Jann to nowa twarz na scenie muzycznej. Kształci się muzycznie w Londynie. Jego utwory są bardzo emocjonalne i liryczne choć nie ma tam zbyt wielu skomplikowanych metafor i środków.
Mieliśmy okazję porozmawiać w związku z ukazaniem się piosenki One Missed Call, najnowszego singla artysty. Przeczytajcie, a poznacie między innymi stosunek Janna do komponowania, a także jego spostrzeżenia na temat systemu edukacji artystycznej.
Adrianna Małolepszy: Po pierwsze gratuluję. Jest już nowy singiel. Jak się czujesz?
Nie ukrywam, że trochę się denerwuję, ale to chyba każdy tak ma. To wszystko bardzo dużo mnie kosztuje i staram się dać z siebie tyle, ile się da.
Adrianna Małolepszy: A patrzysz na feedback, na to co ludzie mówią?
Jasne. Chociaż muszę się pochwalić, że zazwyczaj feedback jest dobry. Nawet nie spodziewałem się ludziom aż tak się spodoba. Bardzo się cieszę, bo przecież artyści tworzą dla odbiorców. Mimo to nie pozwalam sobie na to, aby potencjalny odbiór słuchaczy wpływał na kształt utworu i jego temat. Zazwyczaj piszę bardzo personalne i emocjonalne piosenki. Utwory przychodzą do mnie pod wpływem natchnienia. Chociaż, gdyby ktoś poprosił mnie
o napisanie piosenki do tańca, to, kto wie, być może bym ją rozważył.
AM: Miałeś już kiedyś taką prośbę?
Oczywiście, że tak.
AM: No to chyba musisz się za to zabrać, bo na razie jeszcze nic do tańca w Twoim repertuarze nie ma.
Napisałem taki utwór, ale go nie wypuściłem.
AM: Skoro już jesteśmy przy piosenkach. Skąd pomysł na One missed call? Skąd ta narracja?
Ta piosenka powstawała bardzo długo. Zacząłem ją pisać dwa lata temu i pisałem ją na raty. Z kolei narracja była inspirowana relacją międzyludzką. Zależało mi, żeby przedstawić dwustronność opisywanej przeze mnie zależności oraz dialog dwóch osób.
AM: Na razie piosenki są dwie, a jak tam Twoja szuflada? Dużo masz tam materiału, czy dopiero zaczynasz?
Materiał jest. Coraz intensywniej nad nim pracuję i myślę, że jeszcze w tym roku można się spodziewać kilku nowości. Tak jak mówię, One Missed Call powstawała przez dwa lata, stworzenie utworu Do you wanna come over? również zajęło mi tyle czasu, ale odkąd zacząłem wydawać i zauważyłem pozytywny feedback, czuję się bardziej zmotywowany. Teraz tworzę dużo i intensywnie.
AM: Mówisz “odkąd zacząłem wydawać”, to co było przed FONOBO Label?
Głównie szkoła. Byłem w Londynie i tam zaczynałem pisać muzykę i teksty. Nie uważam się za dobrego tekściarza, napisanie słów do piosenki przychodzi mi raczej z trudem. Jest to po prostu konieczność. Nikt za mnie nie napisze, więc muszę zrobić to sam. Zanim nawiązałem współpracę z FONOBO Label pisałem do szuflady. Kiedy wytwórni spodobało się to, co tworzę, pomyślałem, że może jest to coś warte.
AM: Wspominasz o szkole. Była ona ukierunkowana na muzykę. W jaki sposób Twoje wykształcenie pomaga Ci w tworzeniu?
Czasami jest tak, że to się w ogóle nie przekłada, a czasem wykorzystuję techniki i wiedzę, które zdobyłem w szkole. Na pewno nie wiedziałbym tyle o tworzeniu oraz samej idei muzyki, gdyby nie przedmioty z jej teorii i historii. Mieliśmy też zajęcia z występowania na żywo, które pomogły mi przełamać wiele barier związanych z nieśmiałością.
AM: A gdybyś miał porównać poziom i podejście do edukacji muzycznej w Londynie, a w Polsce?
To jest bardzo szeroki temat i mam tu kilka spostrzeżeń. Pewnie dlatego, że uczyłem się zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce. Kiedy poszedłem do szkoły w Irlandii Północnej na dwa ostatnie lata edukacji i napisanie tamtejszej matury, jako przedmiot do zdawania wybrałem muzykę, czego w polskiej szkole praktycznie nie da się zrobić. Pozostaje jedynie szkoła muzyczna. Moja nauczycielka w irlandzkiej szkole była bardzo zaskoczona, że mając szesnaście lat nigdy wcześniej nie trenowałem komponowania. W UK traktują muzykę jak normalny zawód, którego trzeba się nauczyć. Dlatego jako uczeń miałem dostęp do studia nagraniowego, programów kompozytorskich oraz prywatnych lekcji z instruktorem gry na instrumencie. Mam wrażenie, że, z kolei w Polsce, młodzi muzycy traktowani są po macoszemu.
AM: U nas niestety albo dodatkowo nauczysz się czegoś we własnym zakresie, albo po prostu nie będziesz tego wiedział. Jesteśmy trochę zostawieni sami sobie pod tym względem i bardzo nad tym ubolewam. Ale wracając do piosenek, chciałabym, żebyś opowiedział coś więcej o Do you wanna come over?. Bardzo mnie ciekawi ten temat samotności, który tam poruszyłeś.
Ten utwór opowiada o moich doświadczeniach związanych z pozostawieniem dotychczasowego życia za sobą i tęsknocie za tym, co już było. Nie do końca mówię w nim o samotności rozumianej bardzo dosłownie. Raczej o niemożności pogodzenia się z tym, że nigdy już nie będzie tak jak kiedyś.
AM: Mówisz, że teksty sprawiają Ci trudność, ale ten jest naprawdę dobry! Na czym bardziej się skupiasz kiedy piszesz, na muzyce czy na tekście?
Zdecydowanie na tekście, ponieważ nie jestem w tym orłem, dlatego staram się bardzo precyzyjnie dobierać słowa. Chcę, żeby były proste i bezpośrednie, ale nie banalne.
AM: Bardzo Ci dziękuję i w takim razie czekamy na więcej!
Myślę, że to oczekiwanie nie będzie zbyt długie.


