Polska wokalistka flirtująca z hip hopem, jazz i poeta renesansu – połączenie co najmniej abstrakcyjne? A jednak możliwe. To właśnie Kwiateczki są efektem tak szalonej koncepcji. A wyzwania tego podjął się Kuba Więcek, saksofonista i kompozytor jazzowy, który do swojego nowego projektu z serii Polish Jazz zaprosił Paulinę Przybysz – artystkę, która jest flagowa dla polskiej alternatywy, łączącej w sobie R&B, soul i hip hop. Kwiateczki to ich interpretacja Pieśni świętojańskiej o Sobótce Jana Kochanowskiego. Brzmi to dość zaskakująco, ale przysięgam na słowo, że nie dało się lepiej połączyć tych trzech światów. Choć przeprawa przez to uniwersum wcale nie należy do najłatwiejszych.
Tytułowe Kwiateczki to pierwsza kompozycja, którą artyści ujawnili jeszcze przed premierą albumu. Trzeba przyznać, że swoją subtelnością, a jednocześnie dość zawiłymi melodiami wygrywanymi na saksofonie Kuby Więcka i charyzmą typową dla Pauliny Przybysz już zapowiada, że będzie to płyta wyjątkowa. Następne zostało pokazane światu mroczniejsze Do domu, w którym pojawiają się elektroniczne inspiracje nadające kompozycji nowocześniejszego wydźwięku, choć na mnie największe wrażenie robi awangardowa końcówka. Dalsze inspiracje rozrywkową muzyką współczesną słyszalne są w Dorocie, gdzie można mówić nawet o swego rodzaju bicie, który łącząc się z alternatywnym graniem jazzowym robi wrażenie.
Do moich faworytów należą jednak inne pozycje z tego wydawnictwa. Uwielbiam energicznego Ptaka, w którym Paulina Przybysz próbuje bawi się głosem na pograniczu rapu i melorecytacji. Dobrze wypada Rak, będący kontynuacją elektronicznych inspiracji – to nagranie to trochę muzyczny bałagan, którego sprawcą jest dynamiczna gra perkusji, jednak w połączeniu z ponurymi dętymi dźwiękami wypada intrygująco i eksperymentalnie. Komu spodobały się te nagrania, ten z pewnością doceni też hucznego Kota. Najbardziej melodyjną pozycją zdaje się być natomiast Wsi spokojna, będąca wokalnym popisem artystki. Obok niego stawiam Głupie sprawy, oparte na dość pozytywnej melodii, która mogłaby równie dobrze posłużyć za podkład komercyjnego popowego lub hiphopowego utworu.
W czołówce najlepszych w moim odczuciu utworów nie mogłoby zabraknąć zamykających krążek Wołów – to bardzo przemyślana kompozycja, która stopniowo buduje nastrój tajemniczą warstwą muzyczną (szczególnie lubię początek i solowy popis saksofonowy Kuby Więcka). Zdają się one być naturalną kontynuacją równie mistycznych Gorących dni, które cechują się jednak łagodniejszą melodią. A jak już przy delikatności jesteśmy, to dla fanów tych subtelniejszych dźwięków przygotowano Pokrzywę, w której wyraźnie słychać też inspiracje folkowe. A ten cały zestaw otwiera dość głośna i żwawa Chuć.
Jej twórczość – niekonwencjonalna, nietypowa, wymykająca się spoza ram, szalona i nierzadko dziwna (choć często w tym dobrym znaczeniu). On – spoza muzyki rozrywkowej, tworzący muzykę raczej dla koneserów niż przypadkowych słuchaczy. Oboje dla przeciętnego odbiorcy raczej trudni. A to wszystko na tle renesansowej poezji. To nie pozycja dla każdego – i myślę, że autorzy dobrze o tym wiedzą. To też nie coś, czego można by się spodziewać lub skojarzyć od razu z twórczością Kochanowskiego. Ten krążek jest dziwny – ale wychodzę z założenia, że to musiało być dziwne. I wyszło smakowicie, tylko wymaga odrobiny cierpliwości. Ta płyta jest przypomnieniem czym naprawdę jest muzyka alternatywna – bo taką łatkę teraz bardzo często nadaje się teraz muzyce popowej, która jest trochę lepszej jakości.

- Data premiery: 19 11 2021
- Single: Kwiateczki, Do domu, Dorota
