
Po 2 latach od wydania ostatniego albumu, Keith Urban powraca z kolejną płytą. Graffiti U swoją premierę miało 27 kwietnia 2018 roku. To już okrągły, bo 10 album studyjny w kolekcji tego australijskiego muzyka country. Za produkcję i wydanie odpowiedzialne było Capital Records Nashville. Płyta tworzona była pod wpływem doświadczeń z młodości Urbana. Do współpracy przy albumie artysta zaprosił m.in. Julię Michaels, Shy Cartera, a także Eda Sheerana i Chrisa Martina.
Wydawnictwo, które zadebiutowało na 12 miejscu listy Billboard 200, spotkało się z mieszanym odbiorem wśród krytyków. Przede wszystkim zarzucano Urbanowi odniesienia do skomplikowanej polityki seksualnej w tekstach niektórych z utworów. Głównym singlem promującym jest utwór Female, kolejnymi singlami były Parallel Line oraz Coming Home. Jak sam artysta mówi o płycie, Graffiti U to mieszanka różnych stylów muzycznych, z czasów gdy grał on w młodości w coverowym zespole, połączona ze wspomnieniami z odsłuchu płyt z muzyką Johnego Casha, Merle Haggarda, które zbierał jego ojciec. Na płycie znalazło się 15 utworów, a otwiera ją wspomniany wcześniej utwór Coming Home, z gościnnym udziałem Julii Michaels. Już pierwszy utwór wskazuje na to, że nie jest to stricte typowy album country. Idąc za poprzednim albumem Ripcord, mamy tu do czynienia z country popem. Twórca przemycił do utworu trochę elektroniki. Muzyczne bity wybijają się na tle gitary, nadając życia temu utworowi, sprawiając, że wpada w ucho.
Kolejnym utworem wartym wspomnienia jest My Wave, z udziałem Shy Cartera, odpowiedzialnego m.in. za wielki hit Charliego Putha One Call Away. To bardzo chillowa kompozycja, z wybijącą się linią basu. Utrzymana wakacyjnym klimacie, sprawdzi się w czasie relaksu.
Następne na liście jest Parallel Line, jeden z singli promujących. Za jego powstanie odpowiedzialny jest m.in. Ed Sheeran, co można wyczuć już po kilku pierwszych wybrzmiałych dźwiękach muzyki i słowach. Ballada na wzór utworu Thinking Out Loud, Sheerana. Utwór zawiera też sample z piosenki Everglow zespołu Coldplay, to z kolei za sprawą udziału Chrisa Martina przy tworzeniu Parallel Line.
Drop Top, to zdecydowanie jedna z „petard” na Graffiti U. Utwór idealny do jazdy w trasę samochodem, z pewnością pasowałby także na imprezę. Bardzo żywy bit, podbity bas. Ciekawy refren z samym bitem, na wzór przejścia w muzyce klubowej. Totalne zaskoczenie dla słuchacza, nie tylko ze względu na styl utworu, ale także dlatego, że występuje on pomiędzy dwiema balladami. Do tego dochodzi przyjemny wokal Kassi Ashton, śpiewającej refreny. Jeśli Urban miałby kogoś do siebie przekonać, to ten utwór jest do tego idealny.
Po chwili spokoju, wybija się kolejny banger – Gemini. Keith Urban bawi się tu muzyką. To prostota, zabawa. Tekst utworu opowiada, jak mówi sam autor o jego żonie, czyli Nicole Kidman i.. o tym, jaka jest w łóżku. Tak, właśnie o tym jest tekst! Nadawał by się do rozgłośni radiowych, jest bardzo chwytliwy, muzyka wpada w ucho. Świetne, soczyste gitarowe solo nadaje mu dodatkowo klimatu. Myślę, że właśnie ta cała jego prostota, zabawa i otwartość muzyka w tekście sprawiają, że przypada tak bardzo do gustu i wybija się na tle innych utworów z tej płyty.
Ostatni z singli promujących płytę – Female, to utwór inspirowany głośną akcją „Me Too Movement”, po skandalu z Harveyem Weinsteinem, o czym mówi sam Urban. Został nagrany jużw październiku 2017 roku. Kompozycja ta jest dla autora bardzo ważna, i „uderza go” z wielu powodów. To piosenka, która jest odezwą do wszystkich kobiet w jego otoczeniu, rodzinie i zawodowym teamie. Warto wspomnieć, że chórki do utworu nagrały Nicole Kidman i współtwórczyni tekstu – Nicolle Galyon.
Nazwa płyty w rozumowaniu Urbana to – „graffiti”, bo tworzenie tego albumu było dla niego jak robienie graffiti oraz człon „U”, który oznacza publiczność i słuchaczy jednocześnie. Album jest dla niego wolny i czysty, a także bardzo osobisty. Z pewnością nie jest on stu procentowo w stylu country. Jednakże miłośnicy tego gatunku znajdą tu coś dla siebie, np. w kompozycji Texas Time, albo zamykającym płytę Steal My Thunder.
To powiew świeżości, ciekawe brzmienie, mieszanka styli muzycznych. Sporo elektroniki i popowego brzmienia, co w połączeniu z gitarowym brzmieniem i przyjemnym wokalem Keitha Urbana daje dobry efekt. Z pośród playlisty wybija się kilka bangerów m.in. Drop Top, Gemini. Nie jest to dzieło w pełni idealne, zawiera kilka mało porywających kompozycji np. Same Heart.
Podsumowując, Graffiti U, to album, który pozwoli zyskać artyście nowych fanów. Utrzymany jest w stylistyce podobnej o poprzedniej płyty Ripcord. Do sierpnia tego roku sprzedał się w liczbie ponad 200tys. egzemplarzy w samych Stanach Zjednoczonych. Osobiście polecam go każdemu, kto wcześniej nie darzył Keitha Urbana szczególną sympatią, w celu przekonania się do niego i jego twórczości. Jeśli chodzi o mnie – album ten z pewnością zagości na dłużej na mojej playliście.
