Lily Allen: jeśli nie możesz stanąć w obronie ludzi za życia, nie rób tego po ich śmierci

Od ponad tygodnia kondolencje, słowa pożegnania oraz wspomnienia, płyną w kierunku bliskich zmarłej Sinead O’Connor z całego świata. Artystka poprzez swoją działalność, a także aktywny dialog na tematy związane ze zdrowiem psychicznym, problemem przemocy i dyskryminacji, zgromadziła wokół siebie oddanych słuchaczy, w kontrze do których stanęli przeciwnicy jej muzyki i deklarowanych poglądów.

Po występie dla Saturday Night Live w 1992 roku, kiedy podarła zdjęcie Karola Wojtyły, na skutek doniesień o tuszowaniu przestępstw seksualnych przez Watykan oraz doświadczonej przemocy w katolickim ośrodku wychowawczym, została zbojkotowana przez media, wygwizdywano ją na koncertach, a na środku ulic niszczono jej studyjne płyty. W 2017 roku poinformowała, że zmaga się z ciężką depresją, a sama mieszka w pokoju motelowym, natomiast w styczniu ubiegłego roku, jej siedemnastoletni syn popełnił samobójstwo.

Jednakże sylwetka Sinead O’Connor to nie tylko wyżej wymienione historie, które dziś, być może, zostałyby nazwane aktywizmem. To także współpraca ze światowej rangi muzykami, takimi jak Prince, członkowie zespołu U2, docenione przez krytyków kompozycje i teksty – Mandinka, Nothing Compares 2 U, Make a Fool of Me All Night – a także kilka milionów sprzedanych płyt na całym świecie.

Głos po śmierci artystki, za pośrednictwem Twittera, zabrała Lily Allen, która nawiązując do trudnej historii O’Connor, wyraziła swoje niezadowolenie nieprzemyślanym i powierzchownym upamiętnieniem Sinead przez artystów, celebrytów, czy dziennikarzy.

Trudno jest nie być wściekłą, kiedy tak wielu ludzi publikuje posty na temat odwagi sinead, a którzy nigdy, nawet za milion lat, nie sprzymierzyliby się z nikim, kto opowiadałby się za czymś istotnym lub miał cokolwiek niepoprawnego i niewygodnego do powiedzenia. (…) Niepokojące jest również to, że ludzie byli wobec niej pozornie empatyczni, ale, z jakiegoś powodu, nikt się nie poczuwał, by móc to pokazać i wyrazić. Dopóki nie umarła. co to o nas mówi?

Lily Allen nie jest pierwszą osobą, która w podobnym tonie wypowiedziała się o sytuacji po śmierci O’Connor. Steven Morrissey napisał na swojej stronie internetowej, że media chwalą postać i dokonania Sinead, w momencie gdy jest już na to za późno.

Miała tylko i aż tyle samej siebie do podarowania. została porzucona przez wytwórnię, kiedy sprzedała dla niej 7 milionów albumów. Owszem, była szalona, nieciekawa – nigdy… istnieje pewna nienawiść przemysłu muzycznego do wokalistów, którzy nie pasują. (…) podwórko show-businessu tryska dziś (…) zwykłymi, kretyńskimi etykietami „ikona” i „legenda”. (…) Komu zależało, aby ocalić Judy Garland, Whitney Houston, Amy Winehouse, Marilyn Monroe, Billie Holiday? (…) Czy to muzyczne szaleństwo było warte życia sinead? (…) Była po prostu nękana za to, że była sobą. Jej oczy w końcu się zamknęły w poszukiwaniu duszy(…).

Zgadzacie się ze słowami Lily Allen i Morrissey’a?

Czytaj również