W poniedziałkowy wieczór miałem ogromną przyjemność udać się do Teatru Muzycznego Capitol na mój pierwszy koncert Krystiana Ochmana. Już po chwili od startu wiedziałem, że nie będzie to moje ostatnie spotkanie z tym muzykiem.
Przygodę Krystiana z polską sceną muzyczną śledziłem od czasu programu The Voice. Kibicowałem mu, ponieważ z pewnością jest powiewem świeżości na wspomnianej scenie. Do tego chłopak ma naprawdę wielki talent do śpiewania, plan na siebie i swoją twórczość. Podczas koncertu szybko przekonałem się, że tak samo dobrze jak śpiewa na płycie, tak też potrafi zaprezentować się na żywo. Pozytywnym zaskoczeniem był fakt, iż podczas koncertu Ochman zaprezentował pokaźną ilość coverów. Moim numerem jeden był jego występ z utworem Diana, który w oryginale wykonuje Paul Anka. Muszę przyznać, że gdyby Krystian w przyszłości planował wydanie płyty z coverami, to z pewnością zapoznałbym się z tym materiałem.
Podczas koncertu nie zabrakło utworu River, który brzmiał na żywo jeszcze lepiej niż w telewizji. Wrocławska publiczność miała również możliwość usłyszeć takie utwory jak Światłocienie, Prometeusz czy Wielkie Tytuły. Na szczęście wokalista postanowił również zaśpiewać jeden z moich ulubionych utwór. Mowa tutaj o Storyline, który jest jednym z bonusowych kawałków, umieszczonych obok River na wersji deluxe płyty Ochman. Ogromnie się cieszę, że miałem szansę usłyszeć go na żywo.
Jeśli chodzi o zdolności wokalne Krystiana, to chłopak wręcz urodził się do występowania na scenie. Jego zdolności wokalne są na naprawdę wysokim poziomie, chociaż mam wrażenie, że z czasem będzie w stanie osiągnąć jeszcze więcej. Jedyne co mi doskwierało to fakt, iż momentami muzyka była zbyt głośna, co nie dawało możliwości pełnego napawania się wysokimi dźwiękami, które Ochman bez trudu wyciągał.
Ogromnym plusem Krystiana jest również jego sposób bycia. Dawno, albo i nawet nigdy nie byłem na koncercie, na którym publiczność tyle się śmiała. Wokalista bawił słuchaczy różnymi opowieściami, a jego charyzma sprawiła, że nawet jeśli ktoś nie był do niego przekonany, to po koncercie z pewnością go polubił.
Wieczór w Capitolu uważam za bardzo udany. Biorąc pod uwagę styl Ochmana, śmiało mogę stwierdzić, że był to koncert inny niż wszystkie, na których do tej pory miałem przyjemność być. Tego typu nieoczywiste połączenie, które prezentuje ten artysta, zdarzają się ostatnimi czasy w muzyce niezwykle rzadko, wiec warto je docenić.
Po gromkich brawach i owacjach na stojąco, które otrzymał od wrocławskiej publiczności Krystian, jestem pewien, że jeszcze nie raz zawita do tego miasta. Ja z pewnością będę polował na bilety na następny koncert, bo naprawdę warto.

