MTV Unplugged to kultowa seria koncertów, w której biorą udział zarówno zagraniczni, jak i polscy artyści. To, że Krzysztof Zalewski dołączy do tego zacnego grona było pewne, rodziło się tylko pytanie: kiedy to nastąpi? I nastąpiło! Już teraz możemy cieszyć się akustycznym albumem artysty! Zapraszamy Was do przeczytania naszej recenzji płyty. Zalewski MTV Unplugged to 100% energii i 0% prądu. Akustycznie i autentycznie.
Krzysztof Zalewski jest jedną z ważniejszych gwiazd współczesnej, polskiej sceny muzycznej. Artysta oprócz tego, że jest wokalistą, jest także autorem tekstów, kompozytorem i multiinstrumentalistą. Album MTV Unplugged był dla Krzysztofa i jego zespołu świetną okazją na podsumowanie dotychczasowej działalności. Recenzja będzie dotyczyła właściwie koncertu, a nie albumu, który w gruncie rzeczy jest rozszerzeniem płyty o elementy związane m.in. ze scenografią. Koncert pozwolił nie tylko na usłyszenie genialnych dźwięków, ale także zobaczenie Krzyśka, zespołu, a także wspaniałych gości, zarówno tych na wokalu, jak i na instrumentach. W recenzji postarałam się zaznaczyć fakt, jak obejrzenie tego koncertu różni się od jego wysłuchania.
Na początek kilka dat, sam koncert został zarejestrowany 16 czerwca 2021 roku w warszawskim Och Teatrze, jego premiera video odbyła się równo 4 miesiące po nagraniach, czyli 16 października. Premiera płyty na CD oraz w wersji cyfrowej (audio) odbyła się 23 listopada, a premiera winyla nastąpi dopiero w przyszłym roku. W nagraniach wzięło udział kilkanaście osób, Krzysztof Zalewski oraz 8 osobowy skład, czyli trzech muzyków regularnie koncertujących z Krzyśkiem: Szymon Paduszyński, Bolesław Wilczek, Andrzej Markowski, trzech muzyków zaangażowanych specjalnie na ten koncert: Olaf Węgier, Jakub Kurek oraz Szymon Białorucki, a także Jan Radwan oraz Michał Rudaś w chórkach. Oprócz muzyków znalazło się także miejsce dla specjalnych gości: Justyny Święs oraz Kuby Karasia znanych z zespołu The Dumplings, Natalii i Pauliny Przybysz oraz Miłosza Pękali.

Cały koncert został przygotowany z wielką starannością, utwory faktycznie są akustyczne, śmiało można powiedzieć, że album Zalewski MTV Unplugged przyniósł nam nowe aranżacje znanych już kawałków. Zanim obejrzałam koncert i usłyszałam wykonania, myślałam, że w recenzji ograniczę się tylko do wybranych utworów, lecz po ich wysłuchaniu stwierdziłam, że każdy jest wyjątkowy na swój sposób i ostatecznie pokusiłam się na opisanie wszystkich kawałków. To spowodowało, że recenzja jest dość długa, ale nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności i nie potrafiłam wybrać utworów, których miałabym nie opisać.
Cały koncertowy album rozpoczyna utwór Her Majestry pochodzący z płyty Zelig, który potem przechodzi w utwór Dystans. Her Majestry to Zalewski praktycznie solo grający na gitarze akustycznej, co tworzy bardzo miłe, acz raczej spokojne rozpoczęcie koncertu. W Dystansie swój udział ma już więcej muzyków, jednak wciąż jest jeszcze spokojnie, bez sekcji dętej – główne skrzypce gra gitara akustyczna, perkusja i ukulele basowe. Jakie jest rozpoczęcie albumu Zalewski MTV Unplugged? Bardzo spokojne, ale w pełni akustyczne, co tworzy świetną zapowiedź całego wydawnictwa.
