
Już w październiku ukaże się w film, w którym jedną z głównych ról gra Lady Gaga. Mamy dla Was tłumaczenie wywiadu, którego udzieliła razem z Bradleyem Cooperem gazecie Entertainment Weekly.

Tekst jest tłumaczeniem krótkiego artykułu i wywiadu w gazecie Entertainment Weekly.
Tłumaczenie przygotowała: Marta Umiejewska
„Tylko potem nie mów, że Cię nie ostrzegaliśmy!” – usłyszał Bradley Cooper od swoich znajomych, kiedy postanowił rozpocząć swoją karierę reżyserską od filmu „A Star Is Born”. Ten ocierający się o tragedię romans stał na półce w Hollywood przez wiele lat. „Wiele osób prosiło mnie, żebym tego nie robił – osób, które o mnie dbają, a ja szanuję ich zdanie.” – mówi czterdziestotrzyletni aktor w gorące popołudnie w Hollywood Hills. „Wiedziałem, że jeśli to nie wyjdzie, to może to dla mnie oznaczać koniec wszystkiego. Na zasadzie: „Co za typ robi czwartą wersję tego samego filmu? Odpuściłbyś już sobie”. Ale nie mogłem zdusić tego głosu; musiało paść na ten film. Tak jakby mnie przywoływał.”
Film Coopera opowiada burzliwą relację pomiędzy gwiazdą rocka, alkoholikiem Jacksonem Mainem a rozkwitającą gwiazdą, wokalistką i tekściarką Ally, graną przez ikonę popu Lady Gagę. W czasie gdy Jackson stacza się na dno choroby, Ally przechodzi drogę do ogromnej sławy. Autorzy scenariusza (Eric Roth, Will Fetters i Bradley Cooper) opowiedzieli bardzo ekscytującą i emocjonalną historię z rockiem w tle i wybitnym występem Coopera, a także przełomową rolą trzydziestodwuletniej Lady Gagi, która ma już na koncie jedną filmową nagrodę Golden Globe za występ w American Horror Story: Hotel w 2016 roku. Choć film trafi do kin dopiero piątego października, to już zaczęły się spekulacje dotyczące nagród za obydwie role pierwszoplanowe, a chemia między głównymi aktorami jest niepodważalna, zarówno na planie, jak i poza nim.
Entertainment Weekly zaprosił tę dwójkę, żeby porozmawiać o nowej wersji tej klasycznej opowieści, o ich przyjaźni i dniu, kiedy Barba Streisand pojawiła się na planie.
EW: Czy znaliście się wcześniej?
Bradley Cooper: Nie. Minęliśmy się kilka lat temu w czasie nagrywania Saturday Night Live.
Lady Gaga: Teraz się z tego śmiejemy, oglądając zdjęcia, na których stoimy metr od siebie, ale się do siebie nie odzywamy.
Cooper: Życie jest niesamowite. Okazuje się, że pięć lat później jesteśmy nierozłączni.
EW: Gaga, czy musiałaś przejść casting?
Gaga: Owszem.
Cooper: Nagraliśmy w jej domu 10 stron w jeden dzień. Ruszaliśmy się błyskawicznie, a ona całkowicie oddała się temu projektowi. Nie każdy to potrafi – 10 stron w 8 godzin.
Gaga: Usiedliśmy przy pianinie w moim domu i usłyszałam, jak on śpiewa. Pamiętam, że przestałam grać i pomyślałam sobie: „O mój Boże, Bradley, Ty potrafisz śpiewać”. A potem kontynuowaliśmy. Ani się obejrzałam, a już śpiewaliśmy w harmonii, a Bradley nas nagrywał. Mamy nagranie, jak śpiewamy razem po raz pierwszy w życiu.
Cooper: Jest na moim telefonie. Kiedy teraz go słucham, to myślę sobie „Rety, jakim cudem ona się na to zgodziła? Wcale nie jestem taki dobry.”
EW: Czy od razu tak dobrze się dogadywaliście?
Cooper: Od samego początku.
Gaga: Czasem tak bywa. W dodatku oboje jesteśmy ze Wschodniego Wybrzeża.
