Lady Antebellum – Heart Break (2017), recenzja Adrianny Małolepszy

0
193

Pomimo tworzenia i wydawania już od 2008 roku, zespół country-pop Lady Antebellum tak naprawdę poznał smak sukcesu dopiero trzy lata później kiedy to ich największy przebój Need You Now zgarnął statuetkę Grammy za piosenkę roku. Od tamtego czasu wydali cztery płyty, jednak od premiery ostatniej minęły już aż 3 lata. Po zakończeniu trasy koncertowej grupa postanowiła zrobić sobie przerwę, a aż dwoje z trojga członków zajęło się projektami pobocznymi. Teraz wracają z nowym materiałem.

Album Heart Break promują dwa single, utwór tytułowy oraz You Look Good, który wybrany został jako pierwszy. Każda z dwóch propozycji ma swoje plusy. You Look Good zdecydowanie wyróżnia się muzyką i instrumentarium. W przypadku Heart Break natomiast jest to ciekawa gra słów (heartbreak z ang. złamane serce, przerwa dla serca). Z uwagi na tekst, w którym to podmiot liryczny mówi o potrzebie pozostania samemu i niezależności, jest to zabieg przykuwający uwagę.

 

Utwory promocyjne nie wywołują jednak specjalnych emocji. To co na tym albumie dobre spotka nas dopiero później. Wartym wspomnienia jest utwór Hurt. Nastrojowa ballada o budzeniu się uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi. Jest to pierwszy utwór, który naprawdę przykuł moją uwagę i wybił się na tle reszty. Czuć w nim szczerość i prawdę, a wszystkie elementy składowe idealnie się połączyły, tworząc coś co wzbudza w słuchaczu uczucia. A czy nie o to w muzyce chodzi?

Następujące po Hurt jest utwór Army, który utrzymuje wywołane przez poprzednika zainteresowanie. Obie wyostrzyły moje zmysły i przerwały zastój, który zaczynałam odczuwać po przesłuchaniu pierwszych czterech kompozycji z albumu.

Pozytywne odczucia obudziły we mnie również Good Time To Be Alive oraz The Stars. Oba naładowane są dobrą energią. Drugi z wymienionych ma w założeniu przekonanie odbiorcy o jego sile sprawczej i drzemiących w nim możliwościach. Mimo że efekt nie został uzyskany w sposób specjalnie nowatorski, a piosenek z podobnym przesłaniem jest wiele, utworu nadal słucha się bardzo przyjemnie.

Posypało się trochę miłych słów więc dla równowagi przejdźmy na chwilę do tego, co nie do końca dobre. Przygotowując się do słuchania tego albumu po raz pierwszy wiedziałam, że nie obędzie się bez motywów przeoranych i banalnych. Nie pomyliłam się. Przykład idealny, Big Love In A Small Town. Temat małego miasteczka, wielkiej miłości, trudności jakie napotyka dwoje ludzi i w końcu rozpadu związku z różnych powodów. Wykorzystany w jakimś stopniu na mniej więcej 90% procentach albumów sygnowanych jako współczesne country lub country pop. Jeśli będziemy odpowiednio go parafrazować, fragment tekstu „Too young to settle down, big love in a small town” pojawi się praktycznie wszędzie. To samo w sobie nie musi być złe, ale utwór jako całość niestety się nie broni. Jest bardzo przeciętny, a na tle sobie podobnych wypada naprawdę blado.

 

Na Heart Break znajdziemy też wiele wypełniaczy. Utwory takie jak Home, Teenage Heart czy Think About You zupełnie nic nie wnoszą i ulatują z pamięci zaraz po przesłuchaniu. Biorąc pod uwagę, że na cały album składa się 13 kompozycji, 3 zapychacze nie działają na korzyść bilansu.

Nie lubię kończyć tekstu mówiąc o tym, co według mnie negatywne i na szczęście w przypadku tego wydawnictwa, nie muszę. Lady Antebellum mi w tym pomogli umieszczając jako ostatni na krążku utwór bardzo dobry, a zarazem ciekawy pod względem genezy. W przypadku Famous już po samym przesłuchaniu czuć, że coś jest na rzeczy. Tekst jest bardzo wymowny, niemalże dosłowny. Z perspektywy obserwatora opisuje ciemne strony sławy tłamszące nieprzygotowaną na brutalność świata show biznesu, wrażliwą duszyczkę.

Loosing who you are, going too far to ever get back

Put another spin on a rehab, the whole world’s waitin’ on a comeback

Wszystko staje się wręcz krystalicznie jasne, kiedy do tych przeczuć dodamy ich potwierdzenie. Słowa utworu inspirowane są głównie zmarłą w 2011 roku Amy Winehouse. Muszę jednak przyznać, że jest to piosenka, która upamiętnia artystkę ze smakiem i klasą. Za to wielki szacunek dla Lady A.

 

Album Heart Break jest bardzo przeciętny. Znajdziemy na nim wiele zapychaczy oraz piosenek, które po przesłuchaniu nie wzbudzają emocji i wylatują z pamięci prawie natychmiast. Ma też jednak swoje mocne strony takie jak na przykład utwór Hurt czy Famous. Mam wrażenie, że jeśli ktoś ma w perspektywie około 40 minut jazdy samochodem czy autobusem, bardzo możliwe, że płyta ta sprawdzi się dobrze. Nie będziemy musieli za bardzo skupiać się czy wczuwać w to co dochodzi do nas z głośników, a momentami longplay może sprawić sporą przyjemność.