Przy Annuszce koncert nabiera rozpędu, mamy już pełen skład, czyli zarówno chórki, jak i sekcję dętą. Przyznam, że jest to według mnie jedna z lepszych i bogatszych aranżacji na tej płycie. Początek utworu tworzony przez sekcję dętą jest naprawdę magiczny! Trąbka, saksofon i puzon towarzyszą przez cały utwór, co dodaje genialnego klimatu. Nie braknie chórków i pianina, na którym w tym kawałku gra Szymon Paduszyński. Można rzec, że jest to zdecydowanie spokojniejsza, acz równie piękna wersja utworu, jak w oryginale. Ja jestem zakochana w tej wersji Annuszki, od pierwszych dźwięków podbiła moje serce! Jest to zdecydowanie inna Annuszka od tej, którą znamy z płyty Zabawa.

Kurier w wersji Unplugged brzmi trochę jak z koncertu Red Bull Sound Clash (kto był ten na pewno kojarzy, kto nie był może odsłuchać tę wersję w Internecie na YouTube). Robotę robi tutaj pianino, na którym gra Andrzej Markowski. Nie zabrakło również Zalewskiego grającego na klarnecie – to wszystko stworzyło naprawdę bardzo przyjemną, delikatną wersję utworu! Być może nie usłyszycie tego na płycie, ale widać to oglądając koncert, w tym kawałku występuje też instrument zwany tarką, na którym gra Bolek Wilczek – wow, do tego koncertu zostało zaangażowanych naprawdę wiele instrumentów. Zauważmy, że w tym utworze nie ma ani jednego dźwięku perkusji.
Szczególną uwagę należy zwrócić na utwór Ptaki, który został napisany specjalnie na okazję nagrania albumu MTV Unplugged. Zaznaczyć należy, że taki zabieg jest naprawdę oryginalny i okazał się świetnym sposobem na wyróżnienie tego konkretnego albumu Unplugged z całej serii. Muzycznie utwór idealnie wpasował się w ramy Unplugged, śmiało można powiedzieć, że jest on akustyczny, przez co spełnia główne założenie albumów tego typu. To jedyny kawałek z tego albumu, w którym należy poruszyć warstwę tekstową – ponieważ pozostałe kawałki są nam, słuchaczom, już dobrze znane. Utwór Ptaki tekstowo jest naprawdę mądrym kawałkiem, pokazującym, że gdy spojrzymy na pewne sprawy z innej perspektywy niż dotychczas, to okazuje się, że problemy, które uprzednio widzieliśmy stają się nagle nieistotne, a wręcz nieprawdziwe. Do tego wszystkiego męskie chórki, które towarzyszą prawie całej płycie – dla mnie 10/10! Ptaki to taki letni utwór, w letnim klimacie, który został zaserwowany nam na jesień.
Utwór Chłopiec znacznie różni się od oryginału, jest pozbawiany całe elektroniki, pojawił się wibrafon, na którym gra Zalewski. Utwór jest dość spokojny, na pierwszy plan wysuwa się gitara akustyczna i perkusja, ale są też chórki i sekcja dęta, która pojawia się w drugiej połowie utworu. Mogę rzec, że dopiero pod koniec (właśnie głównie dzięki wspomnianym instrumentom dętym) ten utwór się rozkręca, dlatego warto wysłuchać go w całości i dopiero wtedy dokonać ewentualnej oceny. Na mnie robi wrażenie!
Utwór Polsko w oryginale jest dość mocny, ważnym instrumentem jest tam gitara elektryczna, w wersji Unplugged utwór stał się o wiele spokojniejszy, pojawiło się pianino, pojawił się wibrafon – jest ciekawie! W Jaśniej pojawiają się te same instrumenty, pozostało również charakterystyczne z oryginalnej wersji utworu klaskanie na 2 i na 4. Robotę robi tu też sekcja dęta – zresztą jak podczas całego koncertu. Polsko i Jaśniej zostało uznane jako „jeden utwór” – przejście pomiędzy nimi jest bardzo płynne. Nie dziwie się, że to właśnie te dwa utwory są jako „jeden”, gdyż oba są swojego rodzaju prostest songami. Utwór ten znalazł się w wersji specjalnej płyty, został pominięty w wersji standardowej.