Cooper: I oboje mamy związek z Włochami. Nasze rodziny są do siebie bardzo podobne.
Gaga: Zanim się zorientowałam, już zaczęłam dla niego gotować spaghetti i klopsiki. To mi się wydawało naturalne. Chciałam udowodnić jemu i całemu zespołowi, że nadaję się do tej roli.
Cooper: Nic nie musiała udowadniać. Tego pierwszego dnia w jej domu podjęliśmy decyzję, że chcemy robić ten film razem. Zbiliśmy piątki i zaczęła się przygoda. Ona wie o mnie wszystko – dosłownie wszystko. I chyba tak samo jest w drugą stronę.

EW: Gaga, czy przeprowadziłaś dla Bradleya szkolenie z rocka, żeby wiedział, jak grać rolę Jacksona?
Gaga: Nie powiedziałabym, że to ja się tym zajęłam – raczej on sam wykonał konieczną pracę. Cały czas był z nami w studio, czasem przychodził też sam. Mnie najbardziej zależało na tym, żeby mu pokazać, że on już jest muzykiem, tylko musi to w sobie odnaleźć.
Cooper: Całe życie uwielbiałem muzykę. Miałem wrażenie, że mieści się we mnie tak jakby sześć osobowości i jedna z nich jest muzykiem. Uwielbiałem śpiewać, jak byłem sam i myślałem sobie, że pewnego dnia może coś z tym zrobię. Ale potrzebowałem tej jej wiary we mnie, że dam radę.
EW: Bradley, jak udało Ci się osiągnąć głos Jacksona? Brzmi prawie jak growl, bardzo szorstko.
Cooper: Chciałem obniżyć mój naturalny głos o oktawę. Rok przed rozpoczęciem zdjęć do filmu poprosiłem więc o pomoc Tima Monicha. Przeprowadził się do Los Angeles i przez pięć dni w tygodniu ćwiczyliśmy po cztery godziny nad zniżaniem mojego głosu. To trwało długie miesiące i było bardzo ciężkie. (…)
EW: O ile Bradley musiał budzić w sobie gwiazdę rocka, o tyle Ty, Gaga, musiałaś się pozbyć nawyków i zachowywać tak, jakbyś nie była przyzwyczajona do sceny. Jak się do tego przygotowywałaś?
Gaga: Na samym początku Bradley podał mi chusteczkę, żebym wytarła z twarzy cały make-up. Więc tak zrobiłam. Przefarbowałam włosy na mój naturalny kolor, czyli ten mysi brąz, który Ally ma w filmie. Szczerze mówiąc bałam się występować na scenie z Jacksonem Mainem, bo wiedziałam, że oznacza to występ z Bradleyem Cooperem. W tamtym czasie ten niezwykle utalentowany mężczyzna mnie onieśmielał.
EW: Nagrywaliście na prawdziwych festiwalach, takich jak Glastonbury, Stagecoach i Coachella. Gaga, Ty w dodatku w czasie trwania zdjęć do filmu, byłaś headlinerką na Coachelli.
Cooper: Nagrywała, koncertowała i znów nagrywała.
Gaga: Bradley mówił „Jak zamierzasz to zrobić?”, a ja odpowiadałam „Nie przejmuj się. Ally zagra na Coachelli.” Teraz jak patrzę na filmiki z festiwalu, to faktycznie bardziej przypominam Ally niż samą siebie.
Cooper: Prawda jest taka, że mieliśmy bardzo mały budżet, jak na taki film. To, że Gaga występowała na Coachelii bardzo nam pomogło, bo mieliśmy potem tydzień na zdjęcia. Sceny jeszcze stały, więc w pięć dni musieliśmy wszystko nagrać. To były nasze pierwsze ujęcia i po raz pierwszy miałem okazję śpiewać z nią na scenie. Nie mogłem uwierzyć, jakie to proste.
Gaga: To prawda. W dodatku nagrywaliśmy live. Byłam zachwycona, że Bradley chce nagrywać muzykę i nasze głosy na żywo. Nienawidzę tego, jak oglądam film i ktoś zaczyna śpiewać z playbacku.
