Kasabian – For Crying Out Loud (2017), recenzja Katarzyny Turowicz

0
267

Uszy całego świata coraz bardziej kierują się w stronę elektronicznych brzmień. Zespół Kasabian postanowił zawrócić z tej ścieżki i wyciągnąć gitary zza instrumentalnego horyzontu. Takie założenie przyświecało stworzeniu szóstej w dorobku grupy płyty For Crying Out Loud.


Po ukazaniu się trzy lata temu płyty 48:13, która spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem – zarówno w branży muzycznej, jak też w kręgu odbiorców – mogło się wydawać, że zespół Kasabian już nie zboczy z obranej przez siebie syntezatorowej drogi. Wszelkie domysły rozwiały podawane kolejno przez zespół informacje o nadchodzącym albumie. Zapowiedzi formacji dotyczące ich najnowszej płyty krzyżowały się w jednym punkcie – powrót do gitar. Właśnie taki cel przyświecał wydanemu 5 maja, nowemu albumowi brytyjskiej grupy noszącym tytuł For Crying Out Loud.

Następcę płyty 48:13 otwiera utwór III Ray (The King). Piosenka, która nie do końca mnie zachwyciła. Być może to kwestia nieco dziwnej, „skaczącej” sekcji rytmicznej albo wymyślnej linii melodycznej. Trzeba jednak przyznać, że III Ray (The King) jest mocnym rozpoczęciem całości płyty, a także utworem o wyrazistym potencjale festiwalowym. Po tak intensywnym wstępie następuje pewne złagodzenie klimatu. Pierwszy singiel zwiastujący album, a za nim utwór Twentyfourseven nieco amortyzują energię otwierającego numeru, ale nie gaszą jej zupełnie. Zaskoczenie i całkowita zmiana kierunku następuje z utworem Good Fight – bliskie klimatowi lat 70., sytuujące się w okolicach zespołów The Beatles czy The Beach Boys, dodatkowo okraszone elektronicznymi wstawkami brzmienie tej piosenki, mimo swojej odmienności dość gładko wpasowuje się w całość krążka. Podobne inspiracje słychać w utworze Comeback Kid czy zamykającym krążek utworze Put Your Life On It.

Trudno nie zatrzymać się na dłużej przy utworze Wasted. Mocnym punktem tej piosenki jest chwytliwy refren i klimat oscylujący wokół brzmień muzyki dance. Piosenka nie jest jedyną na tej płycie, która stroni od gitarowego grania – przewaga elektronicznych dźwięków jest także słyszalna w singlowym You’re In Love With A Psycho. Album For Crying Out Loud to jednak nie tylko energiczne kompozycje. Na płycie nie zabrakło również bardziej stonowanych, spokojnych ballad. Sixteen Blocks, Put Your Life On It, All Through The Night czy The Party Never Ends wyraźnie zwalniają tempo albumu. Utwory te co prawda burzą jednostajność materiału, dzięki czemu album nie nuży, ale z drugiej strony są nieco słabszymi punktami tego wydawnictwa.

W warstwie tekstowej materiał jest wypadkową przeżyć głownie Serge Pizzorno, choć Tom Meighan również ma za sobą ważny rok. Drugi z nich ma za sobą zły czas związany m.in. ze śmiercią przyjaciela, natomiast pierwszy celebruje życie, wziął ślub i to właśnie on odpowiada za słowną treść krążka. Jak sam przyznał, na For Crying Out Loud znajduje się pierwsza napisana przez Pizzorno piosenka o miłości, a sam muzyk klasyfikuje tę płytę jako najlepszą w dorobku fonograficznym formacji.

Podrasowanie elektronicznymi pierwiastkami gitarowego tła albumu okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem, a może po prostu koniecznym. Świat dźwięków współcześnie bardziej sprzyja syntezatorowym brzmieniom. Mimo to myślę, że nie do końca zostały wyczerpane gitarowe możliwości tego materiału – momentami gitara ustępuje miejsca elektronicznym dźwiękom. Nie oznacza to jednak, że album For Crying Out Loud jest przez to słaby – wręcz przeciwnie. Grupa Kasabian upłynniła granicę między różnymi, sztucznie wykreowanymi gatunkami muzyki i stworzyła dzięki temu bardzo dobrą płytę.