Przyznam szczerze, że osobiście najbardziej byłam ciekawa akustycznych wersji utworów Zabawa i Tylko Nocą. Ten drugi utwór uświetniła swoim genialnym wokalem Justyna Święs, członkini The Dumplings. Każde piosenki na tym albumie są akustyczne, jednak Zabawa to utwór, który przeszedł chyba największą przemianę – jak dobrze wiemy, w oryginalnej wersji jest on raczej elektroniczny, słyszymy dużo syntezatorów. Tutaj te syntezatory zostały zastąpione przez pianino, co ciekawe, mimo akustycznej aranżacji utwór ten jest naprawdę wciąż bardzo żywy i energiczny. Oprócz pianina energii dodały tutaj również instrumenty dęte. Warto też zaznaczyć, że momentami bardzo słyszalne jest ukulele, na którym gra Szymon Paduszyński. No i chórki – nie zapominajmy o nich i o świetnych ruchach chłopaków!

Warto zwrócić uwagę również na utwory Jednego Serca oraz Romanca Cherubina. Oba utwory pochodzą z twórczości Czesława Niemena, ten pierwszy znalazł się na albumie Zalewski śpiewa Niemena, ten drugi to cover przygotowany na ten koncert, acz wykonywany był on na trasie „Niemenowej”, właśnie również wspólnie z Siostrami Przybysz. Podczas Jednego serca Zalewski zasiadł przy pianinie jednocześnie spełniając jeden z wymogów koncertów Unplugged, podczas których co najmniej 2 utwory muszą zostać zaśpiewane na siedząco – Krzysiek spełnił ten warunek właśnie w tym utworze oraz w Miłość Miłość. Podczas utworu Jednego serca na scenie widzimy i słyszymy tylko Zalewskiego i Siostry Przybysz – stworzyło to taki lekko kameralny klimat. Wyszło pięknie, bardzo akustycznie, genialny wokal Krzyśka dopełniła Paulina i Natalia Przybysz. W utworze Romanca Cherubina mamy już praktycznie pełen skład (bez chórków męskich), jest naprawdę bogato muzycznie i wokalnie, myślę, że ta aranżacja zalicza się do mojego Top3 tego koncertu (razem z Annuszką i Zabawą). Dodatkowo jako gościa mamy w tym utworze Miłosza Pękalę grającego na wibrafonie, który jest naprawdę wirtuozem tego instrumentu! Zatem mamy trójkę gości i sekcję dętą, która obecna jest w większości, lecz nie we wszystkich utworach. Ten kawałek jest również wyjątkowy ze względu na świetne ruchy sceniczne Sióstr Przybysz – to już musicie zobaczyć na video!
Należy też wspomnieć o utworze Ojcowie, ponieważ tutaj również mamy gościa, jest nim Kuba Karaś grający na basie. Ojcowie Unplugged to jedyny utwór, który jest bardzo zbliżony do wersji oryginalnej, ale to wszystko przez to, że w oryginale również, na pierwszym planie, mamy ksylofon. Ale pojawia się tutaj także pianino, które dodaje tę nutkę nowości. Należy zaznaczyć, że wykon utworu Ojcowie na koncercie Unplugged był wykonem premierowym, jednak od nagrania koncertu do jego premiery minęło kilka miesięcy, miesięcy podczas których utwór ten grany był na letnich koncertach Krzyśka. W końcówce utworu na wokalu pojawia się Justyna Święs, która pozostaje z Zalewskim na utwór Tylko Nocą. Przyznam szczerze, że cieszę się, że w tym kawałku na wokalu mamy jako gościnię Justynę, jednak aranżacyjnie utwór ten nie zrobił na mnie, aż tak wielkiego wrażenia. Ale jest akustycznie, jest miło, jest inaczej. Dzięki instrumentalnemu okrojeniu (nie mamy tu perkusji, pianina, czy wibrafonu) oraz wokalowi Justyny utwór ten zyskał ogromną delikatność. Nie zobaczycie tego słuchając płyty, ale utwór Tylko Nocą faktycznie grany jest nocą – gra świateł, a właściwie sama scenografia tego koncertu jest magiczna i niezwykle przemyślana!
