Madonna – Like a Prayer (1989), recenzja Filipa Wiącka

Już chyba wiecie, że rozwój artystyczny jest potrzebny, nie? Jeśli tak – Madonna nadal wie to lepiej. Po trzech albumach Madonna, Like a Virgin oraz True Blue wokalistka była na szczycie. Mogła nagrać krążek do nich podobny i po raz kolejny osiągnąć sukces. Postanowiła jednak zaskoczyć i nagrać coś innego. A przy okazji zszokować niektórych.

Zarówno Madonna, Like a Virgin, jak i True Blue utrzymane są w tanecznej, nieco może kiczowatej, typowej dla lat 80. popowej stylistyce. Na Like a Prayer Madonna idzie dużo dalej. Nadal jest to pop, ale bardziej ambitny. Największą różnicę słychać w wokalu królowej. Brzmi tu zdecydowanie dojrzalej niż wcześniej. A komu dedykuje materiał? Jak możemy przeczytać w książeczce z tekstami:

I dedicate this album to my mother (zmarła, gdy Madonna była młoda – przyp., tłum.) who taught me how to pray

http://www.youtube.com/watch?v=BMZtrsuv508

Na pewno znacie tytułowe Like a Prayer. Jest to jeden z jej największych hitów. Uwielbiam go już od wielu lat i nadal mi się nie znudził. Najbardziej podoba mi się w nim spokojny początek, w którym Madonna śpiewa:

Life is a mystery Everyone must stand alone I hear you call my name And it feels like home (PL: Życie jest tajemnicą Każdy musi pozostać sam Słyszę, że wymawiasz moje imię I czuję się jak w domu)

Poza tym piosenka wyróżnia się partią chóru gospel, który idealnie spełnił swoje zadanie. Innym singlem z płyty, który zdobył dużą popularność, był Express Yourself (czy może Born This Way demo, jak kto woli). To najbardziej taneczna i najszybciej wpadająca w ucho pozycja na krążku. Piosenkarka brzmi w niej bardzo dobrze. Szczególnie w refrenie. To też właśnie on najbardziej przypadł mi do gustu. Przed przesłuchaniem całego longplaya znałem jeszcze jeden singiel – nieco taneczne, przyjemne i bardzo urocze Cherish. Z lekkim przymrużeniem oka mogłoby znaleźć się na którejś z poprzednich płyt wokalistki.

A co z pozostałymi utworami na Like a Prayer? Wbrew pozorom wyżej wymienione piosenki wcale go nie definiują. Całkiem sporo tu spokojnych kawałków. Na poprzednich płytach zdarzyły się maksymalnie dwa. Tutaj mamy aż cztery ballady. Jedną z nich jest delikatne, subtelne Promise to Try. To prosta, ale efektowna piosenka. Do dziś wielu artystów nagrywa podobne (posłuchajcie Smash Into You Beyonce – ja przeżywam deja vu). Bardziej podoba mi się jednak Pray for Spanish Eyes. To piękny, nieco latynoski numer. Łatwo wpada w ucho. Jeszcze ciekawiej wypada Love Song. Wokalistka nagrała ten utwór z Princem. Królowa i książę? A i owszem. Piosenka nawiązuje nieco do rockowych brzmień i należy do najbardziej oryginalnych na albumie. Ze spokojnych utworów najbardziej uwielbiam jednak Oh Father. Nagranie charakteryzuje się pięknym wykorzystaniem pianina i instrumentów smyczkowych. Uwielbiam w nim też wokal Madonny. Początkowo nieco mnie irytował, dziś zachwyca. Słychać w nim dużo emocji, za co ogromny plus.

Bardzo szybko stałem się fanem tanecznego Till Death Do Us Part. Nagranie jest bardzo skoczne, radosne i taneczne. I choć tytuł wskazuje na coś smutnego (póki śmierć nas nie rozłączy), to wokalistka nagrała niesamowicie przyjemny numer. Do szybszych nagrań należy także Keep It Together. W przeciwieństwie jednak do Till Death Do Us Part polubiłem je dopiero po pewnym czasie. Podoba mi się jego pozytywne przesłanie. Na końcu płyty zostało jeszcze umieszczone Act of Contrition. Najbardziej zakręcony numer na Like a Prayer. W tle słyszymy chór znany z utworu tytułowego, nieco jakby podrasowany. Madonna więcej mówi niż śpiewa. I – co ciekawe – fragment tekst Act of Contrition został wykorzystany także w… zeszłorocznym Girl Gone Wild!

Teksty na Like a Prayer charakteryzują się nawiązaniami do religii. Tak jest np. w opowiadających o miłości Like a Prayer, Act of Contrition czy Pray for Spanish Eyes. Znacznie bardziej podoba mi się jednak tekst do Keep It Together, w którym Madonna śpiewa, jak ważne jest nasze rodzeństwo, rodzice, a cała rodzina to według niej złoto. Lubię także Till Death Do Us Part, które choć taneczne i skoczne, jest dość smutne:

Our luck is running out of time You’re not in love with me anymore I wish that it would change, but it won’t 'Cause you don’t love me no more (PL: Nasze szczęście odchodzi w przeszłość Już nigdy nie będziesz mnie kochał Pragnę, aby to się zmieniło, ale się nie zmieni Bo Ty dłużej mnie nie kochasz)

Madonna wykonała wielki krok do przodu. Kto by się spodziewał, że wokalistka, która trzy lata wcześniej śpiewała takie numery jak Where’s the Party czy Dress You Up, zacznie szokować odniesieniami do religii i nagra szczery, ambitniejszy materiał. Zachwyciły mnie przede wszystkim takie utwory jak Oh Father czy Like a Prayer. A całe Like a Prayer jest w moim „madonnowym” rankingu na trzecim miejscu – po Erotice i Ray of Light.

Madonna-Like_a_Prayer-Frontal

weekend-z-madonna

Czytaj również