalnie This Trouble Is Ours, A Little Too Late czy tytułowego Porcelain, zamykającego zawartość trzeciego albumu wokalisty. Poza ciekawa barwą głosu, nie znalazłem w nich nic, co przykułoby moją uwagę i zachęciło do ponownego przesłuchania.
Trzeci krążek Cardle’a jest z pewnością jego najlepszą płytą. Przeważa na niej dobre sekcja instrumentalna, która świetnie współgra z kojącym głosem wokalisty oraz ciekawymi aranżacjami. Oczywiście, nie zabrakło nudnych i mało oryginalnych utworów, takich jak A Little Too Late. Znalezienie się wśród dziesięciu propozycji wpadającego w ucho Hit My Heart okazało się jednak strzałem w dziesiątkę podobnie, jak dobór singli, które zachęcają do kupna płyty. Mam nadzieję, że czwarte wydawnictwo zwycięzcy amerykańskiego X Factora okaże się jeszcze ciekawsze i nie spowoduje, że będę miał mieszane uczucia dotyczące tego, co usłyszałem.



