Królowa na sypiącym się tronie. Madonna we własnym cieniu. Część 1. Felieton Jakuba Kopanieckiego

Madonna. Gwiazda przez duże „G” nieprzerwanie od ponad 30 lat pozostaje w świetle najjaśniejszych jupiterów. Jej karierę pełną wzlotów i upadków z wypiekami na twarzy śledzą miliony fanów na całym świecie. Szokująca, odważna, kreująca trendy – oto cała Królowa. Jednak z roku na rok jej tron zdaje się być coraz mniej pewny…

Muzyka pop funkcjonuje na dwóch torach. Z jednej strony ma swoją galerię ikon, wielkich nazwisk, z których część odeszła z tego świata, pozostając w świadomości poprzez szereg przebojów i wydawnictw, a część nadal działa artystycznie, czerpiąc jednak z wcześniejszej spuścizny, która odbiorcom jest szczególnie bliska. Nie da się ukryć, że większość tej grupy swoje największe sukcesy przeżyła w drugiej połowie ubiegłego wieku (chociażby Michael Jackson, ABBA), wywierając ogromny wpływ na rozwój tego gatunku. Z drugiej strony, pop to rzesza piosenkarek na maksymalnie kilka sezonów, które nie wnosząc nic nowego, efektywnie opierają się na dobytku swoich poprzedników. Katy Perry, Taylor Swift, Ariana Grande, chociaż odniosły ogromny komercyjny sukces, w historii muzyki będą co najwyżej wspomniane, trafiając do ogromnej listy sylwetek pięknych, przebojowych, nowoczesnych, ale mimo wszystko powtarzalnych.

Są jednak gwiazdy, które pomimo upływu lat nie planują zwalniać i nie boją się mierzyć z agresywnym rynkiem zdominowanym przez młodość, nieustanne zmiany, maksymalną eksploatację przy minimalnej innowacji. Taką Gwiazdą jest Madonna, przez duże „G”, gdyż przez ponad 30 lat udało się jej pozostać w świetle najjaśniejszych, chociaż coraz bardziej archaicznych, jupiterów. Nie bez powodu została mianowana Królową Popu, obok Króla – Michaela Jacksona, którego przełom w karierze nastąpił niemal równocześnie z debiutem kontrowersyjnej, blondwłosej seksbomby. Madonna nieustannie wyznaczała nowe trendy, udowadniała, że granice służą do łamania, że można być jednoosobową machiną biznesową, zachowując jednocześnie najwyższy poziom artystycznej ekspresji. Nic jednak nie trwa wiecznie i tak jak Królowa wciąż zdecydowanie dzierży tron, tak tron nie dzierży już Królowej zbyt pewnie.

Kariera krok po kroku 

Wielu twierdzi, że Madonna skończyła się na Like a Prayer, uważanej za najlepszą płytę artystki, której premiera i promocja przypadły na przełom lat 80. i 90. Inni twierdzą, że powinna odejść po premierze Ray of Light, będącej odzwierciedleniem duchowej przemiany gwiazdy, która zresztą przyniosła jej spektakularny sukces. Jeszcze dla innych, Madonna nigdy nie powinna zostać nazwana królową, a jej tron to najwyżej przeciętne krzesło u boku Samanthy Fox, Sabriny czy Sandry, przy długim stole okupowanym przez gwiazdki dobre co najwyżej w pokazywaniu ciała.

Znalezione obrazy dla zapytania like a prayer album cover

Gwiazda Madonny, moim zdaniem przygasa stopniowo. W 2005 roku, wydając Confessions on a Dancefloor, ostatni raz zrobiła coś innowacyjnego, szturmem przywracając “na salony” muzykę disco, czerpiąc garściami z ABBY i Giorgio Morodera, podając całość w nowoczesnym, bardzo apetycznym sosie. W epoce rosnącego piractwa sprzedała kilkanaście milionów krążków, ruszyła w dochodową trasę koncertową i udowodniła, że dobijając pięćdziesiątki wciąż można poruszyć młodzież, mieć świeże pomysły i założyć nogę za głowę.

