Maryla Rodowicz – Ach świecie…. (2017), recenzja Karoliny Karkowskiej

1
377

Lato minęło, na ulicy zaczynają pojawiać się różnobarwne liście, kasztanowce zrzucają swoje owoce, a za to ludzie zakładają cieplejsze ubrania i robią zapasy rozgrzewającej herbaty na ciemne, długie wieczory. Idealnym dopełnieniem takich chwil będzie włączenie najnowszej płyty Maryli Rodowicz zatytułowanej Ach Świecie…, na którą fani czekali aż 6 lat. Album od 15 września jest dostępny w sprzedaży. Premiera łączy się z występem artystki w Opolu i obchodami jubileuszu 50-lecia obecności na scenie.

Sylwetki pani Rodowicz nie trzeba przedstawiać – jest to wokalistka, która pojawia się na polskiej (i nie tylko) scenie muzycznej od 1962 roku. Znana zarówno przez wiekowych pasjonatów muzyki, jak i tych młodszych. Piosenki pisali dla niej między innymi Agnieszka Osiecka, z którą łączyła ją wieloletnia przyjaźń, Katarzyna Nosowska czy Seweryn Krajewski.

Krążek Ach Świecie składa się z 14 utworów, które nawiązują do folkowych początków oraz do melancholijnego albumu Jest cudnie. Zarówno pierwszym, jak i singlowym utworem jest piosenka Hello, która urzekła mnie delikatnym, gitarowym brzmieniem i połączeniem słów polsko i angielskojęzycznych. Utwór z pewnością zrelaksuje każdego po trudnym dniu, w końcu czasem warto zwolnić i zacząć żyć nieco wolniej. Muzykę do tego utworu skomponował Ryszard Sygitowicz, a tekst napisał Jacek Cygan. Za brzmienie całego albumu odpowiedzialny jest Maciej Muraszko, a sama artystka wypowiada się na temat współpracy:

Spotkałam się z nim i opowiedział mi, jak to widzi. Zdecydowałam się na współpracę z nim, choć nie obyło się bez spięć. Już w studiu okazało się, że on ciągnie w stronę klimatu knajpianego, a ja wolałam nawiązywać do swoich początków. Powiedział mi wtedy, że myślał o zupełnie innej płycie, a ja wywracam wszystko do góry nogami. W końcu przystał na moje propozycje, bo troszkę nie miał wyjścia.

Na płycie Maryli można znaleźć odwołania do innych utworów. Zajączek słońca nawiązuje do Jolki Budki Suflera i Ewki Perfectu.  Myślę, że utwór to rozrachunek z przeszłością. Czas nieubłagalnie kreśli znamiona przemijania. Z pewnością każdy, kto przesłucha ten utwór, będzie dokonywał retrospekcji i przywoła w głowie obrazy, które wywołają uśmiech i zamyślenie. Całość utrzymana jest w delikatnym, melancholijnym klimacie. Autorem większości piosenek jest Witold Łukaszewski. Płyta powstała także we współpracy z Robertem Gawlińskim, Romualdem Lipko oraz Jackiem Cyganem. Również Sławek Uniatowski i Kayah dorzucili swoje talenty do realizacji płyty. Kayah zapytana o wrażenia dotyczące nowej płyty bardzo ciepło wypowiedziała się:

Maryla nagrywa piękną płytę, bardzo wzruszającą, zresztą aż się popłakałam. Wkroczyłam do studia, kiedy Sławek Uniatowski nagrywał unisono do jednej z jej piosenek, a potem już tak poszło… Popłakałam się przy trzech numerach. To są zdecydowanie piosenki, które trafiają do duszy, do serca i prowokują pewne przemyślenia.

Płyta utrzymana jest w dobrym smaku. To nie Kolorowe jarmarki, Małgośka, ani disco-polo. To delikatna płyta idealna właśnie na jesień. Ciche szarpnięcia gitary, nienachalny wokal, to wszystko składa się w harmonijną całość. Warto było czekać 6 lat, ponieważ album jest przemyślany, dopracowany w najmniejszym szczególe. Gdyby ktoś zapytał mnie, jaka piosenka jest moim faworytem, pewnie nie potrafiłabym odpowiedzieć na pytanie. Mocną stroną każdego utworu są słowa, które nie są przegadane. Myślę, że może to być ostatnia nagrana płyta pani Maryli, jeśli utożsamić ją z tekstami piosenek.

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.