Cooper: (…) Występowaliśmy przed 80 tysiącami ludzi. Kris Kristofferson był tak dobry, że oddał nam swoje cztery minuty. Zaśpiewałem, zagrałem solo gitarowe i powiedziałem „Panie i Panowie, Kris Kristofferson”.

EW: Czy on albo jego filmowa partnerka pojawili się na planie?
Cooper: Przyszedł z żoną, jak nagrywaliśmy w Chateau Marmont, i został na pięć godzin.
Gaga: Wybuchłam płaczem, kiedy go zobaczyłam. Barbra przyszła na plan i widziała fragmenty filmu.
Cooper: Dała nam swoje błogosławieństwo. Wszyscy byli tacy podekscytowani, jak przyszła. Patrzyliśmy na siebie i myśleliśmy: „Wow! Jak to możliwe, że jesteśmy w tym samym pokoju?”
EW: W filmie jest taki niezwykły moment, kiedy Ally śpiewa przepiękną balladę w audytorium Shrine w Los Angeles. Opowiedzcie mi o tym coś więcej.
Gaga: Moja bardzo dobra przyjaciółka Sonja zmarła tego dnia na raka. Mieliśmy nagrać tę scenę w pół godziny. Zeszłam z planu, bo jej mąż do mnie zadzwonił. Usłyszałam ją w tle, wsiadłam w samochód i pojechałam. Przyjechałam 15 minut za późno. Położyłam się obok niej, wraz z jej mężem, synem i psem. Kiedy wróciłam na plan, Bradley był taki delikatny i jakoś przez to przeszliśmy. Zaśpiewałam piosenkę. Powiedział: „Nie musisz jej śpiewać drugi raz. Jest okej.” Ale ja nie chciałam nic robić, tylko śpiewać. Nigdy nie zapomnę tego dnia. To naprawdę bardzo wyjątkowa scena i na zawsze zapamiętam ten moment.
EW: Ten film to historia miłosna, ale też mocny portret człowieka zmagającego się z uzależnieniem i depresją. Te tematy są współcześnie bardzo aktualne. Co byście chcieli, żeby ludzie wynieśli z tego filmu?
Cooper: Byłoby cudownie, gdyby pomógł widzom zrozumieć ludzki los. Zrobiłem ten film, bo sam tego potrzebowałem. Chciałem też pokazać, jak ogromne znaczenie mają traumatyczne przeżycia, szczególnie jeśli przechodzi się przez nie w dzieciństwie. Jeśli człowiek się z nimi nie zmierzy i się z nich nie wyswobodzi, to konsekwencje tego mogą się ciągnąć przez całe życie.
EW: Ally wygłasza przemowę, w której opowiada o tym, jak ludzie z branży ją przyciskali, żeby poprawiła sobie nos. Gaga, czy Ty kiedykolwiek spotkałaś się z takim rodzajem krytyki w swojej karierze?
Gaga: Och tak. Kiedy pisałam pierwsze piosenki, ludzie chcieli mi je zabrać i dać komuś innemu. Trzymałam się ich kurczowo, myśląc „Wreszcie napisałam przebój. Nie mogę go oddać”. Nie byłam najpiękniejszą z wokalistek. Byłam trochę dziwna i lubiłam to w sobie. Nie chciałam ociekać seksem, jak inne piosenkarki czy zespoły popowe. Byłam jedyna w swoim rodzaju i zadawałam sobie pytania, dlaczego to nie wystarcza. To było dla mnie bardzo trudne.

EW: Bardzo otwarcie wypowiadałaś się też o zmaganiach z chronicznym bólem i … . Jak sobie z tym radziłaś w czasie nagrywania filmu?
Gaga: Było lepiej i gorzej, ale wiesz co? Przez ten cały czas miałam przy boku wspaniałego reżysera, aktora i przyjaciela i razem przeszliśmy przez to.
EW: Czy to początek trwałej współpracy, jak Tracy i Hepburn?
Cooper: Byłoby fantastycznie.
Gaga: O ile szczęście mi dopisze.