W 2008, razem z chłodno przyjętym, niesłusznie moim zdaniem, Hard Candy, Madonna ostatni raz wylansowała ponadczasowe przeboje. Na swoje pięćdziesiąte urodziny zafundowała sobie współpracę z Timbalandem, Justinem Timberlake’iem, Pharellem Williamsem i Kanye Westem, podbijając listy przebojów utworami 4 Minutes i Give It To Me. Jednocześnie osiągnęła szczyt jako performerka, wyruszając w „Sticky and Sweet Tour” – najbardziej dochodową trasę solowego artysty (tytuł ten utrzymała do 2013 roku). Nie bez powodu użyłem słowa “performerka”, gdyż trasy Madonny to kilkugodzinne spektakle przepełnione skomplikowanymi choreografiami, różnorakimi aranżacjami znanych przebojów, teatrem, filmem, a nawet przemówieniami.

Znalezione obrazy dla zapytania hard candy album cover
Znalezione obrazy dla zapytania mdna  album cover

W 2012 roku, wydając MDNA, Madonna ostatni raz zainteresowała sobą na dużą skalę młodzieżowe media. Niestety, tak jak wcześniej zachwycano się, że artystka nadal śpiewa (sam pamiętam, jak czołowe polskie dzienniki telewizyjne obwieszczały jej pięćdziesiąte urodziny), tutaj zaczęto się dziwić, że Madonna jeszcze śpiewa. Śpiewała jednak nadal dobrze, bo trasa “MDNA Tour”, na krótko, ale stała się drugą najlepiej zarabiającą trasą solowego artysty.

Aż nadszedł rok 2015 i premiera Rebel Heart, płyty, która miała być wielkim powrotem na szczyt, a stała się źródłem argumentów odnośnie artystycznej demencji Madonny. Najpierw album wyciekł do sieci, w niedokończonej, zdekompletowanej wersji. Następnie artystka zaliczyła efektowny upadek podczas występu zamykającego galę BRIT Awards. A potem płyta po prostu się nie sprzedała, a single przepadły na listach przebojów. Z wyjątkiem jednego.

Nie ukrywajmy, piosenka Bitch, I’m Madonna nie odbiła się szerokim echem po Internecie z racji na wysoki poziom artystyczny. Madonna bowiem, w piosence, jak i przede wszystkim, teledysku,robi to, w czym wprawę ma wciąż pierwszorzędną – szokuje. Widok cyfrowo wygładzonej 57-latki całującej się z umięśnionymi modelami, ubranej w kusą spódniczkę, młodzieżową czapkę, z różowymi końcówkami przedłużonych włosów może wprowadzić w zakłopotanie. Agresywnie wręcz klubowa muzyka i boleśnie infantylny tekst nie przystają Madonnie. W jakim celu ona to w ogóle robi? Dlaczego w tym wieku? I tutaj zaczyna się cały problem Królowej Popu.

Jej wiek.

Madonna, wchodząc w okres przekwitania, definitywnie nie doznała mentalnej menopauzy. Oczywiście nie uważam, że kobiety po pięćdziesiątce, szczególnie ikony muzyki pop, mają ubierać się w swetry, spódnice do kostek i oglądać telenowele zajmując ręce szydełkowaniem. Wiele osób zgodzi się jednak, ze dojrzałość zobowiązuje, zarówno ta na metryce, jak i artystyczna. Madonna, pod dumnymi i w sumie dość słusznymi hasłami walki z dyskryminacją ze względu na wiek, stara się dotrzymywać biegu rozpędzonemu przemysłowi muzycznemu, a szczególnie młodszym koleżankom, które mogłyby jej przecież pozazdrościć. Chociażby, kiedy Britney Spears ogoliła sobie głowę, lądując na okładkach wszystkich tabloidów świata, Madonna zasłużenie odpoczywała po sukcesie swojej płyty i liczyła setki milionów dolarów zarobionych na trasie koncertowej. W sumie ten akapit powinienem zacząć inaczej – kiedy Madonna była już na ustach wszystkich, większości obecnych gwiazd i gwiazdek pop nie było jeszcze na tym świecie.

Ostatnio opublikowane

Popularne