W ogóle nie słucham popu. Lepiej się czuję w oldschoolowych, rockowych klimatach, więc nie zdziwcie się, jeśli nowa płyta będzie mieć większą moc. Takimi słowami swój drugi studyjny album rok temu zapowiadała Ke$ha. Ale mi narobiła apetytu. Po roku możemy wreszcie sięgnąć po jej Warrior i skonfrontować tą wypowiedź z rzeczywistością. Czuję się oszukana.
Jestem osobą dla której muzyka bardzo dużo znaczy. Znacznie więcej niż np. pieniądze. Dlatego też nie mogłabym być szefem wytwórni płytowej, bo nie chciałabym wymuszać na artystach, jaką muzykę mają nagrywać. Podobnego szczęścia nie miała Ke$ha, która musiała zrezygnować ze swoich ambitnych planów i zaprezentowała nam to samo, co otrzymaliśmy od niej na wydanym dwa lata temu krążku Animal. A nawet coś gorszego.
Debiut Ke$hy całkiem mi się podobał. Nie jest to może muzyka, jakiej lubię posłuchać na co dzień, ale od czasu do czasu – czemu nie? Do takich utworów jak Blah Blah Blah czy Stephen czasami wracam. Piosenki zawarte na Animal były jakieś, miały swój styl, nastrój (imprezowy bo imprezowy, ale miały). Sama wokalistka może nie dysponuje wybitnym wokalem, ale w wersji studyjnej da się posłuchać.
Ke$ha wzbiła się na szczyt za sprawą utworu Tik Tok. Zwariowana piosenka długo utrzymywała się na wysokich pozycjach na listach przebojów na całym świecie. Byłam bardzo ciekawa, jak poradzi sobie jej pierwszy singiel z Warrior – kawałek Die Young. Jest to znacznie gorsza kompozycja od wspomnianego wcześniej Tik Tok. Nie tak przebojowa i, hmm, niegrzeczna. Po prostu poprawna. Takich electropopowych piosenek jest mnóstwo. Ke$ha nie wybiła się ponad przeciętność.
Z Warrior podobają mi się dokładnie trzy utwory. Jednym z nich jest Crazy Kids. To odrobinę elektroniczne nagranie. Zaczyna się, jak na Ke$hę, niezwykle, inaczej. Jest spokojniej. Potem piosenka się trochę rozkręca. Bardzo podoba mi się fragment, kiedy wokalistka szepce:
We are the crazy people (PL: Jesteśmy szalonymi ludźmi)
…a za chwilę rapuje w swoim stylu. Dobre wrażenie zrobiła na mnie… ballada Wonderland. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego kawałka po Ke$hy. Wokalistka zawsze kojarzyła mi się z tanecznymi rytmami, a tu taka niespodzianka. Wonderland to naprawdę ładna piosenka, która pokazuje nam Ke$hę z zupełnie innej strony. Mniej jako skandalistkę, która co jakiś czas wrzuca na Twittera szokujące fotki, a więcej jako artystkę, która kiedy chce, to potrafi. I zaśpiewać bardzo dobrze i napisać nie głupi tekst. Trzecia piosenka, którą polecam, to Dirty Love. Gościnnie pojawia się w niej Iggy Pop, wokalistka zespołu The Stooges (nagrywa też solowe albumy), nazywany Ojcem Chrzestnym Punka. Zaproszenie takiej ikony do współpracy zobowiązywało. Ke$ha porzuciła kiczowate, electropopowe melodyjki i przygotowała chwytliwy gitarowy kawałek, którego mogę słuchać i słuchać. Zarówno wokalistka jak i Iggy Pop wypadli w Dirty Love świetnie. Nie sądziłam, że ten 65-letni artysta przyjmie zaproszenie Ke$hy. Jego pojawienie się na albumie Warrior może świadczyć o dużym dystansie do swojej osoby. Wyobrażacie sobie Stinga w duecie z Ke$hą? Ja nie.
Co z resztą? W końcu Warrior nie składa się z czterech utworów. Numer tytułowy i Supernatural charakteryzują się dubstepową końcówką. Warrior mimo wszystko podoba mi się bardziej (ze względu na wyrapowane wersy). W Supernatural strasznie razi mnie komputerowa obróbka głosu Ke$hy. Z tego samego powodu skreśliłam Whenever You Are. Thinking of You oraz All the Matters (The Beautiful Life) są numerami, które mimo kilkukrotnego przesłuchania nie zapadły mi w pamięć. Podobnie jak C’mon, które zostało wybrane na drugi singiel promujący płytę, oraz piosenka Only Wanna Dance With You. Dobre słowo mogę jeszcze jedynie powiedzieć o elektronicznej balladzie Love Into the Light, która zamyka Warrior.
Dwa lata to dużo, by zgromadzić ciekawy materiał. Szkoda, że Ke$ha nie nagrała takiego krążka, jaki zapowiadała. Ona naprawdę nadaje się do ostrzejszych, rockowych melodii. Jedna GaGę już mamy. Drugi album Ke$hy jest nudny, mało różnorodny. Szkoda czasu.
Autorka oceniała wersję standardową krążka.Warrior na All About Music
- Recenzja Filipa Wiącka – 2.5
- Recenzja Filipa Anioła – 10
- Recenzja Zuzanny Janickiej – 4.0
- Recenzja Łukasza Mantiuka – za godzinę
- Singiel C’mon
- Teledysk Die Young
- Ke$ha nazywa nowy album: Warrior
