Led Zeppelin – The Complete BBC Sessions (2016), recenzja Marty Muśko

0
255

Pierwotna wersja dwupłytowego albumu Led Zeppelin ukazała się niemal dwadzieścia lat temu, gdy w latach 90. rozgłośnia BBC otworzyła światu swoje archiwa, udostępniając żywe, muzyczne eksponaty sprzed ponad pół wieku. Wtedy brytyjskie studio odwiedzały gwiazdy największego formatu, a wśród nich muzycy jednego z najgłośniejszych zespołów w historii rocka. Tak oto przedstawiono uwadze słuchaczy trzyczęściowe wydawnictwo dokumentujące pięć zarejestrowanych dla radia występów z lat 1969 i 1971. Czeka nas blisko 3,5 godzinne podążanie szlakiem najbardziej żywiołowego etapu w twórczości kapeli.

Mimo iż dwa pierwsze dyski ujrzały światło dzienne blisko dwie dekady temu, nie należy pomijać ponad stu minut fundamentów budujących część historii, dlatego postaram się je przedstawić w zwięzłym zarysie. Pierwszy z nich zawiera materiał nagrany w dalekim 1969 roku podczas kilku sesji dla radia BBC, natomiast krążek numer dwa wypełniły utwory z koncertu w Paris Theatre w Londynie, zrealizowanego w 1971 roku. Wracamy i skupiamy się na jedynce. Utwory numer 1, 2 i 4 (You Shook Me, I Can’t Quit You Baby, Dazed And Confused) pochodzą z sesji dla programu Johna Peela Top Gear z 3 marca 69′, brzmieniem są zbliżone do wersji studyjnych i właściwie pozbawione nowych rozwiązań. W przypadku nagrań 3, 5 i 10 (zarejestrowane kilka miesięcy później, 16 czerwca dla Tasty Pop Sundae) sytuacja przedstawia się nieco inaczej; . Osiem dni później zespół ponownie dla Top Gear wykonał utwory What Is And What Should Never Be oraz klasyk gatunku, Whole Lotta Love. Ostatecznie największą uwagę przykuwa rock’n’roll w czystej postaci – Somethin’ Else Boba Cochrana wykonane podczas Pop Sundae Show.

Marszrutę kontynuuje część druga, a na niej – materiał stworzony na potrzeby programu In Concert w londyńskim Paris Theathre z 1 kwietnia 1971 roku. Był to okres szybkiego wzlotu na sam szczyt; muzycy przygotowywali się do wydania czwartej płyty studyjnej, a znajdujące się na niej kompozycje były wtedy świeżymi kąskami dla odbiorcy. Całość podsumowuje więc w największym stopniu intensywny czas dla zespołu i usłyszymy tu unikaty takie jak chociażby dynamiczne Immigrant Song ze słynnym motywem wysokich rejestrów wokalu Robeta Planta, Black Dog, Heartbreaker oraz piękne I’ve Been Loving You. Dazed And Confused w praktyce idzie w parze z tytułem – po dobrnięciu do końca 18-minutowego numeru – odczucia oscylują między oszołomieniem, a zmieszaniem. Następnie mamy do czynienia z kolejnym, nieco krótszym długodystansowcem. Niestety po przesłuchaniu legendarnego Stairway To Heaven bliżej mi do upadku ze schodów, aniżeli wspinania się po ich stopniach do nieba. Być może jestem już tak utwierdzona w studyjnym wariancie, że słuch nieprzychylnie odbieraja niedociągnięcia wokalu Planta w przedstawionej wersji koncertowej. Na plus zyskuje rozwinięcie numeru, a sam artysta zdecydowanie lepiej sprawdza się w wysokich partiach – głos brzmi czysto i zdumiewająco, podobnie jak w bluesowym z lekkim posmakiem country – Going To California.

Co nowego wnosi „skompletowana” trójka? Uzupełnia całość o urozmaicone warianty wcześniejszych utworów. Dodatkowo materiał został zremasterowany przez Jimmy’ego Page’a i rozszerzony o dotychczas nieopublikowane nagrania ze skarbnicy BBC, w tym trzy kompozycje, które ocalały z „zaginionej sesji” Rhytm & Blues Session z marca końca lat sześćdziesiątych. Led Zeppelin zagrali wówczas I Can’t Quit You, You Shook Me oraz jako jedyne nagranie opublikowane po raz pierwszy – Sunshine Woman. Z kolei White Summer towarzyszy ośmiominutowa solówka gitarowa. Mamy tu również dwukrotne Communication Breakdown z hukiem oraz rytmiczne What Is And What Should Never Be na bis, gdzie z obydwu zwycięsko wychodzą nagrania pochodzące z Paris Theatre. Po pierwsze jakość dźwięku jest uderzająca, po drugie zarówno wokal jak i strona instrumentalna zostały skierowane na pełną mocą (w pierwszym przypadku otwierające naganie z Top Gear niestety kaleczy uszy przeciętnym dźwiękiem).

null

Udoskonalone The Complete BBC Sessions w przeważających momentach broni się muzycznie, wnosząc do dyskografii zespołu coś więcej, aniżeli kolejną kompilację. Niektórych utworów słucha się z wielką przyjemnością i zaciekawieniem, inne natomiast z oporem. Tracklista składająca się z poszczególnych sesji nagraniowych jest przemieszana, dlatego też często zaznacza się uwydatniona przepaść między jakością udostępnionych nagrań. Chociaż nie obyło się bez turbulencji, muzycy poszybowali na sam szczyt, a już same walory historyczne zachęcą każdego fana do sięgnięcia po nieprzeciętny zbiór muzycznych archiwaliów.