Osobiście bardzo się cieszę, że z Zeliga został wybrany kawałek Ósemko – jest to utwór bardzo rzadko grany przez Krzyśka na koncertach, szczególnie w ostatnim czasie, dlatego tak bardzo cieszę się, że doczekał się on nowej aranżacji, gdyż liczę również na to, że pojawi się on na trasie Unplugged (która odbędzie się w marcu i kwietniu 2022) i znów będzie nam dane posłuchać tego kawałka na żywo. Oprócz Andrzeja na pianinie i Krzyśka na wibrafonie możemy momentami usłyszeć Szymona Paduszyńskiego jako chórek! W tym kawałku pojawia się także cajon (instrument), na którym gra Bolesław Wilczek. Aranżacja tego utworu jest naprawdę piękna!
Luka to znów pełen skład, powróciły chórki i sekcja dęta. Jest również pianino przy którym zasiadł Szymon Paduszyński, znów słyszymy dźwięki perkusji oraz ksylofon na którym gra Zalewski. Luka może nie mieści się w moim Top5 tego albumu, jednak jak najbardziej jest to przyjemny, akustyczny utwór.

Utwór Miłość Miłość poprzez użycie pianina przypomina wersję, którą część z Was może kojarzyć z koncertów Krzyśka. Zdarzało się tak, że na BIS Krzysiek grał ten utwór solo na pianinie. Wersja Unplugged od razu skojarzyła mi się z tą wersją, jednak na płycie jest ona jeszcze bardziej bogata. Co prawda pierwsza część utworu to Zalewski solo na pianinie, jednak potem, w dalszej części, dołączają inne instrumenty. W tym utworze należy zwrócić uwagę na chórki, które dodają naprawdę wiele wrażliwości temu kawałkowi! Miłość Miłość zawsze mnie wzruszało, nie inaczej jest w wersji Unplugged.
Utwór Początek trochę przekornie kończy album. Choć, jeżeli oglądaliście koncert, a nie tylko słuchaliście płyty, to na pewno zauważyliście, że różne piosenki śpiewane były podczas różnej pory dnia (patrząc na scenografię i światło). I tak utwór Początek śpiewany jest o świcie, symbolicznie pokazując początek czegoś nowego jako początek dnia. Utwór Początek to hymn Orkiestry Męskiego Grania z 2018 roku, jednak ja ten utwór bardzo dobrze znam z wersji Zalewskiego, gdyż wielokrotnie grywał go na swoich koncertach. Jednak jak łatwo się domyślić, w wersji Unplugged utwór ten, podobnie jak pozostałe kawałki, zyskał zupełnie nową aranżację. W tym kawałku bardzo dużą robotę robi sekcja dęta, w końcówce utworu Szymon Białorucki gra również na ksylofonie. No i nie zapominajmy o pianinie na którym gra Andrzej Markowski – ono również dodaje wiele temu utworowi. Początek to piękny i niezwykle przemyślany koniec koncertu. Z kolei sam Zalewski gra w tym utworze na basie.

Pochwalić należy również wygląd całej scenerii koncertu, której oczywiście nie ujrzycie słuchając albumu w wersji audio, dlatego serdecznie zachęcam do obejrzenia koncertu – uwierzcie, że wtedy odbiór całego albumu jest jeszcze bardziej genialny. Osobiście uważam, że to właśnie w takiej formie słuchanie tych albumów ma największy sens – w końcu nie bez powodu zostają one zarejestrowane wraz z obrazem. Szkoda tylko, że od pewnego czasu nie ukazują się one na DVD.
