LP – Love Lines, 2023 (recenzja)

Inne recenzje

Laura Pergolizzi, dużo bardziej znana pod pseudonimem LP 29 września podzieliła się z fanami nowym wydawnictwem zatytułowanym Love Lines. Wiemy już więc, że będzie o miłości.

W otwierającym album utworze zatytułowanym Broken, artystka śpiewa:Don’t get broken before it gets beautiful. Zarówno ta pierwsza, jak i następująca zaraz po niej kompozycja ma w sobie coś z pożegnania. Szybki rytm i nagromadzenie dźwięków dodają całości pewnej ciężkości.

Dayglow ma w sobie to coś, co ma też lato powoli zamieniające się w jesień. Rozwija się powoli, żeby uderzyć w refrenach.

Long Goodbye jest zdecydowanie spokojniejsze, jakby w tym punkcie przyszedł czas na wyśpiewanie emocji, które już od jakiegoś czasu wisiały w powietrzu. Co ciekawe, miejscami mamy tu dźwięki wyrwane rodem z musicalu. Artystka postawiła na niego również jeśli chodzi o promocję albumu, był bowiem jednym z singli go promujących.

Tytułowy utwór, czyli Love Lines, nieco wycisza album, chociaż nie oznacza to, że LP całkiem rezygnuje z pewnego rodzaju natężenia, które da się wyczuć w tym albumie niemal od pierwszej nuty.
Jeśli myślicie, że Hola będzie pachniało Hiszpanią i wakacjami to w tym wypadku się nie zawiedziecie, zwłaszcza jeśli chodzi o warstwę muzyczną.
Skoro już zaczęliśmy się bujać to LP prowadzi nas dalej zdecydowanie spokojniej niż wcześniej.

One Like You to taka muzyczna zabawa w podróż w czasie i gatunkach, podobny schemat da się wyłapać w Love Song.

Big Time to przede wszystkim gitara i słowa, a więc takie zestawienie, które prawie zawsze znajdzie wielbicieli. Na koniec LP dorzuca jeszcze cały chórek. Jeśli szukaliście ballady, która sprawi, że jeszcze bardziej zapadniecie się w swoich myślach i smutkach to na albumie Love Lines taką funkcję bez dwóch zdań z powodzeniem pełni Blow. Jest to też utwór, do którego zdecydowałam się wrócić ponownie, już po przesłuchaniu całego albumu. Gdyby nie to, że miałam przed oczami listę utworów, byłabym przekonana, że to tym kawałkiem LP zakończy swój najnowszy album, a jednak jeszcze raz serwuje nam rytmiczny i szybki utwór, czyli Burn it Down, a na nim wcale nie kończy. 12 i ostatni jest Hold The Line, który jakoś na poziomie podświadomości przypomina, za co świat polubił LP. Jest charakterystyczny zaśpiew z chrypką, jest też pogwizdywanie.

Album Love Lines całkiem dobrze wpisuje się w czas, w którym został wydany. Nie umiem zadecydować, czy zwiastuje koniec lata, czy raczej obwieszcza początek jesieni.

Cały ten album jest gdzieś pomiędzy.
Z jednej strony czegoś jest za dużo, z innej czegoś brakuje. Jest kilka fajnych, folkowych smaczków, kilka długich dźwięków, które przyciągają uwagę, ale nie na tyle, by zatrzymać ją na dłużej.

LP - Love Lines
  • Data premiery: 29 09 2023
  • Single: Love Lines, Long Goodbye, Love Song, Golden, One Like You
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również