Czyżby nowy album Katy Perry wreszcie się zbliżał? Artystka powoli zaczyna o nim mówić.
No dalej Katy, ile można czekać? Fani na całym świecie domagają się wydania nowego albumu, a o nim ani widu, ani słychu. Jest jednak światełko nadziei – podczas ostatniego koncertu w Las Vegas artystka dała sygnały, że coś się jednak tworzy. “Jeśli nie możecie mnie kochać w mojej erze Witness lub Smile, to też nie możecie mnie kochać w mojej erze KP6!” – powiedziała zgromadzonej publiczności.
Co właściwie oznaczają te słowa? KP6 to nazwa, którą słuchacze określają najnowsze, jeszcze oficjalnie niegłoszone wydawnictwo wokalistki. Witness i Smile to jej dwa ostatnie krążki, które nie przyjęły się najlepiej. Zarzuca się im cringe’owe teksty, powtarzalne brzmienia, brak fajerwerków i ogólną nudę.
Fani na wieści o KP6 zareagowali z dużym entuzjazmem. Przy okazji bronią poprzednich, mocno hejtowanych płyt. “Smile to świetna popowa płyta (…). Naprawdę nie rozumiem tej całej nienawiści” – piszą w sieci. Inni dodają: W tamtych epokach kręciła niezłe liczby, więc nie wiem, dlaczego nazywacie je klapą”.
Co Wy na to?

