Skandalistka, prowokatorka, kameleon. Z takimi i podobnymi tytułami kojarzymy postać Lady Gagi, bezsprzecznie uznawaną za nietuzinkową kreację popkultury XXI wieku. Każdy kto zna choćby skrawki jej twórczości, czy kojarzy jeden z pamiętnych strojów lub oglądał, jakiś teledysk artystki, na pewno zastanawia się: jaka osoba kryję się pod tymi tonami peruk, makijażu, czy w tych wymyślnych stylizacjach? Odpowiedź znajdziemy w dokumencie: Lady Gaga: Five Foot Two.
Lady Gaga, a właściwie Stefani Germanotta, w ciągu ostatnich dziesięciu lat wydała pięć albumów solowych i jeden we współpracy z Tony’m Benettem, jednak nie ogranicza się do tworzenia wyłącznie na rynku muzycznym. Aktywnie uczestniczy też w świecie mody i show biznesu. Nie lada wyzwaniem jest przedstawienie jej w sposób pozbawiony wszelkich uprzedzeń, jednak reżyser Chris Mokarbel podjął wyzwanie sportretowania artystki zupełnie inaczej, niż w poprzednich produkcjach poświęconych artystce.

Lady Gaga: Five Foot Two to niezwykła okazja do zobaczenia najważniejszego okresu zarówno w życiu, jak i twórczości Gagi, oczami samej gwiazdy. Od pierwszych dźwięków Million Reasons w studio, śledzimy cały etap tworzenia nowego albumu Joanne, który jest jednocześnie nowym wizerunkiem, a wręcz nową personą, w którą przybiera piosenkarka. W filmie został ukazany również szalony etap promocji nowego krążka i przygotowania do słynnego Super Bowl Halftime show, które było podsumowaniem dotychczasowej kariery artystki. Wszystkie wyżej wymienione wydarzenia można było przedstawić w prostej, sztampowej formie dokumentalnej, przeplatanej wywiadami z rodziną, osobami z Haus Of Gaga, tancerzami, czy innymi postaciami bliskimi bohaterce. Tutaj dostajemy z goła odmienny materiał. Reżyser pomimo tego, że nie pojawia się w produkcji, ani nie zabiera w niej głosu, nie jest niemy, czy niewidzialny. Przez zabiegi takie, jak: świadomy i odważny montaż, odpowiednie tło muzyczne, wyczulenie na detale, subtelne gesty, będących kwintesencją zdarzeń nie wymagających komentarza – przedstawia nam nieznane dotąd oblicze Gagi.
Chris Mokarbel na samym początku zwodzi widza. Pierwsze kadry filmu ukazują artystkę w błyszczącym stroju, unoszoną na linkach do góry, aż pod sam sufit areny. Poprzez podłożenie osobliwej muzyki, przypominającej utwory towarzyszące przy rytuałach, podnosi osobę piosenkarki do rangi świętej, tym samym uświęcając jej życie, a występ czyniąc czymś na miarę celebracji. Cały zabieg polega na tym, że po „uniesieniu” i napisach tytułowych, wyłaniających się z dymu, zostajemy przeniesieni do jednej z prywatnych rezydencji gwiazdy, gdzie widzimy ją w zwykłych dresach, mocno wyciętym body z nieumalowaną twarzą i niedbałym kokiem na głowie. Tak silny kontrast nie jest zwykłym „pstryczkiem w nos”. On zmusza do uświadomienia sobie tego, że Lady Gaga jest normalną kobietą. Tak, brzmi to jak tani frazes, ale prawda jest taka, że nagminnie gloryfikujemy ludzi znanych i kompletnie zapominamy o ich ludzkiej naturze. Stąd tak ważne jest spojrzenie, które prezentuje Mokarbel, ponieważ jest ono poprowadzone przez pryzmat naturalności i codzienności, pozbawione zbędnych upiększeń, czy tęczowego filtra.
