W pierwszy weekend sierpnia we Wrocławiu odbył się Stay Wild Festival. Jednym z występujących artystów był Kortez. Jak wyglądał koncert i za co „przeprasza” artysta?
Dokładnie 6 sierpnia we Wrocławiu, na festiwalu Stay Wild, swój koncert dał Kortez. Wszystko wskazywało na to, że będzie to „tradycyjny” koncert, śpiewany i grany z całym zespołem. Jak się okazało, było zupełnie inaczej. Praktycznie cały koncert Korteza był występem instrumentalny… Tak, artysta praktycznie w ogóle nie śpiewał (zaśpiewał jedynie jakieś dwa krótkie fragmenty, nie były to całe utwory). Czy publiczność mogła czuć się zawiedziona? Prawdopodobnie tak, gdyż nikt wcześniej nie uprzedził ich właśnie o takim koncepcie koncertu.
Kilka dni po występie artysta napisał na swoich socialach post o takiej treści:
Cześć, bardzo mi przykro, że do części z Was nie dotarła informacja o koncepcji sobotniego koncertu na Stay Wild Festival. Nieprzyjemnie czyta się o Waszym rozczarowaniu i mam nadzieję, że następnym razem założenia koncertu będą jasno przekazywane przez organizatorów. To co chce przekazać, to informacja, że byliśmy tam w pełni dla Was i staraliśmy się przygotować coś wyjątkowego specjalnie na ten festiwal. A co do tego, że mało mówię – to chyba nie było żadne zaskoczenie.
Dziękuję, ze byliście!
Kortez
Pod postem wywiązała się dość poważna dyskusja, jednak czytając komentarze, wychodzi na to, że dodają je głównie takie osoby, których nie było na wrocławskim koncercie, a mające jedynie doświadczenia z innych, poprzednich koncertów artysty, które miały inny koncept.
Z wypowiedzi Korteza wynika, że to organizator nie podał wszystkich informacji, które dostał od artysty/jego managmentu. Nie wiemy, czy faktycznie tak było, ale jeżeli informacja o „specjalnym koncepcie koncertu” miała zostać rozpowszechniona przez organizatora (Good Taste Production), to nawet jeżeli organizator zawinił, rodzi się pytanie dlaczego sam artysta nie dał znać o tym, że wrocławski koncert będzie „inny”, „wyjątkowy”? Przecież właśnie w taki sposób mógł uprzedzić swoich fanów o tym, jak będzie wyglądał koncert na Stay Wild.
Należy zauważyć, że Kortez w swoim „oświadczeniu” wcale nie określił jak tak naprawdę wyglądał wrocławski koncert. Wspomniał jedynie, że zawsze mało mówi, i to nie powinno dziwić fanów. Jednak nie o mówienie, a śpiewanie się rozchodzi.
Niestety, ale część osób, właśnie ze względu na instrumentalny koncert, opuszczało miejsce spod sceny. Co myślicie o całej tej sytuacji i jak przyjmujecie „tłumaczenia”, czy też „przeprosiny”, które wystosował do swoich fanów Kortez? Innym pytaniem jest kwestia tego, czy festiwale są dobrym miejscem na robienie „specjalnych projektów”, na „eksperymentowanie”? Czy może powinny wybrzmieć największe hity artysty, tak aby publiczność bawiła się jak najlepiej?

