Kylie Minogue zaliczyła naprawdę imponujące wejście w XXI wiek – płyta Fever okazała się pełnym ponadczasowych przebojów hitem sprzedażowym i podźwignęła podupadającą karierę australijskiej Księżniczki Popu. Utwory były nowoczesne, zróżnicowane, pomysłowe, a „La, la, la” nucił cały świat. Wydana dwa lata później płyta Body Language miała poprzeczkę zawieszoną niebotycznie wysoko – Kylie tego pułapu osiągnąć się nie udało.

Chociaż Body Language nie brakuje ambicji i sięgania po zróżnicowane gatunki, inspirując się wczesnym synth-popem oraz popularnymi wówczas R&B i hip-hopem, materiałowi brakuje hitowego potencjału. W gruncie rzeczy, poza promującymi krążek singlami, większość utworów to przyjemność tylko na jeden wieczór. Zacznijmy jednak od początku.
Slow to utwór wyśmienity, pozostający w czołówce moich ulubionych piosenek Australijki. Łączy charakterystyczne brzmienie popu lat 80. z hipnotyczną prostotą i gęstą, parną atmosferą Erotici Madonny, jest seksowny, ale zamiast wykładać wszystko na tacy, pobudza i rozpala do czerwoności wyobraźnię. Następujący po nim Still Standing to również utwór bardzo solidny, nie ukrywający czerpania garściami z twórczości Prince’a, a wysoki, słodki głos wokalistki znakomicie podkreśla figlarność i erotyzm piosenki. A później zaczyna być tak sobie – Secret (Take You Home) oraz Promises bliżej do demówek odrzuconych z sesji nagraniowych do American Life Madonny, a Sweet Music ponownie miksuje estetykę Prince’a z nutą funku i synth-popu, chociaż w mniej wyrazisty i zapadający w pamięć sposób.
Red Blooded Woman to bardzo mocny i wyrazisty moment, bardzo grubą kreską odcinający się od seksownego, kokietującego początku płyty. Słodycz i niewinność zastępuje ognisty temperament, a brzmienie zbudowane jest wokół ciężkiego, hip-hopowego beatu, przywodząc na myśl przeboje produkowane przez Timbalanda. To zupełnie nowe oblicze Kylie, ale eksperyment powiódł się bardzo dobrze, czego dowodem jest również Chocolate, pozostająca w spektrum hip-hopu i R&B
Obsession jest najbardziej nijakim utworem na Body Language. Z jednej strony inkorporuje groove typowy dla muzyki R&B z niemal rapowanymi zwrotkami, ale brakuje mu charakteru i wyrazistości. Całe szczęście, I Feel for You nadrabia straty. Aby zepsuć funk trzeba mieć dużo (anty)talentu, Kylie jednak bawi się konwencją, włączając elementy dance, skreczu na winylu oraz zmysłowego wokalu wyjętego żywcem ze smooth jazzu. Someday oraz Loving Days są poprawnymi balladami utrzymanymi w konwencji R&B, nie grzeją ani nie ziębią, chociaż słucha się ich dość przyjemnie – nie pamiętałem jednak o nich już kilka minut później. Zamykający krążek utwór After Dark na szczęście broni się – Kylie ponownie bawi się elementami funku i disco w kameralnej formie, wygaszając (docelowo) nagromadzone emocje.
Najmocniejszą stroną Body Language jest śmiałość w sięganiu po nowe brzmienia. Dotychczas kojarzona z lekkimi, dyskotekowymi, ale dobrze napisanymi przebojami, Kylie Minogue zainteresowała się hip-hopem i R&B, z większym lub mniejszym sukcesem łącząc je z typowym dla siebie brzmieniem popu lat 80. Największą bolączką jest brak przebojowości – Fever można odtwarzać w pętli i każdy utwór bawi równie dobrze i nie nudzi, Body Language zbyt często zmusza do sięgania po przycisk „następny”. Na płycie nie ma utworów bezwzględnie złych, ale nierówności potrafią rzucić się w uszy, dlatego pozostawiam naciągane 7/10, z dużym ukłonem za ambicje.
- Data premiery: 17 11 2003
- Single: Slow, Red Blooded Woman, Chocolate
