Laura Pausini nie jest byle kim. To bez wątpienia jeden z najlepszych i najsłynniejszych włoskich „towarów eksportowych”. W ciągu swojej już ponad dwudziestoletniej kariery wydała kilkanaście albumów i singli, z których spora ilość podbiła wiele europejskich rynków. W końcu nie każdy muzyk jest w stanie zdobyć nagrodę Grammy i sprzedać 70 milionów płyt na całym świecie. Włoszka postanowiła teraz spróbować czegoś nowego – wydała album świąteczny z dwunastoma różnymi kompozycjami.
Rokrocznie w październiku i listopadzie świąteczne wydawnictwa zalewają nasze sklepy. Kolejni artyści decydują się na ten krok i wydają płyty z myślą o Bożym Narodzeniu. Faktycznie, słuchacz ma w czym wybierać. Wystarczy spojrzeć na „christmasowe” playlisty chociażby w serwisie Spotify, gdzie jest ich mnóstwo i które pękają od tysięcy różnych świątecznych kawałków.
Świąteczne dzieło Laury Pausini to bez wątpienia prezent dopracowany i przemyślany. Na Laura Xmas artystka postanowiła się zmierzyć z dwunastoma kompozycjami, które cały świat zna już od bardzo dawna. Próba stworzenia własnej interpretacji utworów, które mają niezliczoną już ilość coverów, to zadanie na pewno trudne i dość ryzykowne. Jednym wychodzi to lepiej, innym nieco gorzej. Jak pokazuje historia muzyki, mnóstwo świątecznych albumów nie przynosi słuchaczowi niczego nowego i wartego dłuższej uwagi.
Nowy krążek Pausini sprawia jednak, że ten przedświąteczny czas staje się niezwykle przyjemny. To zasługa przede wszystkim dwóch elementów: wokalu artystki i produkcji. Album powstał przy współpracy z nagrodzonym m.in. Grammy Awards kompozytorem Patrickiem Williamsem i jego orkiestrą. Każda kompozycja jest dopracowana. Współpraca Amerykanina i Włoszki może naprawdę podobać się. Utwory zachwycają świątecznym nastrojem, który miesza się z przyjemnym jazzowym i swingowym brzmieniem. Cała płyta jest niezwykle elegancka. Można śmiało stwierdzić, że przygotowano ją z klasą.
Nawet najbardziej wymagający słuchacz ma w czym wybierać. Na Laura Xmas dostajemy kilka klasyków z dwudziestu wieku, do których każdego roku miliony ludzi wraca z ogromną przyjemnością. Laura Pausini nie zaskakuje na tej płycie. Gwoli ścisłości, nie jest to jednak zarzut w stronę Włoszki. Jej interpretacje takich hitów jak chociażby It’s Beginning to Look a Lot Like Christmas, Santa Claus Is Coming to Town, Jingle Bell Rock, Happy Xmas (War Is Over) czy Feliz Navidad może nie są nowatorskie i nie prezentują nieznanych dotąd elementów, ale mają zdecydowanie w sobie to „coś”, co przyciąga i tworzy ten wyjątkowy klimat świąt, którego rokrocznie szukamy wraz z początkiem grudnia.
Covery Pausini nie są w żaden sposób przesadzone, nadto przyozdobione czy brzmiące nazbyt współcześnie. Dziś wielu artystów często popełnia ten błąd. Decydując się na własną interpretację świątecznych klasyków, zdarza się, że przesadzają z produkcją, dodają mnóstwo ozdobników, bawią się melodią. Niby ruch odważny, ale często nietrafiony. Klasyki zyskują współczesnego ducha jednocześnie tracąc swój czar. Na szczęście na albumie Laury magii jest pod dostatkiem. W wielu momentach płycie tej blisko do Christmas Michaela Bublé, kolejnego kapitalnego świątecznego wydawnictwa.
Pausini wypada niezwykle dobrze także w kolędach. Na zakończenie płyty prezentuje własne wersje Astro Del Cel (Cicha Noc) i Adeste Fideles (Przybądźcie wierni). Tym razem artystka zrobiła duży ukłon w stronę innych języków niż angielski. Pierwszą pieśń śpiewa po włosku, zaś drugą po łacinie. Wzniośle zaaranżowane kompozycje stają się udanym dopełnieniem całej płyty i dobrze wypadają w połączeniu z dużą weselszą częścią wydawnictwa.
Wisienką na torcie jest bez wątpienia Jingle Bells, które w wykonaniu Włoszki to ponad trzy minuty kapitalnej zabawy. Ta najprawdopodobniej jedna z najsłynniejszych amerykańskich piosenek doczekała się niezliczonej ilości coverów. Pausini i Williamsowi udało się jednak tak przygotować utwór, że każde jego przesłuchanie zachwyca tak jakby Jingle Bells słyszało się pierwszy raz.
Szukasz albumu, który wypełni Twój dom świąteczną magią? Nowe dzieło Laury Pausini to idealna rekomendacja. Słynna Włoszka nie tylko nagrała kolejny krążek, ale zawarła na nim utwory pełne niepowtarzalnego bożonarodzeniowego klimatu. Wystarczy położyć się na łóżku i chłonąć każdy dźwięk. Pozytywne emocje gwarantowane. Coraz bliżej święta…


Dziękujemy bardzo za świetną recenzję! :)
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.