„Boimy się pokazywać swoje emocje, bo jest to oznaką słabości. Dla mnie oznaką słabości jest ich ukrywanie”. Wywiad z Martą Podulką

Uśmiechnięta, pełna radości i pozytywnego podejścia do życia. Tak w kilku słowach określić można Martę Podulkę. Za nami premiera jej debiutanckiej płyty, a przed Wami nasza rozmowa z wokalistką, w której podzieliła się, tym co jej w duszy gra.

Marta Podulka to młoda wokalistka pochodząca z Podkarpacia. I choć kształciła się muzycznie w klasie fletu, to śpiewanie jest jej największą pasją. Wielu z nas może kojarzyć ją z dwóch programów telewizyjnych: X Factora i Mam Talent!, gdzie zdobywała cenne doświadczenie i dała się poznać nowym słuchaczom. Zanim wydała swój debiutancki album działała pod szyldem My Music, z którym wydała kilka singli. W 2013 roku została wyróżniona w konkursie Debiutów na Festiwalu w Opolu. Na jesieni tego roku ukazała się jej debiutancka płyta Nie przeszkadzać, wydana nakładem Sony Music Poland. Śpiewa, że jest pięknie i zdecydowanie się z tym zgadzamy!

fot: Lukas Dziewic Photography

Łukasz Jaćkiewicz: Puk! Puk! Nie przeszkadzam (śmiech)?

Marta Podulka: Witaj, będzie mi bardzo miło jak mi trochę poprzeszkadzasz (śmiech).

Łukasz Jaćkiewicz: W swoich rękach masz już debiutancki album. Ile pracy i trudności kosztowało Cie jego nagranie i wydanie?

Marta Podulka: Trochę to trwało, w pierwszej kolejności skupiałam się nad szukaniem inspiracji do tej płyty, kolejnym punktem było poznanie i zaproszenie do współpracy odpowiednich muzyków, potem zostało nam już tylko komponowanie, pisanie tekstów i nagrania. Nad tym ostatnim punktem spędziliśmy najwięcej czasu i energii.

Łukasz Jaćkiewicz: Brałaś udział w programach typu talent-show. Jakie wyciągnęłaś z nich wnioski? To nie jest tak, że po takim programie spotykamy się z rzeczywistością, która nie jest już tak kolorowa jak mówili?

Marta Podulka: Zdawałam sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie i faktycznie tak było. Znam osobiście wielu genialnych wokalistów, którzy mają  ogromny problem z wyjściem z „cienia”. Genialne głosy, o których istnieniu wie garstka ludzi, dlatego niezwykle istotną sprawą jest podejmowanie odpowiednich decyzji, czasem absurdalnych, umiejętność dokonywania mądrych wyborów i rzecz jasna, odrobina szczęścia.

Łukasz Jaćkiewicz: Początkowo pracowałaś i nagrywałaś pod szyldem My Music. Czemu zrezygnowałaś z tamtej współpracy?

Marta Podulka: Nasze drogi rozeszły się jak buty po kilku sezonach. Widocznie nie byliśmy dla siebie stworzeni i nic z tej współpracy nie wynikało.

Łukasz Jaćkiewicz: Dopiero praca w Sony dała Ci to poczucie, że odpowiednio wydana zostanie Twoja płyta w takiej formie, jaką sobie wymarzyłaś?

Marta Podulka: Wiele się słyszy o wielkich wytwórniach, zazwyczaj były to bardzo negatywne opinie, o tym, że artysta jest zniewolony i że jest mu zabierane całe jego jestestwo. Nie czuję się zniewolona, osaczona i tym bardziej uwięziona, współpraca przebiega w bardzo dobrych relacjach, ale rzecz jasna  efekty naszej wspólnej pracy oceni czas i słuchacze.

Łukasz Jaćkiewicz: Album nazwałaś przewrotnie „Nie przeszkadzać”. Jakie sytuacje w życiu Ci przeszkadzają i masz ochotę powiedzieć właśnie te słowa? Co doprowadza Cię do szału?

Marta Podulka: Złośliwość rzeczy martwych – zdecydowanie!!! Czyli przykładowo musisz szybko coś wydrukować i nagle wariuje Twoja drukarka, spieszysz się jak diabli, musisz szybko się gdzieś przedostać i okazuje się, że wszystkie taksówki w mieści są zajęte i najbliższa będzie za pół godziny Wstajesz rano i jedyne czego pragniesz to napić się kawa, a w lodówce zamiast mleka znajdujesz tylko światło… Najgorsza jest niemoc, poczucie że nic od Ciebie nie zależy i trzeba dostosować się do zaistniałej sytuacji. Zazwyczaj wyprowadza mnie to z równowagi i szukam sposobów w jaki mogę się z powrotem pozytywnie nastroić .

Łukasz Jaćkiewicz: Cała płyta jest różna: raz wesoła, a raz bardziej refleksyjna. Miałaś od początku zamiar nagrać płytę, która opisuje nasze codzienne, zmienne nastroje?

Marta Podulka: Często słyszę od moich przyjaciół, że jestem trochę jak Dr. Jekyll and Mr. Hyde. Od euforii po płacz. Jestem bardzo emocjonalną osóbką i bardzo mocno wszystko przeżywam, jak się cieszę to na maksa, a jak mi źle to płaczę i nie wstydzę się tego. Ludzie pozbawieni emocji lub tacy, którzy głęboko je chowają w środku, są dla mnie  wyzwaniem. Zazwyczaj staram się przebić przez ich mur i dokopać do środka. Boimy się pokazywać swoje emocje, bo jest to oznaką słabości. Dla mnie oznaką słabości jest ich ukrywanie. Cieszę się, że udało mi się w jakim stopniu odzwierciedlić to na płycie.

Łukasz Jaćkiewicz: Taki jest też utwór promujący płytę – „Jest pięknie”. Pragniesz z ludźmi cieszyć się swoją muzyką i w głębi duszy przekazać im, że świat jest piękny?

Marta Podulka: Bo jest!! To my go komplikujemy i sprawiamy, by taki nie był, stawiamy sobie wyzwania po czym okazuje się, że są za trudne do zrealizowania. Pragniemy nie tego co najważniejsze, tylko tego co da nam pozycję w społeczeństwie lub sprawi, że będziemy postrzegani jak zwycięzcy. Pięknie jest wtedy, gdy mamy wokół siebie ludzi którzy na kochają i których my kochamy, kiedy mamy przyjaciół, którzy są z nami bezwarunkowo i niczego nie oczekują. Cieszmy się z małych rzeczy a będzie pięknie!

Łukasz Jaćkiewicz: Jakie masz plany na najbliższe tygodnie? Szykuje się jakaś trasa koncertowa?

Marta Podulka: Koncerty gramy i zapraszamy!!! Wszystkie informacje znajdziecie na moim fanpage’u, na który serdecznie zapraszam – Jest Pięknie!!

Czytaj również