Do Eurowizji nie pozostało już wiele czasu, a mimo to, wybrany na konkurs utwór Manizhy znalazł się niedawno na celowniku rosyjskich śledczych. Czy dojdzie do dyskwalifikacji?

Wydawać by się mogło, że po zdobyciu 39% głosów telewidzów i zebraniu pozytywnych opinii krytyków, dalsza droga Manizhy do Eurowizji będzie stosunkowo prosta. Dochodzą do nas jednak coraz donośniejsze głosy sprzeciwu wobec udziału w konkursie tegorocznej reprezentantki. Redakcja gazety Wietieranskije wiesti (ros. Ветеранские вести) po analizie tekstu Russian Woman twierdzi, że piosenka „obraża i poniża godność Rosjanek ze względu na ich narodowość”. Sprawa wstrząsnęła redakcją na tyle mocno, ze zgłosiła ją do najważniejszego organu śledczego w kraju.
W piśmie adresowanym do szefa Komitetu, Aleksandra Bastrykina, oprócz postawienia zarzutu dyskredytowania rosyjskich kobiet, gazeta zaapelowała także o zweryfikowanie, czy tekst nie podżega do nienawiści i wrogości oraz czy nie godzi w godność człowieka. Powoływano się przy tym na Artykuł 282 rosyjskiego Kodeksu Karnego, za którego złamanie grożą niemałe kary – zaczynając od grzywny, a kończąc na karze więzienia od 2 do nawet 5 lat. Redakcja domaga się również aby zaprzestano dalszej dystrybucji nagrania wideo z występu artystki.
Według portalu TASS, Komitet Śledczy podjął już działania w tej sprawie i zajmuje się badaniem tekstu. Nie jest jednak pewne, czy przeciwko wokalistce zostanie wszczęte postępowanie.
Nie jest to pierwszy raz, kiedy piosenka znalazła się w ogniu krytyki. Wcześniej tekst Russian Woman został nazwany przez przewodniczącą Rady Federacji, Walentinę Matwijenko, “jakimiś bredniami”. Matwiejko stwierdziła też, że tegoroczny wybór na Eurowizję jest „największą wybraną przez Rosję bzdurą”.
Jak myślicie, czy może dojść do dyskwalifikacji Rosji?


