Krzysztof Krawczyk – Duety (2016), recenzja Karoliny Karkowskiej

0
324

Legendy tworzą ludzie. Takim człowiekiem bez wątpienia jest Krzysztof Krawczyk, który od ponad 50 lat tworzy muzykę. To ikona muzyki POP i  twórca  wielopokoleniowych hitów: Parostatkiem w piękny rejs, Mój przyjacielu, Bo jesteś Ty czy Tacy samotni. W 2016 roku obchodził siedemdziesiąte urodziny i z tej okazji stworzył album Duety wydany przez wytwórnię Sony Music. Premiera odbyła się 4 listopada 2016 roku.

To wyjątkowa płyta składająca się z dwunastu piosenek, tych znanych, jak i całkowicie nowych. Stosuję określenie wyjątkowa, ponieważ Krzysztof Krawczyk postanowił zaprosić do współpracy innych cenionych muzyków i ludzi kultury: Katarzynę Nosowską, Anię Dąbrowską, Macieja Maleńczuka, Edytę Bartosiewicz, Muńka Staszczyka, Andrzeja Piasecznego, Ras Lutę, Urszulę, Daniela Olbrychskiego, Eleni, Norbiego czy Wojciecha Kordę.

Album rozpoczyna się piosenką Bezsenni. Sama obecność Nosowskiej wartościuje kawałek. Bezkrytycznie jestem fanką tego utworu. Zaryzykuję stwierdzeniem, że jest to majstersztyk. Rewelacyjny tekst Katarzyny Nosowskiej, który pobudza wszelkie zmysły: Powiedz mi, że wschód słońca jest pewny rozczula  za każdym razem, kiedy zdecyduję się odsłuchać ten album. To liryczna rozmowa dwóch osób, a jak wiemy- nocą najlepiej się rozmawia.  Zarówno warstwa tekstowa, jak i dźwiękowa jest dla mnie numerem jeden na tej płycie. Singiel promujący to utwór Każdy dziad napisany przez Macieja Maleńczuka. Specyficzne słownictwo i zwroty, które wręcz krzyczą, że to piosenka stworzona przez niego. Jednak obydwoje artystów znakomicie odnajdują się w utworze. Tu cudowny wers A ja byłem marynarzem Żeglowałem, w nurcie zdarzeń, nawiązujący do legendarnej piosenki Chciałem być. Na pochwałę zasługuje fakt, że każdy z panów oddał kawałek siebie. Żaden głos nie został przygnieciony przez drugi. On ciągle walczył to ostatnia piosenka napisana specjalnie na poczet Duetów przez Anię Dąbrowską. Subtelna z charakterystycznym wokalem idealnie komponuje się z barytonem Krawczyka. Zresztą to nie pierwsza współpraca artystów. To jeden z kilku utworów, do których wracam najczęściej. Z pewnością wynika to z sympatii do głosu Dąbrowskiej. Na płycie znajdują się również dobrze znane nam wszystkim kawałki, takie jak: Trudno tak z Edytą Bartosiewicz czy Przytul mnie życie z Andrzejem Piasecznym. Zaskoczeniem dla mnie okazał się udział Daniela Olbrychskiego w realizacji tego przedsięwzięcia. Nie znam zbyt dużo piosenek, które uraczył swoim głosem, ale wybór to strzał w tak zwaną 10! Z chęcią usłyszałabym ten męski duet w innym utworze.

Płyta utrzymana w bardzo dobrym smaku. Zarówno sam Krzysztof Krawczyk, jak i współtwórcy moim zdaniem podeszli do tematu na poważnie i stworzyli świetny kawałek muzyki, do którego można wracać często. Płyta nie męczy i uważam, że warto mieć ją na swojej półce. To zbiór różnych sytuacji: miłosnej (Nosowska i Bartosiewicz), muzyka  z żartem (Olbrychski, Maleńczuk), klimatyczne reagge (Ras Luta, Muniek Staszczyk) i dźwięki poprószone świąteczną atmosferą (Eleni Urszula). Ta różnorodność tematów pozwoli każdemu słuchaczowi wybrać coś dla siebie. Gdybym miała wyróżnić kilka piosenek, z pewnością byłyby to: Bezsenność za miażdżący każdą komórkę mojego ciała tekst, Z kobietami to różnie bywało za niesamowitą lekkość i zabawę muzyką. Dla mnie to najważniejsze utwory na tym albumie.