O filmie Narodziny gwiazdy mówiło się na długo jeszcze przed premierą pierwszego zwiastuna. Dziś muzyczną produkcję, w której głównej role grają Lady Gaga i Bradley Cooper, mogą oglądać już mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Zza oceanu płyną bardzo dobre informacje. Film jest zachwalany przez niemal każdego krytyka. Czy podobnie dobre wrażenie robi oficjalna ścieżka dźwiękowa? Przekonajmy się.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że historia opowiedziana w filmie Narodziny gwiazdy nie jest niczym wyjątkowym i zalatuje wręcz banalnością. Gwiazdor muzyki country odkrywa nieznaną nikomu artystkę. Między parą pojawia się wątek miłosny. W końcu kariera początkującej piosenkarki zaczyna rozwijać się w zawrotnym tempie, na czym traci jej „odkrywca”. Takich opowieści świat kina poznał już mnóstwo. Okazuje się jednak, że dziełem w reżyserii Bradleya Coopera, grającego także główną rolę, zachwycają się krytycy z całego świata. Co jest więc takiego wyjątkowego w remake’u filmu z 1937 roku? Polscy widzowie przekonają się o tym dopiero pod koniec listopada, kiedy film wejdzie do naszych kin.
Światową premierę miał już jednak oficjalny soundtrack. Muzykę do filmu Narodziny gwiazdy nagrali wspólnie Lady Gaga i Bradley Cooper, których wsparli gdzieniegdzie także m.in. Mark Ronson, Julia Michaels czy Jason Isabell. Ścieżka dźwiękowa zawiera nie tylko ułożone zgodnie z fabułą piosenki, ale także kilkanaście wybranych dialogów. Osoby nielubiące spojlerów powinni zdecydowanie je omijać.
Soundtrack ten to prawdziwa kopalnia różnorodnej muzyki. Choć początkowo wydaje się, że będzie to dzieło przepełnione country, bluesem i southern rockiem, pełna zawartość wydawnictwa zaskoczy niejednego słuchacza. Każda kompozycja opowiada bowiem swoją własną historię.
Muzyczny wachlarz jest tu naprawdę szeroki. Piosenki z Cooperem w roli głównej to kawał niezłego amerykańskiego grania. Stworzone z pazurem, rock and rollowe Black Eyes, wyraziste blues-rockowe Alibi czy gitarowe Out of Time. Wokal 43-letniego aktora zaskakuje interesującą i przyciągającą barwą, jak na prawdziwą gwiazdę rocka przystało. Amerykanin świetnie wypada też w spokojniejszym repertuarze. Warto zatrzymać się przy muśniętym czarującym brzmieniem americany Maybe It’s Time.
Ścieżka dźwiękowa nabiera jednak zupełnie innego klimatu przy utworach Lady Gagi. Słuchacz może liczyć na różnorodne odsłony artystki, często bardzo zaskakujące. Bohaterka grana przez amerykańską gwiazdę przechodzi prawdziwą muzyczną przemianę i odkrywa siebie na nowo. Od coveru legendarnej piosenki Édith Piaf La Vie en rose, przez utrzymane w spokojnym klimacie country Always Remember Us This Way, po prawdziwie popowe Why Did You Do That?. Tyle różnych twarzy Gagi na jednej płycie – o czymś takim marzyło na pewno wielu jej fanów.
Narodziny gwiazdy tylko utwierdzają w przekonaniu, że Lady Gaga to artystka z krwi i kości, potrafiąca zmieniać się niczym kameleon, nie tracąc przy tym tego czegoś. Słynnego pierwiastka x. Amerykanka po raz kolejny udowadnia, jak wielki ma talent wokalny i jak imponujący jest jej warsztat. Wystarczy posłuchać kapitalnie fortepianowego Look What I Found, iście broadwayowskiego Is That Alright?, zanurzonego w synth popie Heal Me czy finałowego I’ll Never Love, które przywodzi na myśl najlepsze lata Whitney Houston. W każdym z tych utworów Gaga daje wokalny popis, nie bojąc się pokazać w totalnie różnych klimatach. Właściwa osoba na właściwym miejscu.
Najjaśniejszym punktem tego soundtracku są duety. Lady Gaga i Bradley Cooper tworzą razem muzyczne obrazy, od których ciężko się oderwać. Idealna symbioza. Udało im się wspólnie zaprezentować uniwersalną i niezwykle emocjonalną opowieść pełną miłości, bólu oraz poczucia straty. Czarująca ballada Shallow, zgrabnie flirtujące z country Diggin’ My Grave czy przejmujące I Don’t Know What Love Is. Romans pełen wzlotów i upadków tak pięknie uchwycony za pomocą muzyki.
Ścieżka dźwiękowa do Narodziny gwiazdy ma spore szanse, aby szybko zapisać się w historii najpiękniejszych filmowych soundtracków ostatnich kilkudziesięciu lat. Świetnie zrobiona, różnorodna, pięknie zaśpiewana. Połączenie tych wyjątkowych melodii z obrazem i historią opowiedzianą na ekranie najprawdopodobniej wzruszy niejednego twardziela. Czy tak będzie? Polacy przekonają się o tym 30 listopada. Wtedy możecie zacząć szukać filmu Lady Gagi i Bradleya Coopera w swoich kinach. Warto czekać!
