MENU

    Na tym koncercie zdecydowanie był happyend, czyli koncert Króla w Tarnogórskim Centrum Kultury. Relacja Nikoli Skopowskiej

    19 listopada w Tarnogórskim Centrum Kultury swój koncert zagrał Król i choć ciężko pozbierać się emocjonalnie po tym wydarzeniu, to zdecydowanie jest o czym napisać.

    Po tragedii wielu miesięcy bez wydarzeń kulturalnych, ostatnie miesiące są bardzo intensywne zarówno dla muzyków, jak i dla słuchaczy. Każdy chce w końcu poczuć trochę normalności i spędzić czas przy muzyce, którą kocha. Na szczęście, póki co jest to możliwe. Muszę przyznać, że sama przez to miałam długą przerwę od koncertów, na szczęście tego nie odpuściłam i to była najlepsza decyzja, którą mogłam podjąć.

    W piątek (19 listopada) w Tarnowskich Górach zawitał Król i zrobił to naprawdę po królewsku. Zespół rozkochał mnie już w sobie, zanim Błażej Król zdążył jeszcze wejść na scenę. Od pierwszych minut urzekła mnie ich niesamowita chemia między nimi, która jest wyczuwalna w powietrzu na kilometr. Zespół czuł się tak komfortowo na scenie, że te pozytywne emocje przelały się na publiczność i towarzyszyły jeszcze wiele godzin po skończonym występie.

    Podczas koncertu ciężko było skupić uwagę tylko na jednej osobie, bo wszyscy muzycy błyszczeli na scenie. To co jest najbardziej urzekające, to radość, którą sprawia im stanie tam. Przez cały czas panuje wspaniała atmosfera kontrolowanego chaosu, który daje poczucie, że muzycy są tam dla siebie na wzajem, a widz ma przyjemność obserwować ich wspólnie spędzany czas. Pomimo wielu już zagranych koncertów, nadal widać, że sprawia im to przyjemność. Mogłabym godzinami pisać o każdym muzyków z osobna, bo każdy w tej ekipie zasługuje na równy podziw i zachwyt. Monia Muc jest po prostu królową saksofonu, a każdy zagrany przez nią dźwięk to złoto, Thomas Fietz to bóg perkusji, niesamowicie miło oglądać jak całe serce wkłada w muzykę, Jan Migdal to basista, o którym nie sposób zapomnieć, a jego taniec w tle kradnie całe wydarzenie, Iwona Król jest wręcz zjawiskowa, nie da się od niej oderwać oczu, a Błażej Król, to definicja pozytywnego nieładu, jego energia jest przyciąga i uzależnia. To połączenie gwarantuje ponad 1,5 godziny widowiska, którego nie da się zapomnieć.

    Cały występ składał się zarówno z utworów z najnowszej płyty Dziękuję, jak i trzech poprzednich. Nie zabrakło oczywiście najbardziej znanych utworów, takich jak NIE ZROBIĘ NIC, ZBYT DOBRZE CI IDZIE, z tobą/DO DOMU, Te smaki i zapachy oraz wiele więcej. Każdy z tych utworów jednak był wykonany w wyjątkowy sposób i same piosenki grane na żywo nabierają zupełnie innego znaczenia.

    Na trasie zostało jeszcze wiele przystanków, więc jeśli macie tylko okazję, kupujcie bilety, a nie będziecie żałować ani jednej minuty spędzonej tam. Jest to doświadczenie, którego nie da się zapomnieć, a emocje, które pozostają, są nie do opisania. Nie pozostaje mi powiedzieć nic więcej, tylko: Dziękuję.

    Nikola Nina Skopowska
    Nikola Nina Skopowska
    Uczennica liceum plastycznego w kierunku fotografii, z sercem pełnym muzyki i otwartym na nowe, ciekawe brzmienia.

    Ostatnio opublikowane