Uważam, że Krzysztof Zalewski bardzo fajnie rozwiązał sprawę gości na albumie MTV Unplugged. Mamy Siostry Przybysz – można rzec gościnie spodziewane, wielokrotnie ich muzyczne drogi już się przeplatały, dodatkowo towarzyszyły Krzyśkowi na płycie i trasie z twórczością Niemena. I mamy Justynę Święs i Kubę Karasia – dla mnie są to goście, których kompletnie nie typowałam, kiedy dowiedziałam się, że Krzysiek został zaproszony do nagrania albumu MTV Unplugged. Dlatego mamy element spodziewany i element niespodziewany – mały powrót do czegoś znanego (trasy Niemenowej) oraz zaskoczenie w postaci członków The Dumplings. No i Miłosz Pękala, gość specjalny, mimo, że nie słyszymy go na wokalu, to wykonał ogromną robotę w utworze Romanca Cherubina. Dobrze wiemy, że sam Krzysiek gra na wibrafonie, ale czemu by nie zaprosić gościa specjalnego właśnie na ten instrument?

O ile jestem w stanie wskazać moje ulubione aranżacje z tej płyty, tak nie potrafię wskazać złego, albo najgorszego utworu z tego wydawnictwa. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że cały album jest naprawdę świetny, akustyczny, przyniósł nowe wersje znanych utworów. Nie można powiedzieć, że któryś z nich nie został przygotowany z wystarczającą starannością. Każdy utwór jest wyjątkowy na swój sposób – niektóre dzięki gościom na wokalach, inne dzięki gościom na instrumentach oraz z wielu innych powodów. Piękne jest też to, że np. do samego pianina zostało zaangażowanych, aż trzech muzyków: Andrzej Markowski, Szymon Paduszyński i sam Krzysiek Zalewski. I słuchając płyty nie usłyszycie kto gra w którym kawałku, dlatego zaznaczę raz jeszcze, że naprawdę warto obejrzeć ten koncert.
Nie poruszyłam jeszcze kwestii doboru utworów. Album Zalewski MTV Unplugged to w sumie 15 utworów w wersji specjalnej, a 14 utworów w wersji standardowej. Choć teoretycznie, przez ujęcie piosenek Her Majestry i Dystans oraz Polsko i Jaśniej jako jedne utwory, można rzec, że płyta to nawet 17 utworów (jednak nie wszystkie w całości). Mamy i Zeliga – teoretycznie trzy kawałki, jednak jeden z nich tylko w części (utwór Jaśniej, a Her Majestry po prostu, naturalnie jest krótkie – również na Zeligu) – jest Złoto i Zabawa, z której jest najwięcej kawałków, ale nie dziwie się takiemu wyborowi, w końcu to najnowszy album artysty i nic dziwnego, że to z niego wybrał najwięcej utworów. Fajnie, że nie zabrakło utworów z twórczości Niemena – jak dobrze wiemy cover, to też jeden z wymogów koncertów Unplugged. Teoretycznie rzekłabym, że szkoda, że Zalewski nie przygotował na ten koncert jakiegoś coveru, którego nigdy wcześniej nie śpiewał, jednak Romanca Cherubina wyszła tak pięknie, że nie żałuję, że znalazła się na tym albumie, nawet kosztem potencjalnie innego coveru.
Zdecydowanie teraz mogę rzec, że moim ulubionym polskim koncertem Unplugged jest koncert Krzysztofa Zalewskiego (sorry Brodka, ale spadłaś na 2. miejsce). Co więcej, myślę, że kolejnym polskim artystom zaproszonym do tej kultowej serii ciężko będzie przebić koncert Krzyśka Zalewskiego. Jednak każdemu artyście życzę, żeby do powierzonych muzycznych obowiązków podchodził z taką starannością, z jaką został przygotowany ten koncert i album MTV Unplugged. Dla mnie ta płyta to czysta magia i nie mogę się doczekać, aż usłyszę te piosenki na żywo na wiosennej trasie. Woohoo!

- Data premiery: 23 11 2021
- Single: Ptaki, Romanca Cherubina
