Little Mix – Confetti (2020), recenzja Dariusza Kozery

Inne recenzje

Little Mix lata temu szturmem podbiły brytyjski rynek muzyczny i zgromadziły rzeszę fanów zarówno w UK jak i na całym świecie. W tym roku dziewczyny wydały na świat szósty studyjny album, a zarazem pierwszy po zmianie wytwórni. Nadszedł czas żeby sprawdzić, czy po ich muzykę wciąż warto sięgać oraz czy zmiana wytwórni wyszła im na dobre.

Sześć studyjnych albumów to naprawdę spore osiągniecie jak na girlsband, dodatkowo stworzony w programie typu X Factor. Perrie, Jade, Leigh-Anne oraz Jesy krótko mówiąc mają w sobie to coś. Dziewczyny, pomimo iż zaczynały jako cztery nieznajome, obecnie tworzą nie tylko zespół ale jednocześnie rodzinę, co bardzo mocno przekłada się na tworzoną przez nie muzykę.

Pierwszą zapowiedzią nowej płyty było Break Up Song, czyli swego rodzaju powrót do przeszłości. W brzmieniu żywcem wyjętym z lat 80-tych dziewczyny wspaniale się odnalazły. Piosenka jest bombą pozytywnej energii, która z pewnością daje niezłego kopa. Druga zapowiedź nadal nie do końca mnie do siebie przekonuje. Holiday jest tworem wakacyjnym i pozytywnym, aczkolwiek jest moim zdaniem dziełem nieukończonym. Czegoś mu po prostu brakuje. Sweet Melody, trzeci singiel z płyty, z początku nie za bardzo mi zaimponował. Z każdym kolejnym odsłuchem utwór coraz bardziej mnie do siebie przekonywał. Aktualnie jest jednym z moich ulubionych kawałków z tego albumu, a na dodatek stanowi swego rodzaju esencję tego na jakim etapie są obecnie i jaką muzykę tworzą dziewczyny. Mam nadzieję, że uda mu się osiągnąć spory sukces na listach przebojów, bo z pewnością na to zasługuje.

Confetti z pewnością kocham za warstwę liryczną. Not a Pop Song to piękny pstryczek w nos Simona Cowella, a jednocześnie doskonały popis wokalnego zgrania dziewczyn oraz dowód na to, że tworząc muzykę można się również świetnie bawić. My Love Won’t Let You Down to jedyna ballada na płycie. Wielka szkoda, że dziewczyny zdecydowały się tylko na jeden utwór w tym stylu, bo to właśnie w takich kompozycjach można w pełni nacieszyć się ich niesamowitymi wokalami. Swoją drogą, jak to jest możliwe, że są one na scenie już prawie 10 lat a ich wokale z każdym rokiem stają się coraz lepsze? Nic tylko podziwiać i brać z nich przykład. Ich rewelacyjne zgranie i cudowna harmonia powinny być wzorem do naśladowania dla każdego girlsbandu. Na płycie jest jeszcze jeden utwór o którym należy wspomnieć gdy rozmawiamy o warstwie lirycznej. Mam tutaj na myśli A Mess (Happy 4 U). Po pierwszym przesłuchaniu wręcz nie wierzyłem, że tak smutną tak naprawdę piosenkę można zaśpiewać w tak szczęśliwy sposób. Jest to idealnie odwzorowanie tego jak ludzie czują się po rozpadzie związku, gdy wciąż kochają jednak trzeba ruszyć dalej. Z tego typu utworami za często się nie spotykamy, więc naprawdę polecam się z nim zapoznać.

Słuchając Confetti natknąłem się na dwa potknięcia. Jedno dość niewielkie, w postaci Breath. Słuchając go odniosłem wrażenie, że zaszło tutaj pewnie nieposzumienie między produkcją a całą resztą. Może gdyby nieco bardziej stonować ten utwór i uprościć go bardziej by mi przypadł do gustu. Nothing But My Feelings jest dla mnie pomyłką przy pracy. Próbowałem się do tego kawałka przekonać wielokrotnie, jednak jedyne co do mnie trafia to prechorus.

Na Confetti dziewczyny postanowiły również pokazać swoją nieco mocniejszą i bardziej stanowczą wersję, zmieniając się w swego rodzaju kusicielki. Brzmieniowo trochę przypomina to vibe zespołu The Pussycat Dolls. Nie ukrywam, z chęcią zobaczyłbym teledyski i usłyszał na żywo Rendezvous, Gloves Up, Confetti czy If You Want My Love. Podoba mi się, że dziewczyny zaczęły tworzyć tego typu muzykę, bo z pewnością czegoś takiego mi brakowało. Oczywiście, nadal uwielbiam Little Mix w tym typowo popowym wydaniu, jednak stylistyka tych czterech utworów doskonale pasuje do nowego kierunku jaki obrały dziewczyny. Mam nadzieję, że nie skończy się to wyłącznie na tej czwórce. Do tych najlepszych utworów z płyty mogę również śmiało zaliczyć Happiness. Jak dla mnie jest to idealny materiał na kolejny singiel i mam nadzieję, że dziewczyny nie zmarnują potencjału tej kompozycji.

Za pomocą najnowszego albumu Little Mix z pewnością pokazały, że nie stoją w miejscu. Zmiana wytwórni zdecydowanie wyszła im na dobre. Confetti jest zupełnie nowym rozdziałem w ich karierze. Jest to zarazem krok do przodu, a jednocześnie jakby zupełnie nowy początek. Z jednej strony jest on odległy od tego co było wcześniej, a z drugiej zachowujący w sobie esencję i to co najlepsze w tym girlsbandzie. Mam nadzieję, że dziewczyny jeszcze przez długie lata będą cieszyły moje uszy i serce swoją muzyką. Życzę im wszystkiego co najlepsze, bo tak dobrze zgranego zespołu można ze świecą szukać.

Little Mix - Confetti
  • Data premiery: 06 11 2020
  • Single: Break Up Song, Holiday, Sweet Melody
Najlepsze utwory: Break Up Song, Sweet Melody, Happiness, My Love Won't Let You Down
Najsłabsze utwory: Nothing But My Feelings


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Dariusz
Dariusz
Miłośnik szeroko pojętej muzyki, bez której życie nie ma dla niego sensu. Swoją przygodę z muzyką zaczynał od zagranicznego popu, a z czasem poszerzał horyzonty. Na ten moment żaden gatunek muzyczny nie jest mu obcy. Od kilku lat mocno związany z K-popem.

Czytaj również