Reżyser pozwala nie tylko śledzić artystkę, ale nieraz daje jej prowadzić widza. Skupia się na jej postaci, a jednocześnie dopuszcza też do głosu inne osoby z otoczenia, stwarzając tym samym przestrzeń, w której mogą wybrzmieć. Obrazowi prawdziwości, wymiaru naturalności, nadają częste wyznania Gagi i ukazywanie kobiety w sytuacjach bardzo intymnych, jak chociażby podczas wizyty u lekarza lub masażu. Właśnie takie sceny mają zrobić największe wrażenie na odbiorcy. Przykład: kiedy światowej sławy piosenkarka, ubrana w czarny t-shirt i szorty, siedząc na ulicy, paląc skręta, zaczyna bezpośrednio zwierzać się do kamery. Trzeba zaznaczyć, że nie są to nic nieznaczące wyznania. Już w jednej z początkowych scen słyszymy: „Doszłam do granicy męskiego nonsensu”. Widzimy, jak kobieta nadal przeżywa zakończenie związku ze swoim narzeczonym, a jednocześnie deklaruje, że teraz mając 30 lat, czuje się pewna siebie, nie ma kompleksów i nigdy nie czuła się bardziej seksownie. Z jednej strony odważna, zadziorna, a z drugiej zagubiona i wycieńczona. Nie można pominąć tego, że Gaga wydaje się być znacznie bardziej świadoma tego, co chce i kim tak naprawdę jest, niż na poprzednich etapach swojej kariery. Nie jednokrotnie zwraca na to uwagę w swoich wyznaniach. Równie często, co wyraża swoją gotowość na dojrzewanie w świecie muzycznym, wspomina o swoim życiu miłosnym i ogólnych relacjach z mężczyznami.
Zwraca uwagę na to, że sytuacja kobiet w show-biznesie nadal ma opresyjny charakter i w większości przypadków dochodzi do szufladkowania. Piosenkarkę takie zachowanie wyprowadza z równowagi, bo jak mówi nie chce być traktowana, jak inne ‘gwiazdeczki’, bo ona ma znacznie więcej do zaoferowania. Ważnym aspektem ukazywanym w dokumencie jest to, jakie piętno wywiera sława, kariera i poświecenie na życiu artystki. Nie chodzi tu tylko o ukazywanie związku pomiędzy rozstaniami z ukochanymi, a wielkimi sukcesami, które już kilka razy z rzędu były przyczyną jej depresji. Lady Gaga od trzech lat zmaga się z licznymi stanami lękowymi i częstymi spazmami bólu, które paraliżują ją kompletnie, stanowiąc ogromne wyzwanie w życiu codziennym. Sama przyznaje, że ma siłę, jest gotowa na poświęcenie, ale to nie znaczy, że nie czuje bólu. Zmagania z natury fizycznej są potęgowane przez wcześniej wspomniane stany lękowe, depresyjne. W filmie zostały ukazane liczne momenty załamań, które najczęściej są efektem niezwykłej wrażliwości i ogromnej pasji artystki. Nie od dziś wiadomo, jak ważna jest dla niej relacja z fanami. Czynnie prowadzi ona interakcje z nimi poprzez media społecznościowe. Wszystko dedykuje im – całą swoją pracę i każdy sukces. Jednak słowa, które wybrzmiewają w dokumencie są szalenie przejmujące.
Po premierze albumu pojawiło się wiele głosów krytyki. W filmie jest świetny montaż złożony z ujęć zza kulisowych kręcenia teledysku do Perfect Ilussion, do których podłożono głosy dziennikarzy i różnych osób komentujących najnowszy singiel artystki. Gaga wiruje, tańczy, a w tle brzmią słowa pogardy, zwątpienia. Jest uwięziona w zaklętym kręgu, z którego nie może się uwolnić, w którego sidłach wciąż pozostaje. Gaga sama przyznaje, że: ’Świat nie był gotowy na to by ujrzeć jej prawdziwe oblicze, bo sama nie była gotowa by być sobą, czyli na zupełne obnażenie.’. Tę wypowiedź po chwili uzupełnia o kolejne zwierzenia. Przyznaje, że pragnie tworzyć, sprawiać radość innym, mieć rodzinę, ale nie potrafi temu sprostać. To ją przeraża. Gwiazda boi się też ciszy, która według niej ogarnia ją zawsze w nocy po tym, jak cały dzień wszyscy ją dotykają, rozmawiają z nią/o niej, a potem zapada cisza i jest sama. Pomimo zmiany wizerunku i nabytej świadomości, nie jest w stanie pogodzić się z tym wszystkim. Walka trwa nadal, a jedną z jej konsekwencji jest ponowne pogorszenie stanu zdrowia artystki, co stało się przyczyną odwołania europejskiej części trasy koncertowej.
Dokument Lady Gaga: Five Foot Two jest niewątpliwie bardzo emocjonalnym i osobistym zapisem wydarzeń z życia bohaterki, które miały miejsce na przełomie ostatnich kilkunastu miesięcy. Sama nie spodziewałam się, że za pozą przez nią kreowaną, skrywa się niezwykle złożona i wrażliwa postać. Zostałam pozytywnie zaskoczona, dlatego też zachęcam wszystkich, a przede wszystkim nie fanów i anty fanów do zapoznania się z tym filmem. Warto zmienić swój sposób patrzenia i odkryć tę intymną stronę jednej z najważniejszych osób show biznesu ostatnich lat.



