Ciężko jest mi nawet zacząć tę recenzję. Uwielbiam i wielbię Kelly Clarkson. Jest jedną z moich najukochańszych artystek ever. Lubię również bardzo muzykę świąteczną. I tak, gdy Twój ukochany artysta wydaje album w klimatach, które uwielbiasz to… powstaje arcydzieło. A Ty masz klapki na oczach i żadnych minusów nie widzisz.
Zapakowana w czerwień
Tak jest właśnie z albumem Wrapped in Red. To jest dla mnie ideał. Od A do Z, od Wrapped in Red do Oh Come, Oh Come Emmanuel. Szesnaście idealnych kawałków, które nie tylko będą najczęściej słuchanymi utworami świątecznymi w ten okres przed- i świątecznych. Będą też do niego na pewno wracać co roku, tak jak np. od dwóch lat słucham Christmas Michaela Bublé.
Co pod choinką?
Ale po kolei. Kelly Clarkson nagrała swój szósty, studyjny album i tak złożyło się, że jest to również jej pierwszy album świąteczny. Wybrała swoje ulubione kawałki świąteczne, które scoverowała, a także nagrała pięć nowych. Zacznę od tego, co podoba mi się najbardziej: oryginalne kawałki są genialne! Jest ich pięć. Tytułowe Wrapped in Red to Kelly nostalgiczna, lekko zabawna, lekko poważna, którą wszyscy dobrze znamy z wcześniejszych albumów. W podobnym tonie jest utwór Every Christmas. Rozczulająco uroczy jest kawałek Winter Dreams (Brandon’s Song), gdzie – jak sam tytuł zdradza – artystka napisała i nagrała go dla swojego męża, Brandona Blackstocka. Jednak największym przebojem jest Underneath the Tree. Jak najbardziej pochwalam wybór tego kawałka na singiel. Widzę również ten utwór za dziesięć lat mający taką sławę i popularność podczas świąt jak dzisiaj All I Want for Christmas Is You Mariah Carey. To naprawdę przebojowa, wpadająca w ucho kompozycja, którą każdy fan świątecznej muzyki od razu pokocha. Ostatni oryginalny utwór, który nagrała Kelly to 4 Carats. To kompozycja prosta, jednak o jakże urzekającym i zabawnym tekście. Co również warto zaznaczyć właśnie w tym momencie – współautorką wszystkich pięciu tekstów jest sama Clarkson.
My Favorite Things
Wśród coverów znalazło się kilka moich najukochańszych amerykańskich świątecznych klasyków, jak również kilka takich, których kompletnie nie znałem. I tak Just for Now, przepiękna ballada, która jest dla mnie nowością. Myślałem, że to oryginalny utwór Kelly, a okazuje się, że to piosenka Imogen Heap z jej drugiego studyjnego albumu, Speak for Yourself. Co ciekawe, wcale nie jest to świąteczny utwór. „Świątecznym” uczyniła go Clarkson, gdyż był grany w jej domu właśnie podczas świąt. Kocham również takie kawałki jak Have Yourself a Merry Little Christmas, White Christmas czy I’ll Be Home for Christmas. I wersje Clarkson są nienaganne, przepiękne i wokalnie na najwyższym poziomie. Porażają swoją pięknością, a ktoś, kto kocha głos Kelly tak jak ja – będzie w siódmym niebie. Spodobał mi się również cover My Favorite Things. To kawałek, który średnio lubię, gdyż wersje, które znam nie przypadły mi do gustu. Jednak ta ciekawa melodia i tekst w połączeniu z Kelly w końcu sprawiły, że i ten utwór pokochałem.
Ja mógłbym tak dalej wymieniać i wskazywać jak bardzo lubię każdy utwór na tym albumie… Wspominałem już o szalonym Run Run Rudolph? A o przepięknym Silent Night z Rebą McEntire i Trishą Yearwood. To kawałek w iście rodzinnym gronie – Reba jest „drugą matką” męża Kelly Clarkson, Brandona (wyszła za mąż za jego ojca po rozwodzie z prawdziwą matką Brandona), a Trishę poznała w jej kulinarnym programie. A o mrocznym i tajemniczym Oh Come, Oh Come Emmanuel? Kompozycja trwa zaledwie dwie minuty i chciałoby się więcej. Wokalnie Kelly w tym kawałku rozniosła wszystko i wszystkich. Jest jeszcze Please Come Home For Christmas (Bells Will Be Ringing), które Kelly poleciła jej własna mama i Blue Christmas, które również nie za bardzo lubię, ale jak śpiewa Clarkson… to nie ma możliwości, żeby nie polubić.
Jedyny kawałek, na który psioczyć trochę mogę, to Baby It’s Cold Outside. Wokalnie Kelly jest znakomita, jednak gość, którego zaprosiła do duetu jest dla mnie pomyłką. Dlaczego nie zaprosiła Blake’a Sheltona u którego na świątecznym albumie śpiewała (There’s a New Kid in Town)? Również aranżacja nie przypadła mi za bardzo do gustu. Dużo bardziej podoba mi się wykon tego kawałka z Glee lub Haley Reinhart i Casey Abrams z American Idola, którzy wydali go rok temu.
All I Want For Christmas Is More
Mógłbym tak w nieskończoność, ale wydaje mi się, że jest to dobre miejsca na to, aby zastanowić się, co jeszcze mogłaby nagrać Kelly Clarkson? Ten kawałek Internetu poświęcę na moją wishlistę, czyli utwory świąteczne, które chętnie usłyszałbym w wykonaniu artystki. Nie będą Was zanudzać, więc powiem szybko – jeśli za rok Clarkson zdecydowałaby się na reedycję tego krążka (lub nawet drugą część?) to chciałbym usłyszeć jej wersję All I Want for Christmas Is You w wersji jak najbardziej balladowej. Posłuchałbym również seksownej wersji Santa Baby oraz ciekawej, nowej wersji Jingle Bells – i tu na przykład w duecie z Michaelem Bublé. Muzyk ten umieścił ten kawałek na swoim albumie Christmas dwa lata temu. A gdyby tak scrossować te dwie, wielkie gwiazdy i nagrać wspólnie nową wersję Jingle Bells? Mogłoby być ciekawie. Z Blake’iem Sheltonem Kelly niech nagra cover Let It Snow, Let It Snow, Let It Snow, a samotnie lub z kimś kogo w ogóle się nie spodziewam cover Christmas (Baby Please Come Home). I na koniec jeszcze porażające wokalem Ave Maria.
Kelly In Red
Kończąc, Kelly Clarkson nagrała najlepszy świąteczny album roku 2013. Kończąc, Kelly Clarkson nagrała najlepszy świąteczny album trwającej właśnie dekady 2010s. Kończąc, Kelly Clarkson nagrała najlepszy świąteczny album XXI wieku. I ostatnie „kończąc” – Kelly Clarkson mimo wszystko nagrała jeden z najlepszych albumów ogółem roku 2013! To jest naprawdę istny geniusz.



